Ukraina: kontrole paszportowe na granicy z Donbasem

Ukraina: kontrole paszportowe na granicy z Donbasem
EPA/ANASTASIA VLASOVA

Służba oświadczyła, że na tereny, gdzie siły rządowe prowadzą operację antyterrorystyczną przeciwko rebeliantom, można będzie wjechać wyłącznie przez kontrolowane przez wojsko punkty i po okazaniu dokumentów.

W przypadku obywateli Ukrainy wymagany będzie tzw. paszport wewnętrzny, czyli odpowiednik dowodu osobistego, zaś w przypadku cudzoziemców - paszport.

"Cudzoziemcy i osoby bez obywatelstwa, udające się do niektórych rejonów (kontrolowanych przez separatystów powiatów) obwodu donieckiego i ługańskiego, kierowane są do punktów filtracyjnych dla ustalenia celu ich podróży do tej strefy (...)" - uprzedziła Straż Graniczna.

Ostrzegła także, że cudzoziemcy bądź bezpaństwowcy, którzy wjadą do strefy z pominięciem ukraińskich punktów kontrolnych, nie będą mogli opuścić opanowanych przez rebeliantów terytoriów i wjechać na tereny pozostające pod kontrolą ukraińskich władz.

Ukraina zaostrza swą politykę wobec separatystów po przeprowadzonych w niedzielę wyborach władz samozwańczych "republik ludowych": donieckiej i ługańskiej (DRL i ŁRL).

Władze w Kijowie sprzeciwiły się temu głosowaniu, gdyż według nich - oraz uzgodnionych przez Ukrainę, Rosję i OBWE ustaleń z Mińska - powinno być ono przeprowadzone wyłącznie na podstawie prawa ukraińskiego.

Przedstawiciel Dumy Państwowej (izby niższej rosyjskiego parlamentu) Franc Klincewicz powiedział, że w Donieckiej Republice Ludowej i Ługańskiej Republice Ludowej wybrano legalne organy władzy, z którymi Duma będzie współpracować. Rosyjskie MSZ oświadczyło, że szanuje wyniki tych wyborów.

Dwa dni po wyborach ukraińska Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony podjęła decyzję o wstrzymaniu finansowania kontrolowanych przez rebeliantów terytoriów, poleciła też odwołanie ustaw o specjalnym statusie Donbasu.

W środę premier Arsenij Jaceniuk oświadczył, że opanowane przez separatystów rejony Donbasu nie będą otrzymywały dotacji z budżetu państwa, a ich mieszkańcy mogą liczyć wyłącznie na pomoc humanitarną.

(PAP)