Arłukowicz wprowadza plan B - oskarża i uspokaja

Arłukowicz powiedział, że przyjmuje do wiadomości groźbę strajku lekarzy, ale nie sądzi, by do niego doszło. O ewentualnych strajku mówił w poniedziałek szef OZZL Krzysztof Bukiel. Według Arłukowicza strajk nie jest jednak pewny, bo umowy na 2015 r. podpisały wszystkie szpitale, specjaliści i 85 proc. lekarzy POZ.

Zaznaczył przy tym, że w Polsce jest 160 tys. lekarzy, a z protestującym Porozumieniem Zielonogórskim związanych jest jedynie 3,3 proc. z nich.

Szef MZ poinformował, że premier Ewa Kopacz i kancelaria premiera są codziennie i na bieżąco informowane o sytuacji i postępach w podpisywaniu umów. "Trudno, abym podjął się tak trudnej ofensywy i misji nie współpracując z całym rządem, w tym także z panią premier" – podkreślił.

Minister poinformował, że mniej niż 70 proc. umów z NFZ podpisali lekarze rodzinni z pięciu województw: lubuskiego (32 proc.), opolskiego (45 proc.), podkarpackiego (53 proc.), podlaskiego (56 proc.) i lubelskiego (65 proc.). Jak dodał, to regiony, gdzie PZ jest aktywne i gdzie pracuje wielu lekarzy w nim zrzeszonych.

Największy problem występuje w 23 powiatach, w których otwarte są maksymalnie trzy przychodnie POZ. Arłukowicz zapewnił, że wszędzie tam działa plan "B" - pacjenci POZ przyjmowani są w szpitalnych izbach przyjęć i na oddziałach ratunkowych, a także w punktach nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej.

Pytany o to, czy możliwy jest dowóz pacjentów do lekarzy, jeśli w najbliższej okolicy nie uzyskają pomocy, minister powiedział, że zadeklarował to szef straży pożarnej. Jeśli będzie taka potrzeba - a na razie nikt z wojewodów jej nie zgłosił - strażacy będą gotowi do transportowania chorych - mówił.

Jak dodał, w trakcie poniedziałkowej wideokonferencji z udziałem przedstawicieli poszczególnych ministerstw i wojewodów zdecydowano o rozpowszechnianiu w powiatach, w których sytuacja jest najtrudniejsza, informacji o czynnych przychodniach. Ich listy mają się znaleźć m.in. na posterunkach policji, w szkołach i przedszkolach, na dworcach, w urzędach pracy, a także w siedzibach urzędów gmin, starostw powiatowych i urzędów wojewódzkich. Podkreślił, że ministrowie spraw wewnętrznych i obrony narodowej wzmogli gotowość szpitali podległych ich resortom, a dodatkowo lekarze MON będą wspierać lekarzy POZ.

Arłukowicz zapewnił, że mimo protestu PZ pakiet onkologiczny działa prawidłowo - na szybką ścieżkę diagnozy i terapii skierowano już 589 pacjentów.

W trakcie konferencji minister cytował ze stenogramów (zostały one rozdane dziennikarzom) wypowiedzi liderów PZ z ostatniego spotkania negocjacyjnego, które odbyło się 29 grudnia. Podkreślił, że lekarze z PZ zażądali wówczas m.in. wzrostu stawek, zniesienia kontroli nad jakością pracy lekarzy rodzinnych, wprowadzenia opłat od pacjentów i możliwości zamknięcia przychodni na określoną liczbę dni roboczych w roku. Dodał, że to liderzy PZ uznali, iż spotkanie jest ostatnim w roku i od 2 stycznia gabinety będą zamknięte, bo temat finansów jest barierą, której nie da się przekroczyć.

Zaznaczył, że jest gotowy do dalszych rozmów z PZ w momencie otwarcia gabinetów lekarzy rodzinnych. "Jestem gotowy do rozmów na każdy temat i w każdej chwili, ale dopóki pacjenci, choćby jeden z pacjentów, nie jest w pełni bezpieczny u lekarza rodzinnego i ich gabinety są zamknięte, muszę zajmować się pacjentami, a nie kolejnymi żądaniami Porozumienia Zielonogórskiego" – powiedział.

Arłukowicz mówił, że działacze PZ zasiadają we władzach prywatnej spółki, a zespół negocjacyjny, który od maja prowadził rozmowy z MZ, jest związany ze sobą biznesowo.

"To są fakty i o tym też trzeba pacjentom powiedzieć. (…) Może warto zadać pytanie lekarzom ze spółki, o której mówiłem, panu Krajewskiemu czy Zielińskiemu (prezesowi spółki, który jednocześnie jest wiceprezesem lubuskiego oddziału PZ - PAP), ile tysięcy zł trzeba wpłacić i jakie są warunki przyjęcia, żeby w tej spółce mieć udziały i ile lekarz PZ odprowadza ze składki kapitacyjnej, i czy odprowadza" – mówił Arłukowicz.

W połowie grudnia media podały, że liderzy Porozumienia Zielonogórskiego zasiadają we władzach spółki Medical Concept, która na bazie gabinetów lekarzy rodzinnych i małych przychodni ma utworzyć Polskie Konsorcjum Medyczne. Prezes PZ Jacek Krajewski wyjaśniał wówczas PAP, że spółka nie prowadzi jeszcze żadnej działalności i nie podpisała żadnych kontraktów z NFZ, a działacze PZ są w jej władzach społecznie. Podkreślił, że celem powołania spółki jest przygotowanie lekarzy należących do PZ do nowych wyzwań, m.in. do wprowadzenia dodatkowych ubezpieczeń czy starzejącej się populacji lekarzy.

W konferencji wzięli udział także onkolodzy. Konsultant krajowy w dziedzinie onkologii prof. Maciej Krzakowski ocenił, że pakiet onkologiczny może podlegać modyfikacjom, ale musi zostać wdrożony, bo dziś rokowania w przypadku nowotworów są w Polsce średnio o 10 pkt. proc. niższe niż w krajach Europy Zachodniej.

Podkreślił, że pakiet zapewnia możliwość poprawy w zakresie szybkiego rozpoznawania nowotworów i późniejszego podejmowania decyzji o właściwym leczeniu.

Dyrektor ds. medycznych Centrum Onkologii w Warszawie Beata Jagielska zapewniła z kolei, że po 1 stycznia, kiedy pakiet wszedł w życie, Centrum pracuje normalnie.

W związku z brakiem porozumienia resortu zdrowia z PZ ws. kontraktów na 2015 r., część lekarzy po 1 stycznia nie otworzyła swoich przychodni i gabinetów. Punktami spornymi są m.in. nowe obowiązki lekarzy rodzinnych związane z wejściem w życie pakietu onkologicznego oraz sposób finansowania POZ.(PAP)