Wybrano najpiękniejszą Polkę

Wybrano najpiękniejszą Polkę
PAP/Grzegorz Momot

"Czuję sie świetnie, choć tak naprawdę jeszcze nic do mnie nie dotarło. Jestem w ogromnym szoku i po nieprzespanej nocy. Rano już byłam na konferencji prasowej. Mam nadzieję, że cały rok przeminie mi tak jak wczorajszy dzień, czyli tak pięknie" - powiedziała PAP Life Ewa Mielnicka, która koronę odebrała w sobotę podczas 25. wyborów w Krynicy.

Jak zmieni się życie Ewy Mielnickiej po otrzymaniu tytułu najpiękniejszej Polki? "Nie zamierzam porzucać moich dotychczasowych obowiązków, czyli studiów i pracy. To się może zmienić tylko na lepsze. Jestem osobą odpowiedzialną, która wie, jakie ma obowiązki i co ma robić w życiu. A teraz mam jeszcze więcej do zrobienia. Bycie Miss Polski to zajęcie się wieloma sprawami. Jestem tego w pełni świadoma" - wyjaśniła PAP Life Mielnicka.

Tytuł Miss Polski to nie tylko miano najpiękniejszej, korona i nagrody, ale i kolejne wyzwania. Jednym z nich jest reprezentowanie Polski na wyborach Miss World. "Na razie o tym nie myślę. Mam mnóstwo rzeczy, którymi wcześniej muszę się zająć. W Polsce czeka mnie wiele obowiązków. Może dopiero od następnego roku zacznę przygotowywać się do tego wyjazdu za granicę. Przyjdzie czas, kiedy będę musiała się na nim skupić, bo ważne jest, żeby zaprezentować się tam jak najlepiej" - oznajmiła PAP Life Mielnicka i dodała, o czym teraz najbardziej marzy: "Przede wszystkim chciałabym się porządnie wyspać."

Sukcesu nowej Miss Polski mogą pozazdrościć inne finalistki. "Dużo dziewcząt już podczas samej gali mówiło mi, że to ja wygram, bo świetnie się prezentuję. Odpowiadałam im, że nie wiem, o czym w ogóle mówią. Nie było między nami chorej rywalizacji. Wszystkie byłyśmy warte tego tytułu. Mam nadzieję, że te dziewczyny dalej szczerze będą mi kibicować i mnie wspierać" - zdradziła Mielnicka.

Nowa Miss przyznała, że nie wie, jak zareagowała jej rodzina, gdyż jeszcze nie miała czasu się pochwalić. "Domyślam się, że jak zadzwonię do mamy, to razem będziemy płakać ze szczęścia. Na razie jednak nie mogę sobie na to pozwolić, bo cały czas mnie proszą do zdjęć, a chcę żeby były jak najlepsze. Wczoraj i tak nie wytrzymałam, nerwy mi puściły i się rozpłakałam, co pewnie widać na niektórych zdjęciach. Natomiast mój narzeczony cieszy się z mojego sukcesu i bardzo mnie wspiera. Wie, że mam silny charakter i w żaden zły sposób nie wpłynie to na moje życie prywatne czy osobiste" - wyjaśniła PAP Life Mielnicka.

Tytuł Miss i obowiązki związane z jego posiadaniem mogą nieco zmienić plany Mielnickiej, która przecież i studiuje, i pracuje. Czy dzień po finale wybiera się do pracy? "Dzisiaj i tak miałam mieć wolne. Z firmą, w której obecnie pracuję na pewno szybko się nie rozstanę - nie pozbędą się mnie tak łatwo (śmiech). Póki co nic nie planuję, nie jestem politykiem, żebym musiała składać jakieś obietnice. Nic nie da rady mnie odwołać w tym momencie. Postaram się wykorzystać ten rok jak najbardziej, żeby pokazać swoje dobre cechy" - skwitowała Mielnicka. (PAP)