Meksyk: prezydent spotkał się z rodzicami zaginionych studentów

Meksyk: prezydent spotkał się z rodzicami zaginionych studentów
PAP/EPA/MARIO GUZMAN

Rodzice zaginionych są coraz bardziej sfrustrowani z powodu powolnego tempa śledztwa dotyczącego wydarzeń z 26 września.

Rodziny spędziły w rezydencji szefa państwa ponad sześć godzin. W pewnej chwili poinformowano, że spotkanie się zakończyło, ale rodzice nie chcieli opuścić budynku, dopóki Pena Nieto nie podpisze dokumentu, który satysfakcjonowałby obie strony.

Meksykański prezydent w transmitowanym w telewizji przemówieniu oświadczył następnie, że wysłuchał obaw rodziców i zgodził się na kilka rozwiązań. Wyjaśnił, że utworzona zostanie m.in. komisja, w której skład wejdą przedstawiciele rządu i rodzice; komisja będzie codziennie informowała o postępach w śledztwie. Ponadto bliscy zabitych lub rannych we wrześniowym ataku oraz kolegia nauczycielskie na terenach wiejskich mają otrzymywać większe wsparcie od państwa. Pena Nieto podkreślił też, że wysiłki mające na celu ustalenie miejsca pobytu studentów zostaną zwiększone.

"Powstanie nowy plan poszukiwań" - powiedział Pena Nieto. Zapewnił, że rządy prawa będą miały zastosowanie niezależnie od tego, "dokąd zaprowadzi nas śledztwo".

Jeden z rodziców, Felipe de la Cruz, ocenił w imieniu bliskich zaginionych, że odpowiedź ta jest niewystarczająca.

W miasteczku Iguala w stanie Guerrero 26 września grupa studentów miejscowego kolegium nauczycielskiego została zaatakowana przez przestępców i członków lokalnej policji. Sześć osób zginęło na miejscu ataku. Inni studenci zostali zatrzymani przez policję, a następnie najpewniej przekazani członkom gangu. Oficjalnie 43 studentów uznano za zaginionych, ale wkrótce odkryto w pobliżu 11 zbiorowych grobów ze spalonymi szczątkami 38 osób. Nie ma potwierdzenia, że chodzi o zaginionych studentów.

Podejrzenia są kierowane przeciwko byłemu burmistrzowi Iguali, Jose Luisowi Abarca i jego żonie. Oboje zniknęli i prawdopodobnie się ukrywają. Żona burmistrza jest siostrą kilku członków miejscowego kartelu narkotykowego.

Kolegium, w którym uczyli się studenci, było ośrodkiem lewicowego radykalizmu i demonstracji przeciw polityce władz. Krytycznego dnia żona burmistrza miała przemawiać na uroczystościach i obawiano się, że zostaną one zakłócone przez protesty studentów; dlatego też policja miała użyć broni.

Od początku śledztwa zatrzymano 56 osób, w tym policjantów z Iguali, pobliskiego miasta Cocula oraz domniemanego lidera lokalnego gangu.
Zaginięcie studentów wstrząsnęło Meksykiem. Wielkie protesty organizowano w stolicy kraju, a także w Acapulco i stolicy Guerrero, Chilpancingo. Niektóre demonstracje miały gwałtowny przebieg. W środę protestujący studenci oraz nauczyciele zaatakowali rezydencję gubernatora Chilpancingo, niszcząc bramę wjazdową i paląc stojący przed nią samochód.

(PAP)