Grupa śmierci. Polacy poznali rywali

Grupa śmierci. Polacy poznali rywali

Stawką niedzielnego meczu Polaków z Francją w Łodzi było pierwsze miejsce w grupie E, które dawało rozstawienie podczas losowania trzeciej rundy i pozwalało uniknąć w tej fazie broniących tytułu Brazylijczyków, liderów grupy F. Gdy Francuzi doprowadzili do tie-breaka, było już wiadomo, że to oni nie spotkają się na pewno w najbliższym czasie z "Canarinhos".

Niedzielny pojedynek miał szczególne znaczenie dla duetu szkoleniowców prowadzących ekipę gospodarzy imprezy. Stephane Antiga - główny trener Polaków, w latach 1998-2010 był kluczowym zawodnikiem reprezentacji Francji. Jego obecny asystent Philippe Blain z kolei w okresie 2001-2012 prowadził zespół "Trójkolorowych".

Podczas losowania potencjalnymi rywalami biało-czerwonych byli więc - poza broniącymi tytułu Brazylijczykami - także mistrzowie olimpijscy z Londynu Rosjanie, Irańczycy, Francuzi oraz Niemcy. Drużyna z Ameryki Południowej, która walczy o czwarty z rzędu tytuł w niedzielę w pojedynku o pierwsze miejsce w grupie F pokonała właśnie "Sborną" 3:1. Do tego dnia były to jedyne niepokonane zespoły w turnieju.

Po losowaniu prezes PZPS Mirosław Przedpełski starał się przekonać do pozytywnego nastawienia. "To nawet lepiej, że trafiliśmy na tak trudnych rywali. Dobrze czasem, jak jest +pod górkę+. Mam nadzieję, że naszym siatkarzom pomoże hala (biało-czerwoni będą w dalszym ciągu grać w łódzkiej Atlas Arenie - PAP). Trzeba być optymistycznie nastawionym. Myślę, że uda nam się któryś z tych meczów wygrać" - podsumował szef polskiej federacji w wywiadzie telewizyjnym.

Podopieczni Antigi walkę o awans do półfinału w grupie H rozpoczną od wtorkowego spotkania z Brazylijczykami. Dwa dni później czeka ich konfrontacja ze "Sborną".

Iran, który jako trzeci zespół z grupy E będzie kontynuował rywalizację w trzecim etapie turnieju, w niedzielę wygrał z Serbią 3:1. Po tym spotkaniu, co zarejestrował swoją kamerą libero Krzysztof Ignaczak (był poza składem na mecz z Francją), zawodnicy ekipy z Bliskiego Wschodu, drużyna z Bałkanów i kapitan biało-czerwonych Michał Winiarski (nie znalazł się w meczowej "12" z powodu problemów z plecami) śledzili wspólnie na tablecie relację ze spotkania USA-Argentyna. Gdy Amerykanie przegrali, Irańczycy rozpoczęli świętowanie, bowiem byli już wówczas - tak samo jak Polacy - pewni awansu.

Wśród szykujących się do spotkania z Francją gospodarzy MŚ również zapanowała wielka radość, która zdaniem Marcina Możdżonka przyczyniło się do słabszej postawy w wieczornym pojedynku.

"Zapanowała mała euforia w szatni, jak się dowiedzieliśmy o wyniku Amerykanów z Argentyną. I to nas trochę rozproszyło. Musimy unikać takich sytuacji na przyszłość" - zauważył 29-letni środkowy.

Pierwszy raz od 40 lat w najlepszej szóstce MŚ znaleźli się Niemcy. Awans zapewnili sobie, wygrywając w Katowicach z Kanadą 3:0. Przed meczem oba zespoły miały szansę na pozostanie w grze. Europejczycy byli w lepszej sytuacji, bo potrzebowali wygrać tylko dwa sety.

"Przed turniejem pozwoliłem sobie wysłać maila do szefa niemieckiej federacji. Wyraziłem w nim przypuszczenie, że w mistrzostwach oprócz gry na wysokim poziomie potrzebne nam będzie trochę szczęścia. Dziś to było kluczem. W pierwszym secie wygraliśmy dzięki szczęściu. Nie uważam, ze graliśmy dziś zbyt dobrze. Nie jesteśmy też zespołem dużo lepszym od Kanady, po prostu dziś pomógł nam los" - ocenił trener Niemców Vitaj Heynen.

W innym pojedynku grupy F Chiny okazały się lepsze we Wrocławiu od Kuby - 3:2. Z kolei będący jednym z największych rozczarowań turnieju Włosi wygrali w Bydgoszczy na koniec występów w tegorocznym mundialu z outsiderem grupy E Australią 3:1. Kilka godzin wcześniej z MŚ pożegnali się we Wrocławiu Finowie, którzy triumfowali w meczu z Bułgarami.

Poniedziałek będzie dniem przerwy, a trzecia faza mundialu potrwa od wtorku do czwartku. Do półfinałów awansują po dwa najlepsze zespołu z grup G (Katowice) i H (Łódź). Pozostałe dwie drużyny zagrają o 5. miejsce.

(PAP)