Szefowie parabanków z zarzutami

Szefowie parabanków z zarzutami
PAP/Piotr Wittman

O zatrzymaniu czterech mężczyzn i doprowadzeniu ich na przesłuchanie do prokuratury poinformowało w poniedziałek rano biuro prasowe pomorskiej policji.

Jak poinformowała rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk, zarzuty postawiono członkom kierownictwa spółki Pożyczka Gotówkowa (wcześniej Skarbiec) - prezesowi zarządu Tomaszowi R. i wiceprezesowi Rafałowi G.

Według prokuratury, obaj mieli doprowadzić do niekorzystnego rozporządzenia mieniem ok. 68 tysięcy osób na kwotę nie mniejszą niż 179 mln i 200 tys. zł. Zarzuty wobec obu mężczyzn obejmują okres od sierpnia 2004 roku do listopada 2014 roku.

Jak podała wcześniej policja, firma mająca biura na terenie całej Polski od ponad 12 lat oferowała pożyczki gotówkowe z bardzo niskim oprocentowaniem.

Głównym warunkiem otrzymania pieniędzy było wniesienie opłaty przygotowawczej. Pokrzywdzeni, którzy dokonywali wpłat w kwocie od kilkuset do kilkunastu tysięcy złotych (w zależności od wysokości wnioskowanej pożyczki), nie byli informowani o konieczności wniesienia dodatkowych zabezpieczeń i w znacznej większości przypadków pożyczek nie otrzymywali.

Tomasz R. i Rafał G. nie przyznali się do winy. Obaj złożyli wyjaśnienia. Wcześniej, zarzuty prokuratura postawiła także ośmiu innym osobom – pracownikom poszczególnych biur firmy na terenie Polski.

Podobne zarzuty niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości Prokuratura Okręgowa w Gdańsku postawiła też w poniedziałek, w ramach odrębnego śledztwa, osobom z kierownictwa spółki Baltic Money - prezesowi Arkadiuszowi B. oraz księgowemu Ludwikowi B. Obaj nie przyznali się do winy. Podejrzany Arkadiusz B. odmówił złożenia wyjaśnień.

Firma prowadziła działalność w zakresie udzielania kredytów konsumenckich, miała 10 oddziałów na terenie kraju. Mechanizm związany z rozpatrywaniem wniosków i zawieraniem umów kredytowych w Baltic Money był podobny do stosowanego w Pożyczce Gotówkowej. Jedyna różnica polegała na tym, że nie zawierano umów przedwstępnych.

Śledczy ustalili, że ubiegając się o pożyczkę w Baltic Money prawie 1300 osób wniosło wymagane opłaty na łączną sumę prawie 1,470 mln zł. Najniższa wpłata wynosiła 500 złotych, najwyższa zaś dziewięć tysięcy złotych. Żadna z dotychczas przesłuchanych osób pożyczki nie otrzymała, a tylko kilkanaście odzyskało pieniądze z opłaty.

Wcześniej, w tej sprawie zarzut doprowadzenia kilkudziesięciu osób do niekorzystnego rozporządzenia mieniem przedstawiono również pracownicy centrali spółki Baltic Money Marzenie F. Przyznała się ona do popełnienia przestępstwa.

Gdańska prokuratura wystąpiła do sądu areszt dla czterech mężczyzn ze spółek mających udzielać pożyczek. Grozi im do 15 lat więzienia. (PAP)