Kaczyński: Kopacz powinna wetować ustalenia szczytu klimatycznego

Kaczyński: Kopacz powinna wetować ustalenia szczytu klimatycznego
PAP/Jakub Kamiński

Lider Prawa i Sprawiedliwości ocenił na środowej konferencji prasowej w Warszawie, że rezultaty ubiegłotygodniowego szczytu klimatycznego UE pokazują, iż wiarygodność Ewy Kopacz i jej wcześniejszych zapowiedzi "jest równa zeru".

Unijni przywódcy uzgodnili w nocy z czwartku na piątek na szczycie Brukseli, że UE ograniczy emisje CO2 o co najmniej 40 proc. do 2030 r. względem roku 1990. Mniej zamożne kraje UE, w tym Polska, będą mniej obciążone kosztami ambitnej polityki klimatycznej. Ostateczne porozumienie przewiduje, że udział energii ze źródeł odnawialnych w całkowitym zużyciu energii elektrycznej w UE wyniesie co najmniej 27 proc. w 2030 r. Cel ten będzie wiążący na poziomie całej Unii, ale nie dla poszczególnych państw członkowskich.

"Koszty (energii) wyraźnie wzrosną; wszelkiego rodzaju ulgi mogą ten wzrost zmniejszyć o 25 proc., ale i tak będą to bardzo duże sumy" - podkreślił szef PiS, odnosząc się do rezultatów szczytu. Według niego jedynym wyjściem dla Polski było weto.

Szef PiS zapowiedział, że jeżeli PiS przejmie władzę, będzie walczyć o wprowadzenie dla Polski tzw. klauzuli opt-out. "W przeciwnym razie nasza gospodarka, gospodarstwa domowe zostaną bardzo poważnie obciążone, nasz wzrost będzie dużo trudniejszy, i tak niska stopa życiowa będzie w dalszym ciągu obniżana w stosunku do innych państw Unii Europejskiej" - przekonywał Kaczyński.

PiS przedstawiło w środę opracowanie, z którego wynika m.in., że w roku 2030 prąd, za 1MWh, może kosztować od 400 do 500 złotych. Według opracowania, koszty wytwarzania energii po 2020 roku mogą wzrosnąć do 26-30 mld złotych rocznie. PiS szacuje ponadto, że do 2050 roku wydatki na modernizację elektrowni mogą wynieść 250-420 mld zł. Podczas konferencji poseł Piotr Naimski odniósł się do uprawnień do emisji dla polskich elektrowni.

Według źródeł dyplomatycznych Polska energetyka będzie mogła otrzymać pulę darmowych uprawnień o wartości 31 mld zł. Elektrownie będą jednak musiały za to realizować inwestycje sprzyjające ochronie środowiska. Najmniej zamożne państwa UE podzielą się też środkami na modernizację elektroenergetyki ze specjalnej rezerwy utworzonej z 2 proc. pozwoleń na emisję

"Te tak zwane darmowe uprawnienia, czyli możliwość dla elektrowni, by nie płacić za część emitowanego dwutlenku węgla, związana będzie z modernizacją tej elektrowni. A modernizacja będzie według reguł dyktowanych przez Komisję Europejską. Ten mechanizm będzie powodował, że będziemy przedłużali życie elektrowni, które mają sprawność 34-35 procent. Będziemy produkowali coś takiego, co można porównać do Syrenki, która jest modernizowana, dostaje złote klamki, alufelgi i kosztuje 100 procent drożej" - dowodził Naimski. (PAP)