"UFO" nad Białym Domem - kolejna kompromitacja Secret Service

Osoba ta powiedziała Secret Service, który chroni prezydenta USA, że korzystała z ponad półmetrowego kwadrokoptera w celach rekreacyjnych.
 
Dziennik "New York Times", powołując się na siły bezpieczeństwa, podał, że dronem kierował amerykański urzędnik. Pracownik ten twierdzi, że kwadrokopter przeleciał przez ogrodzenie przypadkiem. 
 
Mężczyzna, który nie pracuje dla Białego Domu, powiedział Secret Service, że bawił się dronem ok. godz. 3 czasu lokalnego (godz. 9 czasu polskiego) w okolicach Białego Domu i nagle stracił kontrolę nad urządzeniem.
 
Jak podkreśla "NYT", Secret Service nie kwestionuje tej wersji wydarzeń.
 
Do incydentu z samolotem bezzałogowym doszło pod nieobecność prezydenta USA Baracka Obamy i Pierwszej Damy Michelle Obamy. Para prezydencka przebywała w tym czasie w Indiach.
 
Natychmiast "ogłoszono alarm i zamknięcie kompleksu do czasu zbadania urządzenia i uznania, że nie stanowi ono zagrożenia" - poinformował rzecznik Secret Service Brian Leary. Dodał, że wszczęto dochodzenie w tej sprawie. 
 
Rzecznik Białego Domu Josh Earnest poinformował dziennikarzy, którzy towarzyszą Obamie w Indiach, że nie wydaje się, by dron był niebezpieczny. "Pierwsze analizy wskazują na to, że nie stanowi on żadnego zagrożenia dla nikogo w Białym Domu" - ocenił.
 
Kwadrokopterami nazywa się budowane w wersjach bezzałogowych małe śmigłowce z czterema wirnikami nośnymi. Służą one często jako nośniki kamer fotograficznych bądź telewizyjnych.
 
Amerykańskie władze obecnie przygotowują nowe przepisy dotyczące komercyjnych dronów, wykorzystywanych w rolnictwie i zbieraniu informacji. Małe, zdalnie kontrolowane samoloty bezzałogowe są też popularnymi zabawkami. Budzą one obawy w związku z prywatnością oraz bezpieczeństwem. Na stronie firmy Amazon kwadrokoptery można kupić już za 60 dolarów.
 
Secret Service znalazło się w ogniu krytyki po serii kompromitujących potknięć w ochronie prezydenta USA i Białego Domu. Szefowa tej służby Julia Pierson w październiku podała się do dymisji. We wrześniu ub.r. mężczyzna wspiął się po ogrodzeniu otaczającym Biały Dom, przebiegł przez trawnik i dostał się do środka rezydencji prezydenta USA przez drzwi frontowe, które nie były zamknięte.
 Agencja AFP przypomina, że niespełna dwa tygodnie temu do podobnego incydentu z dronem doszło w Paryżu. Samolot bezzałogowy w nocy leciał przez kilka sekund nad Pałacem Elizejskim, oficjalną siedzibą prezydenta Francji.(PAP)