Pogorszył się stan dwóch górników

Pogorszył się stan dwóch górników
PAP/Andrzej Grygiel

Spośród 36 rannych w wypadku pracowników, 31 trafiło do szpitali w Sosnowcu, Katowicach i Siemianowicach Śląskich. Do siemianowickiego CLO przewieziono 18 najciężej rannych górników - w stanie zagrażającym ich życiu. Siedmiu z nich, nieprzytomnych, umieszczono na oddziale intensywnej terapii, gdzie byli mechanicznie wentylowani.

Jak poinformował podczas środowego briefingu szef CLO dr Mariusz Nowak, spośród siedmiu górników przebywających na intensywnej terapii, stan pięciu pozostawał stabilny, natomiast stan dwóch pogarszał się - specjaliści określi go jako "krytyczny".

Dyrektor "oparzeniówki" zaznaczył też, że wszyscy górnicy znajdujący się w szpitalu mają oparzenia dróg oddechowych - choć nie w równym stopniu. "Wśród tych pacjentów są tacy, którzy mają +tragicznie+ oparzone drogi oddechowe" - zastrzegł. We wtorek lekarze wyjaśniali m.in., że oparzenie dróg oddechowych pogarsza rokowania. "Oparzenie skóry możemy leczyć, do dróg oddechowych dostępu specjalnie nie mamy" - tłumaczyli.

Uprzedzając w środę pytania o rokowania, dr Nowak ocenił je jako "ostrożne i bardzo poważne". "Oczywiście chcielibyśmy uratować wszystkich. Możemy zagwarantować, że będziemy robili wszystko, żeby tak było. Natomiast gwarancji sukcesu złożyć nie możemy" - wskazał.

Szef CLO przekazał, że już od wtorku górników - których ogólny ciężki stan na to pozwalał - poddawano terapii hiperbarii tlenowej; jak ocenił, z dużym sukcesem. Lekarz podkreślił, że to m.in. dzięki tej metodzie w CLO w ciągu ostatnich dwóch lat udało się zmniejszyć śmiertelność ciężko oparzonych pacjentów z 22 proc. do 5,2 proc.

Na środę lekarze z Siemianowic Śląskich zaplanowali operacje oczyszczania ran u czterech pacjentów, zastosowanie specjalnych rękawic z preparatami srebra, które mają m.in. funkcję antybakteryjną, a także zastosowanie tzw. owodni na poparzoną skórę twarzy.

Dr Nowak poinformował też, że CLO ma zapewnienie finansowania leczenia górników - ze strony premier Ewy Kopacz (która we wtorek odwiedziła placówkę) oraz ministra zdrowia. We wtorek szef placówki sygnalizował m.in., że szpital wytypował 12 pacjentów do hodowli komórkowych (metoda stosowana, gdy rozległość oparzeń sprawia, że nie ma skąd pobrać materiału do przeszczepu) i rozmawiał o ich finansowaniu z ministerstwem.

Według wtorkowych relacji lekarzy CLO u wymagających tego rannych przeprowadzono zabiegi operacyjne, część poddano terapii tlenowej w komorze hiperbarycznej. U wszystkich przeprowadzono diagnostykę oparzeń dróg oddechowych.

Związany najprawdopodobniej z zapaleniem metanu wypadek w kopalni Mysłowice-Wesoła miał miejsce w poniedziałek ok. godz. 20.55 na głębokości 665 m. W rejonie zagrożenia znajdowało się 37 górników. Część z nich wyjechała na powierzchnię samodzielnie, kolejni do godziny 1.30 - z pomocą ratowników.

W środę w kopalni zdecydowano o ponownej próbie dotarcia ratowników do zaginionego od czasu katastrofy górnika. Ratownicy próbowali już we wtorek wchodzić do wyrobiska, gdzie powinien się znajdować poszukiwany, jednak poziom wypełniających podziemia w tym miejscu gazów nie był stabilny, co zagrażało ich życiu. W środę rano skład kopalnianej atmosfery ustabilizował się na tyle, by na godz. 11.30 wyznaczyć czas wejścia ratowników w rejon wypadku.

Prócz pracujących stale pod ziemią ratowników i pomiarowców, bez przerwy był tam m.in. lekarz, a na powierzchni oczekiwała karetka i ekipa medyczna. Pod kątem ew. transportu górnika służby ratownicze porozumiały się z Lotniczym Pogotowiem Ratunkowym i zabezpieczyły lądowisko dla helikoptera. Odpowiednie przygotowania poczyniono też m.in. w szpitalu św. Barbary w Sosnowcu.

(PAP)