CBA oficjalnie potwierdziło zatrzymanie prezesa PZPS

CBA oficjalnie potwierdziło zatrzymanie prezesa PZPS
PAP/Andrzej Grygiel

"Potwierdzam, że te dokumenty dotarły do prokuratora. Są w tej chwili analizowane. Jak długo to potrwa, nie wiadomo. Może zająć to kwadrans, ale także i trzy godziny. Możliwe, że jeszcze w piątek zostaną postawione zarzuty" - powiedział PAP rzecznik prasowy Przemysław Nowak.

Nie potwierdził on natomiast doniesień mediów, że Mirosław P. ma jeszcze w piątek zostać doprowadzony do prokuratury. "Takiej wiedzy nie posiadam" - dodał.

"To trudna i bardzo przykra informacja dla związku, ale wymaga rzetelnego wyjaśnienia. Na razie nie ma zarzutów, a o ewentualnej winie zadecyduje sąd, więc nie możemy pochopnie wyciągać żadnych wniosków. Chcemy poznać ewentualne zarzuty, by potem móc się do nich odnieść" - powiedział rzecznik PZPS Janusz Uznański.

Wcześniej CBA potwierdziło zatrzymanie w czwartek w Katowicach dwóch osób - prezesa Polskiego Związku Piłki Siatkowej oraz prezesa jednej z firm ochroniarskich.

"Na obecnym etapie sprawy z uwagi na jej dynamiczny i rozwojowy charakter są to wszystkie informacje, które mogę przekazać" - powiedział PAP rzecznik CBA Jacek Dobrzyński.

"W tym momencie nie zastanawiamy się nad tym, czy będą nowe wybory na prezesa związku. Nie ma teraz takiej konieczności, bo nie postawiono nawet żadnych zarzutów. Wydamy na pewno oficjalny komunikat w momencie, gdy one się pojawią. Prokuratura ze związkiem się nie kontaktowała" - zapewnił Uznański.

Rzecznik PZPS nie przypuszcza, by przyznana niedawno organizacja mistrzostw Europy 2017 siatkarzy była zagrożona.

Uznański potwierdził też, że pracownicy CBA w czwartek weszli do siedziby federacji. Prace zakończyli późno w nocy, a w piątek się nie pojawili. Interesowały ich dokumenty związane z wrześniowymi mistrzostwami świata, które odbyły się w Polsce. Media informują, że chodzi o nieprawidłowości przy umowach na zatrudnianie firm ochroniarskich.

CBA nie po raz pierwszy zainteresowało się siatkarską federacją. W 2012 roku pracownicy weszli do związku na wniosek Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Mieli oni za zadanie sprawdzić działania promocyjne przed mistrzostwami świata i zabezpieczono dokumentację finansową. Dochodzenie po kilku miesiącach umorzono.

(PAP)