Górnicy nie wpuścili zarządu JSW

Podczas demonstracji wybuchały petardy i syreny, płonęły opony, drzwi siedziby spółki obrzucono jajkami. Protestujący mieli ze sobą transparenty organizacji związkowych - regionalnych i zakładowych. Krzyczeli pod adresem władz JSW "złodzieje, złodzieje" i - również niecenzuralnie - domagali się odejścia prezesa spółki Jarosława Zagórowskiego.

Uczestnicy demonstracji wrogo odnosili się też do relacjonujących wydarzenia dziennikarzy. "Telewizja, mówcie prawdę" - skandowali. Przed siedzibą JSW do ewentualnej reakcji przygotowały się oddziały policji - wokół stało kilkadziesiąt policyjnych wozów i armatka wodna. W utrzymanie porządku zaangażowali się też związkowi ochroniarze w specjalnych kamizelkach. Grupka protestujących już po ogłoszeniu przed organizatorów zakończenia demonstracji nadal stała przed siedzibą spółki, skandując: "Zostajemy" i "Na Warszawę".

Sierżant sztabowy Magdalena Szust z jastrzębskiej policji oceniła jednak, że tym razem protest przebiegł spokojnie, nie było potrzeby interwencji.

Kilkanaście godzin wcześniej, we wtorek wieczorem, uczestnicy innej demonstracji kilkakrotnie próbowali wedrzeć się do budynku spółki, atakując ochraniających go policjantów. Wiele z tych osób było agresywnych i nietrzeźwych, niektórzy zasłaniali twarze. Użyto broni gładkolufowej oraz gazu, byli poszkodowani. Lekko uszkodzone zostały trzy radiowozy, uszkodzone zostało też wejście do siedziby JSW. Do środowego przedpołudnia zatrzymano 15 osób.

"To, co wydarzyło się 3 lutego wieczorem przed siedzibą Jastrzębskiej Spółki Węglowej, było wyrazem rosnącej determinacji i desperacji pracowników JSW i mieszkańców Jastrzębia-Zdroju, którzy nie mogą zrozumieć, dlaczego rząd w obronie stanowiska jednego człowieka, jednego prezesa, kładzie na szali los 26 tys. pracowników JSW i ich rodzin. Nie pochwalam tego, co stało się 3 lutego, ale tak zwyczajnie, po ludzku rozumiem desperację demonstrantów" - napisał we wtorek w liście do premier Kopacz Dominik Kolorz, nawiązując do jednego z głównych postulatów strajkujących w JSW górników - odwołania prezesa Jarosława Zagórowskiego.

Ewentualną decyzję o odwołaniu prezesa nazwał "jedyną słuszną społecznie". Przypomniał, że w przypadku Kompanii Węglowej sytuacja była dużo trudniejsza, a mimo to udało się doprowadzić do porozumienia społecznego. "Przedstawiciele strony rządowej zawczasu podjęli odpowiednie decyzje personalne, które były dla protestujących wyraźnym sygnałem dobrej woli i gotowości do zawarcia kompromisu bez niepotrzebnych konfliktów personalnych" - dodał.

Kolorz zapewnił, że pracownicy JSW są gotowi na wdrożenie planu naprawczego w spółce, na ustępstwa, na wprowadzenie zmian organizacyjnych pracy. Są też gotowi na wyrzeczenia, które pozwolą ich kopalniom i spółce na poprawę wyników finansowych. Nawiązał też do porozumienia, podpisanego 17 stycznia w Katowicach pomiędzy Międzyzwiązkowym Komitetem Protestacyjno-Strajkowym Regionu Śląsko-Dąbrowskiego a stroną rządową.

"W punkcie 12 porozumienia strona rządowa zobowiązała się, że +niezwłocznie+ podejmie rozmowy w sprawie pozostałych spółek węglowych. Apeluję, abyśmy pilnie przystąpili do realizacji tego punktu porozumienia w związku z dramatyczną sytuacją w Jastrzębskiej Spółce Węglowej. W imieniu Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego Regionu Śląsko-Dąbrowskiego deklaruję, że jesteśmy w każdej chwili gotowi przystąpić do rozmów w sprawie rozwiązania konfliktu w JSW" - napisał przewodniczący śląsko-dąbrowskiej "S".

O godz. 13 w JSW ma się rozpocząć kolejna tura rozpoczętych w poniedziałek rozmów zarządu spółki i związków zawodowych z udziałem mediatora - b. wicepremiera i b. ministra pracy Longina Komołowskiego. Poprzednia trwała ok. sześciu godzin i zakończyła się w środę nad ranem. Komołowski zapowiedział m.in., że w środę po południu zarząd przedstawi kolejne informacje uwzględniające wcześniejszą dyskusję. Wyraził nadzieję, że potem zacznie już powstawać "jakiś kształt porozumienia".

W środę, w ósmej dobie strajku, górnicy JSW rozpoczęli też podziemne protesty w kopalniach. Według związkowców w każdej kopalni spółki podziemny protest podjęło po kilkadziesiąt osób. Dotychczasowy strajk polegał na wstrzymaniu wydobycia i pozostawaniu górników w godzinach pracy na powierzchni. Na dół zjeżdżały tylko służby utrzymania ruchu zakładów.

Według przedstawicieli Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego JSW, zaostrzenie strajku to reakcja załóg na brak efektów nocnej rundy rozmów między związkami, a reprezentantami zarządu i rady nadzorczej spółki. Zasadniczym postulatem strajkujących jest odwołanie prezesa JSW Jarosława Zagórowskiego. Ich zdaniem to on jest głównym winowajcą trudnej sytuacji finansowej spółki i zaostrzającego się strajku.

Bezterminowy strajk w kopalniach JSW trwa od środy 28 stycznia. Wcześniej zarząd tej spółki ogłosił plan oszczędnościowy przekonując, że jest on konieczny, aby trwale poprawić kondycję firmy.

(PAP)