Biernacki: chodzi o dwóch agentów państwa rosyjskiego.

Biernacki: chodzi o dwóch agentów państwa rosyjskiego.
PAP/Rafał Guz

"To był celny strzał polskich służb w GRU. (...) Moje pytania i uwagi były zwrócone na moment przeprowadzenia operacji i na koincydencje, (na) to, że działania nastąpiły w stosunku do dwóch agentów, dwóch agentów państwa rosyjskiego" - powiedział poseł.

Ocenił, że służby przeprowadziły operację w odpowiednim momencie, a czas zatrzymań nie był przypadkowy, lecz skoordynowany.

W środę służby zatrzymały dwie osoby - oficera i cywila. W piątek po godz. 13 rozpoczęło się posiedzenie speckomisji poświęcone tej sprawie.

Jak podawano na stronie internetowej Sejmu, tematem posiedzenia jest "informacja szefów Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Służby Kontrwywiadu Wojskowego związana z zatrzymaniami przeprowadzonymi w połowie października 2014 r.".

"Nie mogę udzielać żadnych informacji. Kompletną informację przedstawiliśmy przed chwilą na posiedzeniu komisji" - powiedział dziennikarzom płk Łuczak po wyjściu z sali posiedzeń. Dodał, że podczas rozmowy z członkami komisji nie było pytań, na które nie mógł odpowiedzieć.

Przewodniczący komisji Artur Dębski (koło BiG) mówił dziennikarzom przed posiedzeniem, że najbardziej chciałby się dowiedzieć, jaka jest skala tej sprawy, tzn. czy zatrzymany oficer przekazywał informacje uzyskane od innych wojskowych.

"Myślę, że poznamy więcej dowodów przeciwko zatrzymanym osobom, a także jaką skalę może mieć ta sprawa" - mówił wiceprzewodniczący komisji Marcin Kierwiński (PO). Zastrzegł, że służby przekażą posłom tylko te informacje, które będą mogły przekazać, ze względu na dobro prowadzonych śledztw.

Z kolei Beata Mazurek (PiS) wyrażała obawę, że szefowie służb będą zasłaniać się tajemnicą prowadzonych śledztw. Dodawała, że chciałaby się dowiedzieć, dlaczego ta sprawa "wypłynęła w tym momencie", jak długo zatrzymani - oficer i prawnik - byli rozpracowywani i czy wojskowy, który według części mediów miał się zajmować przetargami, to "nie jest kolejny łapówkarz pod rządami PO".

Stanisław Wziątek (SLD) mówił, że oczekuje kompleksowej informacji od służb w tej sprawie. "Spodziewam się, że będziemy mieli informację, która wreszcie będzie wiarygodna. Na razie większość informacji ma charakter medialny i są to przecieki, które być może nie do końca pokazują sprawę we właściwym świetle" - zaznaczał.

W środę w związku z podejrzeniami o pracę dla obcego wywiadu zatrzymano dwie osoby - wojskowego z MON oraz cywilnego prawnika Stanisława Sz. Sądy - wojskowy i cywilny - rozpatrują obecnie wnioski prokuratur o areszty dla obu podejrzanych o pracę na rzecz obcego wywiadu. Decyzja sądu wojskowego ma być znana po godz. 16.

Już w środę Dębski oraz posłowie PiS z komisji Marek Opioła i Beata Mazurek mówili o potrzebie zwołania posiedzenia komisji sejmowej w tej sprawie.

Według mediów cywil i wojskowy mieli szpiegować dla rosyjskiego wywiadu wojskowego. Prawnik o podwójnym obywatelstwie - Polski i Rosji - miał pracować w jednej ze stołecznych firm, a drugim zatrzymanym jest starszy stopniem oficer Wojska Polskiego.

Kodeks karny przewiduje za szpiegostwo od roku do 10 lat więzienia. W razie udzielenia informacji, których przekazanie może wyrządzić szkodę państwu, minimalna kara to trzy lata. W przypadku organizowania lub kierowania działalnością obcego wywiadu kara to od 5 do 15 lat lub 25 lat więzienia.

W ostatnich latach prowadzono w polskich sądach co najmniej kilkanaście procesów o działanie na rzecz obcego wywiadu. Sprawy o szpiegostwo są z zasady tajne, więc nie o wszystkich wiadomo. Wyroki opiewały nawet na 9 lat więzienia, były też kary w zawieszeniu. (PAP)