Górnicy z kopalni Kazimierz-Juliusz nie przerwali protestu

Górnicy z kopalni Kazimierz-Juliusz nie przerwali protestu
PAP/Andrzej Grygiel

Protest rozpoczął się w środę po nocnej zmianie, kiedy 24 górników nie wyjechało na powierzchnię. Związkowcy tłumaczyli, że wydobycie było prowadzone, ale po dniówce górnicy zostawali na dole.

W czwartek Drozdowski ze śląsko-dąbrowskiej Solidarności poinformował, że na dole jest już ok. 160 górników, ale "wydobycie nie jest już prowadzone". "To nie była decyzja protestujących, tylko kopalni" - powiedział w czwartek.

Poinformował również, że kopalnia przekazała protestującym pismo. "Napisano w nim, że jeśli nie zaprzestaniemy protestu to zostaniemy zwolnieni dyscyplinarnie. Zdecydowaliśmy się jednak protestu nie przerywać. Jest decyzja, będziemy protestować do skutku" - podał Drozdowski.

Rzecznik kopalni Kazimierz-Juliusz Artur Krawiec poinformował w czwartek, że załoga z pierwszej czwartkowej zmiany "zjechała na dół", ale "ze względu na bezpieczeństwo załogi zarząd kopalni zdecydował, że nie podejmie ona wydobycia". "Zostali skierowani do innych prac" - poinformował.

Rzecznik kopalni dodał, że niektórzy górnicy przebywają pod ziemią już całą dobę od momentu zakończenia pracy.

Odnosząc się do pisma przekazanego protestującym Krawiec powiedział, że "zarząd kopalni zwracał się w nim do załogi o niezwłoczny wyjazd na powierzchnię - do szóstej rano w czwartek - gdyż może to grozić zwolnieniem dyscyplinarnym bez możliwości zatrudnienia w Katowickim Holdingu Węglowym".

Ostatnia czynna kopalnia w Zagłębiu Dąbrowskim ma zakończyć wydobycie na przełomie września i października. Protestujący domagają się wypłaty zaległych wynagrodzeń, przedłużenia żywotności kopalni, wykupu mieszkań zakładowych oraz - po całkowitym wyczerpaniu węgla i zakończeniu działania kopalni - przejścia do innych zakładów KHW na dotychczasowych warunkach. Tydzień temu górnicy z kopalni Kazimierz-Juliusz, wspierani przez bliskich i związkowców z innych zakładów, manifestowali w Sosnowcu i Katowicach.

Kazimierz-Juliusz to spółka zależna KHW. Jego zarząd deklarował wielokrotnie, że wszyscy pracownicy - ok. tysiąca osób - znajdą zatrudnienie w innych zakładach Holdingu.

Pierwotnie kopalnia miała działać dłużej, przyspieszenie jej likwidacji zarząd Holdingu tłumaczy wyczerpaniem dostępnych złóż oraz narastaniem problemów związanych z opłacalnością i bezpieczeństwem resztkowego wydobycia. Aby nie pogłębiać strat, zdecydowano, że zamknięcie nastąpi z końcem września 2014 r. Miesięcznie do działalności operacyjnej kopalni trzeba dokładać 2-3 mln zł, a większość środków zajmują komornicy.

Na temat przyszłości górników z Kazimierza-Juliusza rozmawiano w ostatnich dniach dwukrotnie w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim. Po ostatnim, poniedziałkowym spotkaniu wojewoda Piotr Litwa zapowiedział, że będzie wnioskował, by w kolejnych rozmowach uczestniczył przedstawiciel ministra gospodarki.

Po poniedziałkowym spotkaniu prezes Holdingu Roman Łój podał, że łączna kwota zobowiązań pracowniczych w sosnowieckiej kopalni wynosi obecnie ok. 22 mln zł. Są to m.in. odprawy emerytalne, zaległa barbórka. Dodał, że łączne zobowiązanie kopalni z tytułu wszystkich świadczeń publiczno-prawnych i cywilno-prawnych zbliża się do 100 mln zł.

(PAP)