NATO straszy Rosję. Wielkie manewry w Polsce

"Jako największe ćwiczenie sił zbrojnych +Anakonda+ nabiera szczególnego znaczenia w związku z wydarzeniami na Ukrainie. To pierwsze ćwiczenie w tej skali od chwili rozpoczęcia konfliktu" - powiedział wicepremier, minister obrony Tomasz Siemoniak, który w środę uczestniczył w ceremonii otwarcia ćwiczeń w Akademii Obrony Narodowej w warszawskim Rembertowie.

"Rok 2014 jest absolutnie szczególny ze względu na sytuację bezpieczeństwa w Europie, jest to również szczególny rok dla sił zbrojnych - ćwiczymy intensywniej i więcej niż kiedykolwiek, ćwiczymy intensywnie z sojusznikami, którzy stale są na terenie Polski, i kulminacją tego roku ćwiczeń są rozpoczynające się ćwiczenia Anakonda-14" - dodał.

"Chcemy przećwiczyć operację obronną, chcemy pracować w trybie artykułu 5 NATO, który mówi o obronie kolektywnej. Myślę, że na koniec oceny będą surowe, ale wysokie" - powiedział Siemoniak. Dodał, że niektóre z elementów scenariusza "będą także niespodzianką dla ćwiczących". "To ma być prawdziwe ćwiczenie, a nie udawany pokaz". Podkreślił, że w ćwiczeniu uczestniczą nie tylko wojska, ale także służby i instytucje pozamilitarne, które mają zadania związane z obronnością.

Szef MON przypomniał, że jeszcze według zeszłorocznych planów miało to być ćwiczenie sztabowe, bez udziału wojsk. "W obliczu sytuacji, chcąc też pokazać naszą gotowość do intensywniejszego szkolenia, zdecydowałem, żeby ćwiczenia były z wojskami. Cieszę się, że mimo iż terminy były krótkie, tak dobrze odpowiedzieli sojusznicy" - dodał.

Kierownikiem ćwiczenia jest dowódca operacyjny rodzajów sił zbrojnych gen. broni Marek Tomaszycki. Oznacza to, że ćwiczenie zostało przygotowane według jego wytycznych i że do niego należy sprawdzenie i ocena gotowości do działania ćwiczących jednostek i stanowisk dowodzenia.

Podczas ceremonii na AON gen. Tomaszycki przejął dowodzenie nad wydzielonymi do "Anakondy" siłami. Podkreślił, że po raz kolejny ćwiczenie zostało ujęte w planie ćwiczeń NATO.

Zastępca kierownika ćwiczenia ds. sił koalicyjnych, duński generał Torben Moeller powiedział dziennikarzom: "Ważne dla NATO jest pokazanie, że jesteśmy razem w imię wspólnej obrony. Chcemy pokazać polskim przyjaciołom, że NATO jest gotowe przyjść i pomóc w czasie ćwiczeń, ale i w czasie kryzysu". Dodał, że ćwiczenia połączonych sił na taką skalę zawsze są wyzwaniem, a celem ćwiczenia jest m.in. doskonalenie koordynacji działań sił lądowych, morskich i powietrznych z różnych państw.

Manewry odbywają się na poligonach w Drawsku Pomorskim, Orzyszu, Ustce, Nowej Dębie i poligonach morskich na Bałtyku. Żołnierze wykorzystają ponad 120 transporterów opancerzonych, m.in. BWP-1 i Rosomak, ponad 50 zestawów przeciwlotniczych, a także 15 wyrzutni rakietowych WR-40 Langusta i zestawy przeciwpancerne z pociskami Spike i Malutka. W ćwiczeniach na morzu bierze udział 17 okrętów, w tym fregata rakietowa ORP Generał Tadeusz Kościuszko, okręt podwodny ORP Sokół i korweta ORP Kaszub. Lotnictwo reprezentuje 25 samolotów, m.in. wielozadaniowe F-16, myśliwskie MiG-29, szturmowe Su-22 oraz transportowe C-130 Hercules i C-295M. Będzie też 17 śmigłowców Sokół oraz Mi-8/Mi-17.

Wojsko ćwiczy prowadzenie połączonej operacji obronnej podczas konfliktu zbrojnego. Sprawdzane jest współdziałanie z sojusznikami w ramach art. 5 traktatu północnoatlantyckiego, który mówi o wspólnej obronie, oraz współpraca z instytucjami pozamilitarnymi.

Na poligonach ćwiczą żołnierze sił lądowych, powietrznych i morskich, a działania sił specjalnych będą prowadzone jedynie wirtualnie. Najważniejszą ćwiczącą jednostką lądową jest 12. Dywizja Zmechanizowana ze Szczecina z dwoma podległymi brygadami - 12. ze Szczecina i 2. ze Złocieńca.

W manewry zaangażowane są także centra operacji powietrznych i morskich, a także szereg innych jednostek i dowództw.

W tegorocznej "Anakondzie", oprócz Polaków, biorą udział żołnierze z ośmiu państw sojuszniczych: Czech, Estonii, Holandii, Kanady, Litwy, USA, Węgier i Wielkiej Brytanii.

Od 2010 r. w ćwiczeniach "Anakonda" bierze udział nie tylko wojsko. W tegorocznej edycji są to m.in. służby wojewodów podkarpackiego, podlaskiego, pomorskiego, warmińsko-mazurskiego i zachodniopomorskiego, które będą wypełniać zadania państwa-gospodarza przyjmującego sojusznicze wsparcie (Host Nation Support - HNS). Scenariusz przewiduje też wystąpienie problemu uchodźców na masową skalę, więc ćwiczą także funkcjonariusze Straży Granicznej i przedstawiciele Urzędu ds. Cudzoziemców. Na poligonie Nowej Dębie (Podkarpackie) wojsko ćwiczy wsparcie służb MSW w przyjmowaniu do obozu uchodźców z kraju i zagranicy.

Ćwiczenie "Anakonda" potrwa 10 dni, do 3 października. Jego przygotowanie zajęło półtora roku. Koszty przedsięwzięcia oszacowano na 62 mln zł.

Ćwiczenia "Anakonda" odbywają się co dwa lata. W 2012 r. wzięło w nich udział blisko 11,5 tys. żołnierzy i 2,3 tys. jednostek sprzętu. Dwie wcześniejsze edycje zgromadziły po ok. 7 tys. żołnierzy. Natomiast w 2006 r. w "Anakondzie" wzięło udział ok. 10 tys. żołnierzy i funkcjonariuszy.

(PAP)