Wielki królik jak tęcza na placu Zbawiciela

16.09 Płonące kontrowersyjne dzieła sztuki to nie tylko polska specjalność. Gigantyczny królik był atrakcją Taoyuan Land Arts Festival i został odsłonięty 4 września. Wczoraj nieoczekiwanie spłonął - zostały tylko uszy i kawałek tułowia. 
 
Królik był dziełem Florentijna Hofmana, holenderskiego artysty specjalizującego sie w wielkich, zabawnych instalacjach. Pomysł nawiązywał do chińskiej legendy o króliku mieszkającym na księżycu. Wielki królik zainstalowany na ścianie bunkra miał właśnie wpatrywać się nocami w naszego naturalnego satelitę.
Przyczyny pożaru nie są na razie znane - policja prowadzi śledztwo. Niestety królik nie był objęty dozorem straży miejskiej, jak ma to ostatnio miejsce w przypadku słynnej tęczy na warszawskim placu Zbawiciela.
 
Nie jest to pierwsze dzieło Hofmana, które uległo zniszczeniu. Najwięcej pecha miała wielka, żółta gumowa kaczka, która podróżowała po całym świecie, a przy okazji była dziurawiona przez uzbrojonego szaleńca (Belgia), atakowana przez ptaki lub po prostu pękała.