NATO: rosyjscy żołnierze nadal przebywają na Ukrainie

NATO: rosyjscy żołnierze nadal przebywają na Ukrainie

"Zaobserwowaliśmy dość istotne wycofanie wojsk rosyjskich z terenów Ukrainy, ale proszę nie mieć wątpliwości - na wschodzie Ukrainy nadal pozostają rosyjskie siły" - oświadczył Breedlove w kwaterze Sojuszu w belgijskim Mons.

Niektórzy rosyjscy żołnierze stacjonujący nad ukraińską granicą opuścili te miejsca, a inni wydają się przygotowywać do tego. "Jednak siły, które tam pozostają i nie wykazują oznak opuszczenia terenu, są bardzo, bardzo skuteczne" i nadal mogą stanowić zagrożenie dla Ukrainy - powiedział Breedlove.

Nowy sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg w piątek po raz pierwszy od objęcia stanowiska na początku miesiąca odwiedził kwaterę Sojuszu. Oświadczył, że Rosja "wciąż narusza suwerenność i integralność terytorialną Ukrainy poprzez utrzymywanie rosyjskich sił na Ukrainie".

Według Stoltenberga NATO nadal będzie apelować do Rosji, by wycofała żołnierzy z terytorium Ukrainy i znad granicy. Sojusz wykorzysta swoje wpływy, by upewnić się, że przestrzegane jest zawieszenie broni na wschodzie Ukrainy. "Musimy znaleźć polityczne rozwiązania wyzwań, które widzimy na Ukrainie, a warunkiem wstępnym jest oczywiście skuteczne zawieszenie broni" - dodał nowy szef NATO.

11 października prezydent Rosji Władimir Putin zarządził, by około 17 600 rosyjskich żołnierzy powróciło do swych baz z obwodu rostowskiego, gdzie, jak twierdzą rosyjskie władze, przechodzili przeszkolenie. Obwód rostowski graniczy ze wschodnią Ukrainą, gdzie prorosyjscy separatyści walczą od kwietnia z ukraińskimi siłami rządowymi.

NATO już wcześniej kwestionowało zapewnienia Rosji o wycofywaniu sił znad granicy z Ukrainą. Wiosną USA i NATO twierdziły, że w pobliżu granicy Rosja skoncentrowała do 40 tysięcy żołnierzy.

Rosja ustawicznie zaprzecza ukraińskim i zachodnim twierdzeniom, że dostarcza rebeliantom na wschodniej Ukrainie broń, żołnierzy, doradców.

Tymczasem w sierpniu ukraińska Rada Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony informowała, że wojska Federacji Rosyjskiej przejęły kontrolę nad Nowoazowskiem i szeregiem innych miejscowości na południu obwodu donieckiego w rejonach (powiatach): nowoazowskim, starobieszewskim i amwrosijewskim. Wcześniej, w czerwcu, podała, że separatyści używają czołgów T-72, których nie mogli zdobyć na ukraińskich siłach rządowych - przypomniała agencja Reutera w reportażu ze wsi Horbatenko, oddalonej o 5 km od Starobieszewa.

Reporterzy Reutera widzieli dwa wraki czołgów. Chodzi o modele, które według ekspertów wojskowych są wykorzystywane tylko przez rosyjską armię.

Zdaniem czterech niezależnych ekspertów, którzy widzieli zdjęcia maszyn, jeden z czołgów to z pewnością T-72BM - rosyjska modyfikacja dobrze znanego czołgu konstrukcji radzieckiej. Czołgi te są na uzbrojeniu armii rosyjskiej, ale nic nie wiadomo o tym, by były one eksportowane lub wykorzystywane poza Rosją. Zdaniem Josepha Dempseya z Międzynarodowego Instytutu Studiów Strategicznych (IISS) "obecność tej wersji na Ukrainie jest mocnym argumentem" na rzecz twierdzenia, że Rosja zbroi separatystów.

Drugi czołg to zdaniem ekspertów albo T-72BM, albo nieco inny model T-72B1; z powodu dużych szkód nie jest możliwe ustalenie, o jaki typ dokładnie chodzi. Uważa się, że czołg T-72B1 też nie jest wykorzystywany przez ukraińskie siły zbrojne, więc separatyści nie mogli go przechwycić podczas walk - twierdzi Dempsey.

Reporterzy Reutera widzieli też na miejscu walk pozostałości po rosyjskich przeciwpancernych pociskach rakietowych Kornet. Pociski te nie były eksportowane na Ukrainę. Ponadto w okopach obok czołgów dziennikarze znaleźli 124 opakowania po racjach żywnościowych wyprodukowanych dla rosyjskiego ministerstwa obrony, a także 50 pustych butelek po wodzie mineralnej z rosyjskimi etykietkami.

(PAP)