Oburza mnie cyniczne wykorzystywanie 13 grudnia - Kopacz o marszu PiS

Oburza mnie cyniczne wykorzystywanie 13 grudnia - Kopacz o marszu PiS
PAP/Paweł Supernak

Premier powiedziała, że wierzy w zmianę w polskiej polityce, którą obiecała obejmując fotel premiera, ale - jak zastrzegła - współpraca nie może oznaczać zgody na politykę nienawiści. A taką - jej zdaniem - uprawia PiS zarzucając, że wybory zostały sfałszowane. "Polacy nie chcą kolejnych seansów nienawiści" - przekonywała.

"Kiedy w trakcie mojego expose pan Kaczyński podszedł do Donalda Tuska i podał mu dłoń, chciałam wierzyć, że to jest szczere, że zmiana jest możliwa. Kiedy po kilku dniach, po kilku tygodniach ten sam pan Kaczyński znowu miotał z trybuny sejmowej oskarżenia o fałszerstwo, zrozumiałam, że niczego nie zrozumie, niczego się nie nauczy" - powiedziała Kopacz. Według niej kolejne klęski PiS "nie biorą się z fałszerstw i spisków". "Czas spojrzeć prawdzie w oczy panie prezesie Kaczyński - biorą się z tego, że nie rozumie pan zwykłych Polaków" - mówiła premier.

Jej zdaniem, Polacy nie chcą "kolejnych seansów nienawiści, a chcą spokoju w kraju i u jego granic". "Prezes Kaczyński nie gwarantuje ani jednego, ani drugiego" - przekonywała.

"13 grudnia jest dla wielu Polaków święty" - mówiła Kopacz. "My nie zapominamy, że stan wojenny okupiony został krwią wielu Polaków. Pamiętamy górników z kopalni Wujek i robotników z Lublina. Dlatego - szanując prawo każdego do demonstracji - oburza mnie, że jutrzejsza data wykorzystywana jest cynicznie do celów politycznych" - podkreśliła szefowa rządu, nawiązując do organizowanego przez PiS w sobotę w Warszawie marszu w obronie demokracji i wolności mediów.

Ewa Kopacz uważa, że "nie można porównać dzisiejszej Polski do Polski stanu wojennego". "Jutro pan Kaczyński nie będzie musiał niczego podpisywać; jutro pan Kaczyński po swojej demonstracji wróci do domu, by cieszyć się przywilejami posła na Sejm i lidera opozycji - wiemy to wszyscy. Polska wolność, o której trzeba pamiętać, to prawo do wyboru, ten wybór jest w naszym kraju zagwarantowany konstytucją i innymi prawami Rzeczypospolitej" - zaznaczyła.

"Żyjemy w wolnej Polsce, w Polsce, która o lata świetlne odległa jest od mrocznego kraju, w którym w grudniową noc czołgi tłumiły marzenia o wolności. Dzisiaj czas, aby podziękować bohaterom tamtych czasów. Wielu z nich jest obecnych na tej sali. Jestem dumna, że PO jest partią, w której ci, którzy walczyli o wolność, mogą z niej dzisiaj w demokratycznym kraju korzystać" - mówiła szefowa PO.

Zadeklarowała, że jej zadaniem jest wygrana Platformy w wyborach w roku 2015. "By po raz 9. i 10. Polacy opowiedzieli się za spokojem i nowoczesnością" - mówiła Kopacz, odnosząc się do przyszłorocznych wyborów prezydenckich i parlamentarnych.

"Przyszły rok, to będzie rok, w którym Polacy staną przed realnym wyborem - odpowiedzą na pytanie, czy chcą żyć w kraju strachu, kłótni i podejrzeń, kraju poróżnionym z Europą i skonfliktowanym wokół tematów zastępczych, czy chcą, by władza, będąca blisko ludzi, wsłuchiwała się w ich problemy i potrafiła je rozwiązywać" - powiedziała Kopacz.

Premier mówiła też, że samorząd, to zarządzanie codziennymi sprawami, dobrem wspólnym. "To samorząd ma realny wpływ na liczbę i jakość żłobków, przedszkoli, ilość placówek służby zdrowia, samorząd buduje atmosferę wokół przedsiębiorczości" - zaznaczyła.

"Gdzie, jak nie w samorządzie, jest miejsce na współpracę i rozwiązywanie problemów?" - pytała Kopacz. "Platforma powstała dla budowania Polski, dla ludzi i poprzez ludzi, Platforma powstała z przekonania, że politykę budować można tylko na zaufaniu i tylko wtedy, kiedy kocha się ludzi bardziej niż siebie. Platforma daje do samorządów najlepszych ludzi" - mówiła szefowa PO.

Jak zauważyła, w Radomiu do niedawna rządził prezydent z PiS, z "partii panów Kaczyńskiego i Macierewicza". "Werdykt wyborców w Radomiu był bardzo jednoznaczny, prezydent z PiS musiał odejść, wygrał kandydat PO" - powiedziała Kopacz.

"Dziś zwracam się do was i mówię jedno słowo: wygraliście, a wraz z wami wygrała przyszłość" - powiedziała premier do uczestników konwencji samorządowej.

Zapewniła również, że Platforma nie będzie zamykać oczu na to, że nie wszystko się udało, że miały miejsce pomyłki i błędy. "Naszą siłą nie może być, drodzy przyjaciele, ewidentna słabość oponentów, naszą siłą musi być uczciwość, pracowitość i determinacja, by poprowadzić Polskę do sukcesu" - podkreśliła szefowa PO.

Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz powiedziała, że w kampanii samorządowej PO była gotowa na merytoryczną dyskusję, jednak nie doczekała się na nią. "Chcieliśmy dyskutować na temat naszych planów, pomysłów; również chcieliśmy się tłumaczyć z równych opóźnień inwestycyjnych, ale do głowy nam wówczas nie przyszło, że wybory samorządowe przekształcą się w dyskusję o fundamentach funkcjonowania państwa polskiego, że będziemy musieli bronić tak oczywistego dla wszystkich sukcesu, tego, co się wydarzyło przez ostatnie 25 lat" - zaznaczyła Gronkiewicz-Waltz.

Jak oceniła, "główna partia opozycyjna wykorzystała święto demokracji", jakim są wybory, by zaatakować "fundament demokracji, jakim jest zaufanie obywateli do państwa". Według niej, Platforma wygrała listopadowe wybory samorządowe, bo - jak mówiła - "zawsze wygrywają ci, którzy wierzą w ludzi i w demokrację". "Wygraliśmy dlatego, że jesteśmy dumni z naszego święta 4 czerwca, które tak żeśmy szczególnie obchodzili, a nie jesteśmy dumni z tego, że był 13 grudnia w Polsce. Jest to bardzo bolesny moment w historii i my takiej rocznicy nie będziemy obchodzić" - powiedziała prezydent stolicy.

W jesiennych wyborach samorządowych największe poparcie w skali kraju odnotował PiS; PO zdobyła najwięcej mandatów do sejmików wojewódzkich. Wcześniej PO wygrała siedem wyborów z rzędu.(PAP)