Pierwsza podróż nowej premier. Kopacz jedzie do Brukseli

Pierwsza podróż nowej premier. Kopacz jedzie do Brukseli
PAP/Radek Pietruszka

W poniedziałek w Brukseli Kopacz będzie rozmawiać z szefem Rady Europejskiej Hermanem Van Rompuyem oraz przewodniczącym Parlamentu Europejskiego Martinem Schulzem. Przed wylotem do Brukseli Kopacz spotka się z przybywającym z wizytą w Warszawie nowym szefem NATO Jensem Stoltenbergiem.

Z kolei w czwartek w Berlinie premier będzie rozmawiała z kanclerz Niemiec Angelą Merkel. Prosto ze stolicy Niemiec, jak poinformowała PAP rzeczniczka rządu Iwona Sulik, szefowa rządu uda się do Paryża na spotkanie z prezydentem Francji Francoise Hollande'em.

Rozmowy polskiej premier w tych trzech stolicach będą poświęcone przede wszystkim polityce klimatyczno-energetycznej w kontekście planowanego na październik posiedzenia Rady Europejskiej. Omawiane będą także kwestie bezpieczeństwa w związku z sytuacją na Ukrainie oraz relacje dwustronne polsko-niemieckie i polsko-francuskie, a także współpraca w ramach Trójkąta Weimarskiego.

"Chcemy porozmawiać i sprawdzić, czy jesteśmy w stanie wypracować kompromis w kwestiach polityki klimatyczno-energetycznej. Francuzi mają w tych kwestiach konkretne, skrystalizowane stanowisko. Niemcy też są silnym graczem" - powiedział w piątek PAP minister ds. europejskich Rafał Trzaskowski.

Poinformował, że m.in. w związku z październikowym szczytem planowane są też spotkania w ramach Grupy Wyszehradzkiej. "Nie uda się już pewnie objechać wszystkich stolic, ale chcemy prowadzić jak najszersze konsultacje" - zaznaczył Trzaskowski, który jest też pełnomocnikiem premier w kwestii przygotowań do szczytów Rady Europejskiej.

Na 23-24 października zaplanowano w Brukseli szczyt UE, który ma uzgodnić nowy cel redukcji emisji CO2 w Unii Europejskiej po 2020 r. Komisja Europejska zaproponowała na początku roku 40-proc. cel redukcji emisji CO2 w ramach projektu polityki energetycznej i klimatycznej UE do 2030. Zaproponowała też ogólnoeuropejski cel udziału energii ze źródeł odnawialnych na poziomie 27 proc. Obowiązujący do 2020 r. pakiet energetyczno-klimatyczny zakłada 20-proc. redukcję emisji CO2 i 20-proc. udział energii odnawialnej.

Wygłaszając w środę w Sejmie expose Kopacz zadeklarowała, że rząd nie zgodzi się na dodatkowe koszty polityki klimatycznej UE, w tym podwyżki cen energii. Podkreślała też, że najnowsze propozycje dla polskiego węgla pozwolą zyskać czas na uczynienie tej branży konkurencyjną. W czwartek ponownie zapewniła, że Polska twardo będzie prezentować swe stanowisko w kwestii redukcji emisji CO2 w UE i nie wykluczyła weta.

Trzaskowski zaznaczył, że rozmowy Kopacz z przywódcami Niemiec i Francji będą dotyczyły także relacji dwustronnych oraz współpracy w formule Trójkąta Weimarskiego. Poinformował też, że w niedługim czasie odbędą się dwustronne konsultacje międzyrządowe polsko-francuskie i polsko-niemieckie.

W środę w stolicy Francji był też minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna; spotkał się ze swoim francuskim odpowiednikiem Laurentem Fabiusem. Schetyna prosto z Paryża udał się do Berlina na spotkanie z szefem dyplomacji Niemiec Frankiem-Walterem Steinmeierem.

Trzaskowski zapowiedział, że na odbywającym się w środę w Mediolanie szczycie szefów państw i rządów UE dotyczącym kwestii zatrudnienia Polskę będzie reprezentował minister pracy i polityk społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz.

Sulik zaznaczyła, że nie zapadła jeszcze ostateczna decyzja, czy premier Kopacz uda się na odbywający się w dniach 16-17 października w Mediolanie szczyt Europa-Azja. Weźmie w nim udział 55 szefów państw i rządów. Wśród zaproszonych jest też prezydent Rosji Władimir Putin; niewykluczone, że dojdzie tam do spotkania Putina z prezydentem Ukrainy Petrem Poroszenko.

Prezes demosEUROPA - Centrum Strategii Europejskiej Paweł Świeboda ocenił w rozmowie z PAP, że wybór Brukseli na pierwszą wizytę zagraniczną wskazuje, że Kopacz chce prowadzić autorską politykę europejską. "Pokazuje to, że Ewa Kopacz nie zamierza delegować tych spraw na Donalda Tuska czy Elżbietę Bieńkowską, którzy będą w Brukseli, ale uważa, że polityka europejska musi być filarem także jej rządu i jej kadencji jako premiera" - ocenił Świeboda. Tusk 1 grudnia obejmie funkcję szefa Rady Europejskiej a Bieńkowska będzie komisarzem ds. rynku wewnętrznego, przemysłu, przedsiębiorczości oraz małych i średnich przedsiębiorstw.

Według Świebody wybór Berlina i Paryża na kolejne wizyty to dowód wagi, jaką premier przywiązuje do współpracy w ramach Trójkąta Weimarskiego. "Ma to głęboki sens, ponieważ nadal są to kraje, które się najbardziej liczą w UE. Szczególnie istotne będzie nawiązanie przyjacielskiej, roboczej relacji z Angelą Merkel, która jak wiadomo jest primus inter pares w UE i niewątpliwie najwięcej od niej zależy. Kontynuacja dobrych relacji, które Merkel miała z Tuskiem byłaby bardzo ważna" - powiedział Świeboda.

Bruksela była miejscem pierwszych wizyt także znacznej części dotychczasowych szefów rządów, zwłaszcza od wejścia Polski do Unii Europejskiej. Pewnym wyjątkiem jest tutaj poprzednik Ewy Kopacz Donald Tusk, który z pierwszą swoją wizytą zagraniczną udał się w listopadzie 2007 roku do Wilna. Brukselę odwiedził dopiero w dalszej kolejności, zaraz potem złożył wizytę w Rzymie.

Do Brukseli w swoją pierwszą podróż udał się w 2006 roku także Jarosław Kaczyński, który jednak niedługo później, we wrześniu 2006 roku, odwiedził Stany Zjednoczone. Taka kolejność oddawała priorytety polityki zagranicznej rządu koalicji PiS-Samoobrona-LPR, który stawiał przede wszystkim na sojusz z USA. Jarosław Kaczyński był zresztą premierem, który podróżował relatywnie rzadko, bo np. na szczytach Unii Europejskiej reprezentował w tym okresie Polskę prezydent Lech Kaczyński.

Pierwszy premier wywodzący się z PiS - Kazimierz Marcinkiewicz, także z pierwszą wizytą był w Brukseli, zaraz potem odwiedzając Londyn. Był to bowiem okres negocjowania budżetu UE, a Wielka Brytania przewodziła w tamtym momencie Unii. Negocjacje te zakończyły się zresztą sukcesem Marcinkiewicza, którego okrzyk podczas szczytu UE w grudniu 2005 roku - "yes, yes, yes" - został na długo zapamiętany.

Szczególną sytuację miał premier Marek Belka, który udawał się z pierwszą wizytą do Brukseli na szczyt UE w czerwcu 2004 roku, nie mając jeszcze wotum zaufania (jego rząd otrzymał je dopiero za drugim razem). W dodatku był to niezwykle ważny szczyt Unii, bo zaakceptował Traktat Konstytucyjny UE. Belka w imieniu Polski zgodził się na niego, narażając się na ataki opozycji. Traktat ten potem nie wszedł w życie, bo nie uzyskał akceptacji w referendum we Francji i Holandii.

Przed uzyskaniem w Sejmie wotum zaufania wyjechał w pierwszą podróż zagraniczną także premier Leszek Miller, który w październiku 2001 odwiedził Berlin, gdzie spotkał się z kanclerzem Gerhardem Schroederem.

Jego poprzednik Jerzy Buzek za pierwszy cel podróży wybrał Rzym i Watykan, gdzie został przyjęty przez papieża Jana Pawła II. Upodobnił się w tym do pierwszych premierów po 1989 roku - Tadeusza Mazowieckiego czy Jana Olszewskiego - którzy także z pierwszą wizytą wyjeżdżali do Rzymu i Watykanu. Buzek jednak jeszcze tego samego dnia odwiedził Brukselę, gdzie spotkał się z szefami instytucji europejskich. Był to okres bezpośrednio poprzedzający rozpoczęcie przez Polskę negocjacji akcesyjnych z UE.

W egzotyczną podróż do Indonezji, Tajlandii i Malezji wybrał się w marcu 1996 roku w ramach pierwszego wyjazdu zagranicznego premier Włodzimierz Cimoszewicz. Było to jednak wizyta ustalona jeszcze przez jego poprzednika Józefa Oleksego, który musiał podać się do dymisji w dramatycznych okolicznościach oskarżeń o szpiegostwo na rzecz Rosji. Oleksy z pierwszą wizytą wyjechał w kwietniu 1995 roku do Brukseli, ale najwięcej emocji wywołała jego podróż do Moskwy w maju tego roku, na uroczystości 50-lecia zakończenia II wojny Światowej. Tej podróży był przeciwny ówczesny prezydent Lech Wałęsa.

Wspólnie z Wałęsą po raz pierwszy za granicę wyjechał premier Waldemar Pawlak, który w styczniu 1994 roku wziął w Pradze udział w spotkaniu szefów państw i rządów państw Grupy Wyszehradzkiej z prezydentem USA Billem Clintonem. Porozumiano się wtedy na temat programu "Partnerstwa dla Pokoju", który był wstępem do przyjęcia tych państw do NATO. Również spotkanie w szerszym gronie - tzw. Inicjatywy Środkowoeuropejskiej w Wiedniu w lipcu 1992 roku - było powodem pierwszego wyjazdu zagranicznego premier Hanny Suchockiej.

W szczególnych okolicznościach odbywało się podpisanie umowy stowarzyszeniowej Polski ze Wspólnotami Europejskimi w grudniu 1991 roku. Choć formalnie premierem był wtedy Jan Olszewski, Polskę na tej uroczystości reprezentował Leszek Balcerowicz, wicepremier w ustępującym gabinecie Jana Krzysztofa Bieleckiego. Zgodnie z ówczesną konstytucją, nowy rząd był powoływany przez Sejm dopiero po powołaniu premiera, na jego wniosek. To był moment, w którym był już wybrany nowy szef rządu, a nie było jeszcze całej Rady Ministrów. Premier Jan Olszewski scedował więc obowiązek podpisania umowy stowarzyszeniowej na wicepremiera.

(PAP)