Są wyniki sekcji zwłok górników z kopalni Mysłowice-Wesoła

Są wyniki sekcji zwłok górników z kopalni Mysłowice-Wesoła
PAP

W wyniku wypadku, do którego doszło 6 października zginęło pięciu górników. Dwaj z nich, 28- i 29-latek, zmarli we wtorek w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich (CLO). W poprzednich dniach w tej samej placówce umarło dwóch innych poparzonych górników - 26-latek i 32-latek.

Kolejną ofiarą katastrofy jest 42-letni kombajnista, którego ratownicy górniczy odnaleźli w nocy z piątku na sobotę, w 12. dobie prowadzonych w bardzo trudnych warunkach poszukiwań. W środę odbyły się uroczystości pogrzebowe tego pracownika, kolejne pogrzeby zaplanowano na najbliższe dni. Prezydent Mysłowic ogłosił, że środa jest w mieście dniem żałoby.

Katowicki Holding Węglowy, do którego należy kopalnia ma w przyszłym tygodniu podsumować akcję ratowniczą. W kopalni, w której po katastrofie przerwano wydobycie, trwa akcja przeciwpożarowa. Po odizolowaniu rejonu pożaru tamami będą tam tłoczone gazy, które wypierając tlen mają przyspieszyć wygaszenie pożaru. Nie wiadomo kiedy będzie możliwe wejście do wyrobiska. Prowadząca śledztwo prokuratura chciałaby tam w przyszłości przeprowadzić wizję lokalną.

Niezależnie od prokuratorskiego śledztwa, okoliczności wypadku bada też Wyższy Urząd Górniczy (WUG). Jak podała rzeczniczka WUG Jolanta Talarczyk, podobnie jak po każdym poważnym wypadku, także po ostatniej katastrofie nadzór górniczy otrzymuje wiele anonimowych zgłoszeń o nieprawidłowościach w kopalniach. W ostatnich tygodniach było ich ponad 20, aż 14 dotyczyło kopalni Mysłowice-Wesoła.

W CLO nadal przebywa 18 górników, w tym trzech na oddziale intensywnej terapii. "Stan tych trzech najciężej poparzonych górników ustabilizował się, co jest dla nas pozytywnym sygnałem" - powiedziała w środę PAP rzeczniczka szpitala dr Justyna Glik. Stan 15 pacjentów leczonych na oddziale chirurgicznym nie budzi obaw o ich życie.

6 października wieczorem w kopalni Mysłowice-Wesoła na poziomie 665 m doszło prawdopodobnie do zapalenia bądź wybuchu metanu. W strefie zagrożenia znajdowało się wówczas 37 górników. 36 wyjechało na powierzchnię, 31 trafiło pierwotnie do szpitali.

(PAP)