Katowice: akcja na gruzowisku kamienicy potrwa wiele godzin

Katowice: akcja na gruzowisku kamienicy potrwa wiele godzin
PAP/Andrzej Grygiel

Sztab kryzysowy uruchomił infolinię dla poszkodowanych i ich rodzin; jej numer to: 32 359 95 18. Jak przekazał rzecznik śląskiej straż pożarnej Jarosław Wojtasik, w akcję zaangażowano już ok. 200 strażaków. Do pomocy ściągnięto jednostki spoza woj. śląskiego, m.in. z Brzegu, Krakowa i Łodzi. W akcji będzie używany ciężki sprzęt i psy wyspecjalizowane w poszukiwaniu ludzi. "Wszystko wskazuje na to, że akcja będzie trwała bardzo długo, być może nawet do jutra" - powiedział Wojtasik.

Kierujący akcją strażaków Jeremi Szczygłowski poinformował na konferencji prasowej, że pies ratowniczy nie wykrył obecności ludzi w gruzach. Jak tłumaczył, wiadomo o trzech osobach zameldowanych w zniszczonych mieszkaniach, ale z licznych doświadczeń wynika, że fakt zameldowania wcale nie oznacza, iż te osoby w budynku były. Poszukiwani mieszkali na wyższych kondygnacjach budynku.

Obecnie przygotowujemy się do zabezpieczenia ścian grożących zawaleniem - mówił Szczygłowski, dodając, że nie wiadomo ile akcja potrwa, bo część budynku praktycznie nie istnieje. "Prace odbywają się cały czas z udziałem inspektora nadzoru budowlanego, który na bieżąco ocenia np. gdzie można bezpiecznie wejść, a gdzie nie" - dodał. Podkreślił również, że straż skontaktowała się z administratorem, który poinformował, że budynek, w tym i instalacja gazowa - była po remoncie.

Z rumowiska wyciągnięto już kobietę uwięzioną na parterze - poszkodowana trafiła do szpitala. Wcześniej była mowa o pięciu zaginionych osobach, ale okazało się, że nie nocowały one w budynku.

Wcześniej służby kryzysowe wojewody przekazały, że w wybuchu jedna osoba została poważnie ranna, trafiła do Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. Kilku innych lokatorów, wśród nich matka z dzieckiem, doznało lżejszych obrażeń. Zostali przewiezieni do katowickich szpitali.

W kamienicy zameldowanych było ponad 20 osób. Po wybuchu ewakuowano 15 lokatorów. Część z nich schroniła się w pobliskim kościele.

Wybuch miał miejsce ok. godz. 5 rano. Eksplozja zniszczyła trzy kondygnacje budynku, ocalał jedynie parter. To tam znajdowała się kobieta wydobyta w gruzowiska. Nie od razu ratownicy mogli ją uwolnić - najpierw musieli ugasić pożar poddasza. Kiedy ogień udało się opanować, można było wejść do środka i rozpocząć odgruzowywanie. Na miejsce skierowano około 20 zastępów straży pożarnej.

Rano na miejscu pojawili się prezydent Katowic Piotr Uszok i wojewoda śląski Piotr Litwa.

Rzecznik katowickiego magistratu Jakub Jarząbek powiedział PAP, że mieszkańcom kamienicy, którzy stracili dach nad głową miasto w najbliższych zapewni lokale zastępcze. "W tej chwili te osoby przebywają w ośrodku Caritas. Jest im udzielana pomoc psychologiczna" - powiedział Jarząbek. O tym czy sąsiednie kamienice będą nadawały się do zamieszkania zdecyduje nadzór budowlany.

(PAP)