Seremet oceni zasadność śledztwa ws. Sikorskiego

Seremet oceni zasadność śledztwa ws. Sikorskiego
PAP/Jacek Turczyk

Powiedział o tym PAP we wtorek rzecznik Prokuratury Generalnej Mateusz Martyniuk, uściślając wcześniejsze informacje w tej sprawie. W PG są akta postępowania sprawdzającego, które w marcu tego roku Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście prowadziła z zawiadomienia posła PiS Bartosza Kownackiego.

Kownacki zawiadamiał, że istnieje podejrzenie, iż Sikorski, wówczas minister spraw zagranicznych i parlamentarzysta, wyłudził z sejmowej kasy ryczałt za "kilometrówkę", czyli przejazdy poselskie prywatnym samochodem, podczas gdy - twierdził poseł - szef MSZ podróżuje służbową limuzyną w asyście BOR.

31 marca prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa, uznając, że nie było przestępstwa, bo potwierdzono, iż w tym czasie Sikorski - w celu wykonywania obowiązków poselskich - korzystał z prywatnego, a nie służbowego samochodu.

"Do Prokuratury Generalnej wpłynęło zarówno postanowienie PR Warszawa-Śródmieście o odmowie wszczęcia postępowania, jak i ocena prokuratury okręgowej, która uznała tę decyzję za słuszną. Teraz oceni to prokurator generalny, który swą ocenę przedstawi najpóźniej w przyszłym tygodniu" - powiedział PAP Martyniuk.

Z ustawy o prokuraturze wynika, że PG może wydać własną ocenę trafności rozstrzygnięcia jakiegoś postępowania, jednak ocena ta nie jest wiążąca dla prokuratora "liniowego", do którego sprawa trafi z powrotem.

Wczesnym popołudniem TVN24 nadała wypowiedź Seremeta, który twierdził, że "stosowne zalecenia już zostały wydane" i prokuratura okręgowa ma przedstawić mu własną ocenę prawidłowości decyzji o odmowie śledztwa ws. rozliczeń Sikorskiego. "Skoro sprawa budzi tyle emocji i jest tak głośna, prokuratura okręgowa sprawdzi prawidłowość tej decyzji" - mówił Seremet. Pytany o to przez PAP Martyniuk wyjaśnił, że prokurator generalny, wypowiadając się dla telewizji nie wiedział jeszcze, że prokuratura okręgowa przedłożyła już swoją opinię.

Prok. Katarzyna Calów-Jaszewska z Prokuratury Okręgowej w Warszawie, która wczesnym popołudniem informowała PAP, że nie otrzymali jeszcze z powrotem akt z PG, dodała, że akta sprawy PR Warszawa-Śródmieście były analizowane przez nadzór prokuratury okręgowej w zwyczajnym trybie i analiza ta zakończyła się pod koniec listopada wydaniem opinii, że odmowa śledztwa była słuszna.

Sprawa rozliczeń korzystania przez posłów z prywatnych samochodów powróciła po poniedziałkowej publikacji tygodnika "Wprost", który napisał, że Sikorski jeszcze jako minister spraw zagranicznych, a także minister zdrowia Bartosz Arłukowicz i wiceminister zdrowia Sławomir Neumann pobierali z kancelarii Sejmu pieniądze jako zwrot kosztów za używanie prywatnych aut do poselskich wyjazdów. W przypadku Sikorskiego - zaznacza tygodnik - działo się tak, choć jako szef MSZ miał do dyspozycji samochód służbowy i ochronę BOR.

We wtorek Sikorski powiedział, że wykorzystywał jedną trzecią limitu kilometrowego przeznaczonego na podróże krajowe posła. Poinformował, że Prezydium Sejmu zajmuje się kwestią systemu dot. rozliczeń wyjazdów parlamentarzystów i ministrów. "Jak państwo posłowie pewnie zaświadczą - limit kilometrowy na podróże krajowe w Sejmie jest niewysoki, łatwo go przekroczyć" - mówił dziennikarzom marszałek. Dla porównania powołał się na rozliczenia wicemarszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego (PiS), który według niego w dwa lata tej kadencji rozliczył tyle, co on w siedem lat. "W czym nie ma nic nagannego, bo jego okręg wyborczy jest jeszcze dalej od mojego. Po prostu, tak jak ja, czasami pewnie jeździł samochodem służbowym, a czasami prywatnym" - mówił Sikorski.

Sikorski zapewnił też, że posłowie pełniący jednocześnie funkcje ministrów starają się zawsze rozdzielać te obowiązki. "Gdybyśmy tego nie robili, to można by nam postawić odwrotne zarzuty - że korzystamy z transportu ministerialnego do politycznych czy poselskich zadań" - zauważył.

Wcześniej rzeczniczka Sikorskiego Małgorzata Ławrowska określiła publikację "Wprost" jako "insynuacje" i zaznaczyła, że kwota 80 tys. zł jako zwrot kosztów przejazdu prywatnym samochodem dotyczy siedmiu lat, co stanowi średnio niecały 1 tys. zł miesięcznie wydatków na paliwo, czyli jedną trzecią limitu, który przysługiwał ówczesnemu szefowi MSZ na wydatki na podróże prywatnym samochodem w celach poselskich. Wyliczała, że każda podróż z Warszawy do okręgu wyborczego, czyli województwa kujawsko-pomorskiego, to ok. 700 km tam i z powrotem, nie licząc jazd po samym okręgu.

(PAP)