PZPS: przedłużony areszt i rezygnacja Mirosława P.

PZPS: przedłużony areszt i rezygnacja Mirosława P.

Z wnioskiem o przedłużenie aresztu wystąpiła Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Sąd podzielił zdanie prokuratury, że nadal istnieje obawa matactwa.

"Ponadto grozi im surowa kara, która mogłaby ich motywować do utrudniania postępowania" - poinformowała PAP rzeczniczka prasowa Sądu Okręgowego Ewa Leszczyńska-Furtak.

Mirosław P. zostanie zatem w tymczasowym areszcie przynajmniej do 13 maja. Artur P. o jeden dzień dłużej.

Prokuratura już wcześniej poinformowała, że badane są także inne wątki śledztwa, ale na razie nie przedstawiono nowych zarzutów.

W czwartek na oficjalnej stronie PZPS umieszczono także list, w którym Mirosław P. zrezygnował z pełnienia funkcji prezesa. "Aktualna sytuacja osobista nie pozwala mi wpływać na działanie związku i służyć siatkówce" - można przeczytać. Jego następcą będzie ktoś z obecnego zarządu.

Mirosław P. przypomniał, że szefem federacji był ponad 10 lat. "Mój wieloletni wysiłek i Wasza zdolność do zespołowego współdziałania pozwoliły nam zorganizować wielkie siatkarskie wydarzenia – finały Ligi Światowej, żeńskich i męskich mistrzostw Europy i wreszcie pierwsze, polskie, historyczne mistrzostwa świata – wreszcie te złote mistrzostwa świata" - wspomniał w otwartym liście Mirosław P.

On i jego pierwszy zastępca Artur P. mieli przyjąć łapówki o łącznej sumie prawie miliona złotych od szefa jednej z prywatnych firm ochroniarskich Cezarego P. w zamian za to, że została ona wybrana do ochrony i zabezpieczenia wrześniowych mistrzostw świata, które zakończyły się triumfem biało-czerwonych.

Mirosław P. nie czuje się jednak winnym, o czym napisał w liście: "Jestem pewien, że w toku postępowania zostanę oczyszczony z zarzutu. Wszystkie moje działania skierowane były dla dobra związku i polskiej siatkówki, a nie korzyści osobistych. Mam nadzieję, że po zakończeniu sprawy będę mógł dalej służyć siatkówce".

Wspomniał także, że mocno ucierpiało jego zdrowie. "Moje zaangażowanie w ostatnim okresie, szczególnie przed mistrzostwami świata 2014 odbyło się kosztem stanu zdrowia, który pomimo zaleceń lekarzy zaniedbałem, odkładając termin kolejnej konieczniej operacji serca. Obecna sytuacja, w której się znalazłem, pogorszyła mój stan zdrowia, który wymaga pilnego uregulowania" - podkreślił.

Obaj działacze zostali zatrzymani w połowie listopada przez funkcjonariuszy CBA. Prokuratura postawiła im zarzuty, a 15 listopada sąd zdecydował o ich trzymiesięcznym aresztowaniu. Za wspomniane czyny grozi im kara do 12 lat pozbawienia wolności.

Po rezygnacji Mirosława P. zarząd związku będzie mógł ze swojego grona wybrać nowego prezesa. (PAP)