Szczepionki przeciw eboli lecą do Genewy

Szczepionki przeciw eboli lecą do Genewy

Transport wymaga szczególnej staranności. Próbki preparatu muszą być przechowywane w temperaturze minus 80 st. C.

Zgodnie z porozumieniem ze Światową Organizacją Zdrowia (WHO), w trzech oddzielnych przesyłkach lotniczych przekazanych ma być w sumie 800 fiolek zawierających podwójną dawkę szczepionki - poinformowała rzeczniczka prasowa szpitala uniwersyteckiego HUG w Genewie Agnes Reffet. W ośrodku tym szczepionka ma być również przechowywana.

Szczepionkę VSV-EBOV wyprodukowało National Microbiology Laboratory w Winnipeg w Kanadzie na licencji amerykańskiej firmy NewLink Genetics. Jeszcze pod koniec października, najpóźniej na początku listopada 2014 r., zostanie ona użyta do pierwszej fazy badań klinicznych na ochotnikach. Przeprowadzą je specjaliści szpitala genewskiego HUG, który ma się również zajmować leczeniem pracowników międzynarodowych organizacji pomocowych, którzy się zakażą ebolą w Afryce Zachodniej.

Pierwsze testy tego preparatu rozpoczęto już w minionym tygodniu w USA. Ich rezultaty będą jednak znane najwcześniej pod koniec grudnia 2014 r. Próby te mają jedynie wykazać, czy użycie szczepionki u ludzi jest bezpieczne. Dopiero w drugiej fazie badań będzie można wykazać, czy skutecznie potrafi ona również chronić przed ebolą. Testy te planowane są w Afryce Zachodniej.

Własną szczepionkę przeciwko eboli opracowała również firma farmaceutyczna Glaxo SmithKline (GSK). Reuters informuje, powołując się oficjalne oświadczenie GSK, że prace nad nią przebiegają w wyjątkowo szybkim tempie. Niedawno w USA, Wielkiej Brytanii i na Mali rozpoczęto pierwsze badania kliniczne tego preparatu.

Odpowiedzialny za badania nad szczepionką GSK dr Ripley Ballou podkreśla, że wstępne wyniki tych testów będą znane pod koniec 2014 r. Druga faza badań klinicznych planowana jest na początku 2015 r., jednak szczepionka będzie gotowa do użycia nie wcześniej niż w 2016 r. Dopiero pod koniec przyszłego roku będzie wiadomo, na ile jest skuteczna.

"Szczepionka ta raczej nie pomoże już w zwalczeniu obecnej epidemii, ale może być przydatna podczas kolejnych" - powiedział Ballou w wypowiedzi dla BBC. Jego zdaniem tempo badań na tym preparatem jest zawrotne. Jak zauważył, zwykle szczepionki udaje się wprowadzić do użycia po 7-10 latach badań.

Manica Balasegaram z organizacji Lekarze bez Granic podkreślił, że nie wiadomo, jak długo potrwa obecne epidemia, więc należy zrobić wszystko, żeby prace nas szczepionką przeciwko eboli przebiegały najszybciej, jak tylko jest to możliwe.

(PAP)