Koniec demonstracji górników przed Sejmem

Koniec demonstracji górników przed Sejmem
PAP/Rafał Guz

Górnicy protestowali przed Sejmem od rana. "Spodziewamy się, że pani premier zauważy problemy polskiego górnictwa, że będzie kontynuacja dialogu, który rozpoczął poprzedni premier. Niestety go nie dokończył (...) liczymy, że pani premier przekaże nam sygnał, że branża nie została sama" - mówił podczas konferencji przed protestem Dariusz Potyrała z Rady Krajowej Związku Zawodowego Górników w Polsce. Jak podkreślił, konieczne jest rozwiązanie problemu importu węgla, uregulowanie kwestii dot. wewnętrznego handlu węglem. "I musimy usłyszeć deklaracje, że nie będzie likwidacji polskich kopalń" - podkreślił.

Jak mówił przewodniczący górniczej Solidarności Jarosław Grzesik, związkowcy wspólnie utworzyli sztab protestacyjny górniczych central związkowych i przyjechali od Warszawy "nie protestować przeciwko komuś lub czemuś, ale żeby zamanifestować problem". "Przyjechaliśmy do Warszawy, żeby wspólnie wysłuchać expose pani premier i porozmawiać o problemach naszej branży. (...) Niekontrolowany napływ węgla zza naszych granic, zza granic UE, (z) Federacji Rosyjskiej powoduje, że nasze miejsca pracy, nasz byt są zagrożone. Nie będziemy czekać z założonymi rękami, ale podkreślam, że nasza manifestacja jest pokojowa - wyjaśnił.

Szef regionu śląsko-dąbrowskiego NSZZ Solidarność Dominik Kolorz ocenił, że zapowiedzi działań nowego rządu dotyczące branży górniczej pozwalają na umiarkowany optymizm.

"Obietnic padło bardzo wiele. (...) Śląsk i górnictwo szczególnie będzie pamiętać te słowa. Trzeba uczciwie przyznać - po raz pierwszy w historii w expose jakiegokolwiek premiera Rzeczypospolitej padły słowa na temat górnictwa" - dodał Kolorz. Za najistotniejsze deklaracje nowej premier uznał zapowiedzi: wprowadzenia przez rząd certyfikowania jakości węgla, koncesjonowania handlu węglem oraz zmiany w Prawie zamówień publicznych, w wyniku których preferowane mają być produkty pochodzenia wspólnotowego.

"Uważam, że to może być nowe otwarcie, ale czasu mamy bardzo, bardzo niewiele. My mamy kilka bardzo istotnych propozycji, jak wyjść z kryzysu. Nie przyszliśmy tutaj po kasę, ale żeby zrobić porządek w polskim górnictwie, żebyśmy mogli z pracy w polskich kopalniach godnie żyć" - powiedział.

W czasie przerwy w obradach Sejmu, ogłoszonej po tym jak szefowa rządu ogłosiła program swego gabinetu, delegację protestujących przyjął marszałek Radosław Sikorski, któremu górnicy przekazali petycję ze swoimi postulatami. Wskazywali w niej między innymi na potrzebę szybkiego wprowadzenia regulacji, które przeciwdziałałyby importowi węgla do Polski, konieczność ujednolicenia polityki gospodarczej z uwzględnieniem interesów polskiego górnictwa, postulat wykorzystania środków UE do upowszechniania tzw. czystych technologii węglowych, a także odrzucenie przez rząd postanowień pakietu klimatycznego.

"Marszałek przyjął naszą petycję. Zadeklarował, że jeszcze dziś nasze postulaty zostaną przekazane premier Kopacz. Zapewnił, że jest gospodarczym patriotą i powiedział, że w polskich piecach powinien być spalany polski węgiel" - relacjonował spotkanie przewodniczący górniczej Solidarności Jarosław Grzesik.

Jak poinformowała Kancelaria Sejmu Sikorski zadeklarował podczas spotkania, że "wszystko, co rząd zaproponuje w sprawach górnictwa węglowego, będzie w Sejmie niezwłocznie procedowane". Marszałek przypomniał też, że w Sejmie trwają intensywne prace legislacyjne nad projektem nowelizacji ustawy o systemie monitorowania i kontrolowania jakości paliw oraz projektem zmian w Prawie energetycznym.

Z przesłanego PAP komunikatu Kancelarii wynika, że w rozmowach poruszono też kwestie deputatów węglowych dla górników. "Uczestnicy spotkania zgodzili się, że powinny one być stopniowo likwidowane i odpowiednie zapisy powinny znaleźć się w obowiązujących przepisach. Związkowcy podkreślali jednak, że wprowadzane w tym zakresie zmiany, nie mogą dotykać górników, którzy przeszli na emeryturę przed wejściem w życie nowych regulacji. Obie strony zgodziły się, że jest to racjonalne oczekiwanie" - podkreślono w informacji.

Demonstracja na ul. Wiejskiej miała potrwać do godziny 16, jednak po wysłuchaniu expose i po powrocie delegacji, która spotkała się z marszałkiem Sejmu, związkowcy zaczęli się rozchodzić. Większość z nich kierowała się w stronę Torwaru, gdzie miały czekać na nich autokary.

O zorganizowaniu środowej pikiety zdecydował działający od wiosny i zrzeszający 13 organizacji związkowych z Kompanii Węglowej Międzyzwiązkowy Sztab Protestacyjno-Strajkowy Kompanii Węglowej; jej organizację przyjęło na siebie Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych Branży Górnictwo Przemysł Chemiczny i Energetyka.

Mimo nawoływań organizatorów do zachowania spokoju, podczas protestu słychać było wybuchy petard, a także wycie syren oraz dźwięk gwizdków i wuwuzeli, które przywieźli ze sobą górnicy.

(PAP)