Legia - Trabzonspor 2:0. Awans z pierwszego miejsca

Mistrz Polski przed tym spotkaniem miał dwa punkty przewagi nad tureckim zespołem. Do utrzymania pierwszego miejsca w grupie podopiecznym trenera Henninga Berga wystarczyłby remis. Wygrali jednak po samobójczym golu bramkarza gości Fatiha Ozturuka w 22. minucie oraz trafieniu Portugalczyka Orlando Sa po przerwie.

W kadrze na to spotkanie nie znalazł się Miroslav Radovic, który w minionej kolejce ligowej wrócił do składu Legii po kontuzji, ale ponownie nabawił się urazu. Jego brak nie był jednak widoczny, gdyż dobrze wyglądała współpraca Słowaka Ondreja Dudy z Sa.

W siódmej minucie gospodarze stanęli przed doskonałą okazją do objęcia prowadzenia. Po błędzie obrońcy tureckiego zespołu Essaida Belkalema sam przed bramkarzem gości znalazł się Michał Żyro. Trafił jednak w bramkarza, ale przejął piłkę i podał do lepiej ustawionego Orlando Sa. Portugalczyk jednak w sobie tylko znany sposób z siedmiu metrów trafił w stojącego na linii bramkowej defensora rywali.

Ostrzeliwanie bramki gości powtórzyło się w 22. minucie, z tym, że zakończyło się golem, w okolicznościach rzadko spotykanych. Fatih Ozturk ponownie skutecznie bronił uderzenia z kilku metrów Żyry i Sa, następnie w słupek trafił Ondrej Duda. Przy kolejnej dobitce Portugalczyk kopnął w obrońcę gości, który odbił piłkę na tyle niefortunnie, że ta trafiła w lężacego na ziemi bramkarza i... znalazła się w siatce.

W końcówce pierwszej połowy dobrą okazję do podwyższenia wyniku miał Jakub Kosecki, który zmienił kontuzjowanego Żyrę. Po samotnym rajdzie filigranowemu pomocnikowi zabrakło sił na uderzenie i przeciwnicy odebrali mu piłkę.

Jedenaście minut po zmianie stron skutecznością popisał się Sa. Portugalczyk tym razem bez problemów trafił do bramki z około 12 metrów.

Goście po stracie drugiego gola coraz częściej atakowali, ale nie przynosiło to skutków. Kiedy już Mustapha Yatabare pokonał Dusana Kuciaka, sędzia nie uznał bramki z powodu pozycji spalonej. Chwilę później ponownie znalazł się w dobrej sytuacji, ale tym razem skuteczną interwencją popisał się słowacki bramkarz. Po drugiej stronie boiska Michała Kucharczyka powstrzymał bramkarz tureckiego zespołu.

Goście do końca stwarzali zagrożenie pod bramką Kuciaka, ale im poczynaniom brakowało wiary w zdobycie trzech bramek. Tylko zwycięstwo pozwalało im bowiem wygrać grupę. Na pierwszej pozycji zmagania zakończyła jednak Legia i to ona będzie rozstawiona w poniedziałkowym losowaniu par 1/16 finału.

(PAP)