Dyrektor kopalni Mysłowice-Wesoła został odwołany

Odwołanie dyrektora kopalni Mysłowice-Wesoła Eugeniusza Małobęckiego, do czasu zamknięcia raportu Wyższego Urzędu Górniczego, nie powinno być kojarzone z wypadkiem, który wydarzył się w kopalni - powiedział wicepremier Janusz Piechociński w czwartek dziennikarzom.


"Czytałem uzasadnienie do tego odwołania. Już poprzedni zarząd mówił o zawodowym wypaleniu (dyrektora - PAP). Chciałbym, abyśmy do czasu zamknięcia raportu WUG nie kojarzyli tej decyzji personalnej z ostatnim dramatem w tej kopalni, bo możemy niepotrzebnie skrzywdzić człowieka" - powiedział.

Jak dodał, gwarantuje, że raport WUG dot. wypadku będzie upubliczniony.

O odwołaniu w czwartek dotychczasowego dyrektora kopalni Mysłowice-Wesoła poinformował tego dnia rzecznik Katowickiego Holdingu Węglowego Wojciech Jaros. Małobęcki pełnił tę funkcję przez ostatnie ok. 1,5 roku. Jaros pytany, czy zmiany mają bezpośredni związek z ubiegłotygodniowym wypadkiem w Wesołej, wskazał, że zarząd Holdingu nie upublicznia uzasadnień tych decyzji.

Na stanowisko dyrektora Mysłowic-Wesołej powołano dotychczasowego dyrektora innego zakładu KHW - kopalni Wieczorek - Marka Pieszczka.
 
W czwartek rano ratownicy prowadzący w kopalni Mysłowice-Wesoła akcję poszukiwawczą zaginionego górnika znów zostali wycofani ze względu na groźne stężenia gazów. Wcześniej weszli w blokujące im drogę rozlewisko, jednak konieczne okazało się dalsze pompowanie.

Do katastrofy w mysłowickiej kopalni doszło w poniedziałek 6 października wieczorem. Na poziomie 665 m prawdopodobnie zapalił się bądź wybuchł metan. W strefie zagrożenia znajdowało się wówczas 37 górników. 36 wyjechało na powierzchnię, 31 trafiło do szpitali. 42-letniego kombajnisty dotąd nie odnaleziono. W poniedziałek rano w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich zmarł jeden z najciężej rannych, 26-letni górnik.

Według informacji służb kryzysowych wojewody śląskiego w siemianowickiej "oparzeniówce" nadal w czwartek rano leczonych było 21 najciężej poszkodowanych w wypadku. W środę po południu lekarze relacjonowali m.in., że stan jednego z najciężej rannych był "ekstremalnie krytyczny", stan innego "krytyczny", natomiast "zauważalnie poprawiały się monitorowane parametry stanu zdrowia" u pozostałych czterech górników z oddziału intensywnej terapii.

Okoliczności wypadku wyjaśniają Prokuratura Okręgowa w Katowicach i Wyższy Urząd Górniczy.

(PAP)