Marsz przeciwko fałszowaniu wyborów - Kaczyński zaprezentował komitet

Marsz przeciwko fałszowaniu wyborów - Kaczyński zaprezentował komitet
PAP/Jacek Turczyk

Prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział, że będzie to marsz obywatelskiego sprzeciwu wobec sfałszowania wyborów samorządowych.

Jak mówił prezes PiS na konferencji prasowej, tegoroczny marsz ma szczególny kontekst; organizowane w poprzednich latach marsze miały przypominać idee łączące się z "z wielką, niewykorzystaną polską tradycją walki o wolność, sprawiedliwość i niepodległość".

"To jest to przesłanie, które trwa i będzie podnoszone w kolejnych latach, ale w tym roku ten marsz będzie miał także charakter obywatelskiego sprzeciwu wobec tego wszystkiego, co działo się w związku z wyborami samorządowymi" - podkreślił. Jak dodał, to sprzeciw wobec zabiegów, które doprowadziły do sfałszowania wyborów samorządowych.

"Fałszowanie wyborów to odejście od demokracji, to w gruncie rzeczy likwidacja demokracji. Kartka wyborcza, istota systemu demokratycznego, jest nam w tej chwili wyrywana z ręki. Musimy zrobić wszystko, żeby sobie jej nie dać z ręki wyrwać" - oświadczył Kaczyński.

Według niego polska demokracja "była i jest ułomna, ma wiele wad". "Ale jednak dotychczas przy pomocy kartki wyborczej mógł się odbywać ten zasadniczy dla demokracji proces, czyli proces wymiany władzy, władza miała alternatywę. Dzisiaj to zostało zakwestionowane. Jeśli się na to zgodzimy, przestaniemy być obywatelami" - podkreślił prezes PiS.

Jak zaznaczył, "Marsz w Obronie Demokracji i Wolności Mediów", którego symbolami będą białe i czerwone róże, to "znak sprzeciwu wobec tego rodzaju procesowi". Marsz rozpocznie, zaznaczył Kaczyński, "wielką akcję sprzeciwu, która będzie trwała".

"My w żadnym wypadku nie damy o tej sprawie zapomnieć. Musimy doprowadzić do sytuacji, w której nikt nie będzie miał wątpliwości, że wybory prezydenckie i późniejsze wybory parlamentarne zostaną przeprowadzone uczciwie. To w żadnym wypadku nie rozstrzyga w tym momencie o ich wyniku, ale musimy mieć pewność, że ten wynik oddaje rzeczywistą wolę obywateli" - podkreślił.

W czwartkowej konferencji prasowej wzięło udział kilkoro osób, które weszły w skład Komitetu Honorowego. Obecna była m.in. działaczka opozycji demokratycznej w PRL Zofia Romaszewska. Jak mówiła, weźmie udział w marszu 13 grudnia, bo po ostatnich wyborach samorządowych przestraszyła się, że teraz, tak jak w PRL, "nie będziemy mogli już nigdy zmienić władzy". "Teraz petryfikujemy system (władzy) i taki spetryfikowany system ma zwyczaj się degenerować, stawać się coraz gorszy, coraz bardziej niewydolny i dewastujący nasz kraj" - oceniła Romaszewska.

Były szef NSZZ "Solidarność" Janusz Śniadek zaznaczył, że "niewyobrażalny chaos i bałagan wyborczy" postawił pod znakiem zapytania wyniki wyborów samorządowych. "Polska demokracja jest dzisiaj w potrzebie, jest zagrożona, dlatego zwracam się z apelem do wszystkich członków Solidarności, do wszystkich Polaków o jak najbardziej liczny, masowy udział w manifestacji 13 grudnia" - wezwał Śniadek.

Według prof. Piotra Glińskiego dołączenie do tego protestu jest obowiązkiem każdego polskiego obywatela. "Polska demokracja jest zagrożona, to proces, który zaczął się nie od dzisiaj, ale którego najbardziej niebezpieczne przejawy obserwowaliśmy w skandalu wyborczym" - powiedział Gliński.

Lider Polski Razem Jarosław Gowin przekonywał, że 16 listopada podczas pierwszej tury wyborów samorządowych wielu, szczególnie młodych, Polaków "zagłosowało za zmianą". "Dzisiaj ci młodzi Polacy dowiedzieli się, że prawie trzy miliony głosów zostało uznanych za nieważne. Marsz w obronie demokracji i wolności mediów to szansa, żeby zamanifestować swoje przywiązanie do wartości demokratycznego państwa. Organizujemy ten marsz dla młodych i wierzę, że z szerokim udziałem młodego pokolenia" - mówił Gowin.

Satyryk Jan Pietrzak powiedział, że marsz 13 grudnia będzie początkiem "trzeciej tury wyborów samorządowych". Według niego ma ona polegać na, "wykryciu, zdemaskowaniu i osądzeniu fałszerzy wyborów". "Muszę powiedzieć ze smutkiem, że wiele wierszy, które mówiłem w czasach komunistycznych ciągle jest aktualnych" - powiedział z kolei aktor Jerzy Zelnik.

W skład Komitetu weszli m.in.: abp Wacław Depo oraz biskupi: Wiesław Mering, Ignacy Dec, Antoni Dydycz, Edward Frankowski. Deklarację Komitetu Honorowego marszu podpisali też działacze opozycji demokratycznej w PRL Zofia Romaszewska, Joanna Duda-Gwiazda, Andrzej Gwiazda, kapelan Solidarności ks. Stanisław Małkowski.

Ponadto w skład komitetu weszli: szef NSZZ "Solidarność" Piotr Duda, aktor Jerzy Zelnik, aktorka Katarzyna Łaniewska, satyryk Jan Pietrzak, piłkarz reprezentacji Polski Marek Citko, redaktor naczelny tygodnika "DoRzeczy" Paweł Lisicki, redaktor naczelny Telewizji Republika Tomasz Terlikowski, redaktor naczelny tygodnika "wSieci" Jacek Karnowski i jego publicysta Michał Karnowski, sędzia TK w stanie spoczynku Wiesław Johann oraz szef Polski Razem Jarosław Gowin.

Skład komitetu ma charakter otwarty. Politycy PiS liczą, że do 13 grudnia dołączą kolejne osoby. (PAP)