Strajk okupacyjny w JSW

„Potwierdzam, w jastrzębskich kopalniach ruszyły okupacje. Na kopalni Zofiówka od wczoraj jest też dziesięciu górników, którzy podjęli strajk głodowy” - powiedział PAP we wtorek rzecznik Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego w JSW Piotr Szereda.

Zaznaczył, że protest okupacyjny odbywa się tylko na powierzchni zakładów – w łaźniach, w warsztatach – tam, gdzie jest ciepło. Do rozpoczętej rano tej formy strajku mają w ciągu dnia stopniowo dołączać pracownicy kolejnych zmian. „Każdy, kto wchodzi na kopalnie, zostaje” - podkreślił Szereda. Wskazał, że na razie nie ma decyzji o prowadzeniu okupacji pod ziemią.

Związkowiec odniósł się też do ogłoszonego w poniedziałek wieczorem przez resort skarbu żądania zwołania przez zarząd JSW nadzwyczajnego walnego zgromadzenia akcjonariuszy ws. zmian w składzie rady nadzorczej i statucie spółki. To następstwo wejścia w ub. tygodniu w życie nowelizacji ustawy o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego i przejęcia nadzoru właścicielskiego nad spółkami górniczymi.

Przedstawiciele zarządu JSW przypomnieli wieczorem, że ogłoszenie w tej sprawie musi ukazać się minimum 26 dni wcześniej, tydzień też trwa przygotowanie dokumentacji. Walne zgromadzenie może więc odbyć się za ok. miesiąc.

Cytowany w komunikacie MSP wiceminister skarbu Rafał Baniak mówił o niepokoju większościowego akcjonariusza JSW związanym ze strajkiem - pogarszającym sytuację finansową spółki. Odnosząc się do ustawowych terminów związanych z ogłoszeniem nadzwyczajnego walnego zgromadzenia akcjonariuszy, zaapelował do związków „o zawieszenie strajku w tym czasie, powrót do rozmów i do pracy, by nie pogarszać i tak już bardzo trudnej sytuacji spółki".

„Na razie czekamy, aż będą jakieś konkrety ze strony rady nadzorczej, właściciela, bo na razie, jak to mówią górnicy, chcą nas +ociulać+. Bo to, co zaproponował wczoraj pan minister, to granie na czas” - ocenił we wtorek Szereda. „Ile razy politycy okłamali górników? Nie da się tak robić: słuchajcie, róbcie swoje, a my może zrobimy jeszcze audyt za pół roku. Gdzie my już dawno mówimy o błędach, złym zarządzaniu – i potwierdza się to wynikami” - dodał.

„Mają czas panowie politycy – OK. Załoga jest zdeterminowana i nie podejmie się żadnych wycofań ze strajku, dopóki nie przystąpią do faktycznych rozmów, gdzie poustalane zostanie wszystko, co trzeba. Załoga jest zdeterminowana, gotowa na wyrzeczenia, ale mówi jasno – z tym zarządem już nie, bo to stary zarząd, rada nadzorcza tak samo. Bo jak ktoś nie potrafi błyskawicznie podejmować decyzji w trudnych sytuacjach, to jak my mamy przejść przez kryzys? - pytał Szereda.

Sekretarz stanu w KPRM Michał Kamiński pytany we wtorek w TVN24 o to, czy premier Ewa Kopacz doprowadzi do zwolnienia prezesa JSW Jarosława Zagórowskiego, powiedział, że premier nie zwalnia, ani nie powołuje prezesów spółek giełdowych. "To są spółki prawa handlowego, notowane na giełdzie i wszelkie procedury wewnętrzne w tych spółkach są niezależne od rządu" - zaznaczył.

"Pani premier opowiada się za dialogiem i wielokrotnie to udowadniała - tak jak prezes jakiejkolwiek firmy nie mianuje prezesów związków zawodowych w swojej firmie, tak związki zawodowe nie powinny odwoływać lub powoływać prezesów spółek (...)" - dodał Kamiński. Podkreślił też, że Kopacz "szanuje procedury i szanuje prawo".

Do poniedziałkowej informacji MSP odniósł się we wtorek w Polsat News prezes JSW Jarosław Zagórowski. Pytany, czy traktuje działania resortu jako podkopanie zaufania do niego, jako prezesa, Zagórowski powiedział, że to "oczywista procedura” wynikająca ze zmiany nadzoru właścicielskiego. Dopytywany ocenił, że skoro członkowie obecnego zarządu pozostają na stanowiskach mimo trwającego konfliktu, to znaczy, że „akceptacja dla tego składu zarządu jest”.

Pytany, czy zmieniłby coś ze swoich „zachowań” na przestrzeni ostatnich lat, Zagórowski uznał, że „jako zarzut wobec niego lub prowadzonego przez niego zarządu” można by postawić brak wzrostu wydajności, podczas gdy np. przez ostatnie 10 lat wynagrodzenia w spółce wzrosły o ponad 60 proc., a inflacja - ok. 30 proc. „To jest istotny element, który można by było zarzucić temu zarządowi, że ulegał presji związkowej na tak duży wzrost wynagrodzeń, czyli wzrost kosztów stałych, wiedząc, że (…) jesteśmy poddani cyklom koniunkturalnym” - uznał prezes.

W rozmowie z Polsat News Zagórowski po raz kolejny zaznaczył, że „strajk wywołany przez liderów związkowych jest nielegalny”, a także, że „skala tego protestu jest absolutnie nieadekwatna do problemu”. Przypomniał, że nie ma mowy o zamykaniu kopalń, zwalnianiu pracowników, a chodzi „o działanie na kosztach, które podjąłby każdy zarząd w sytuacji, kiedy firma ma określony poziom przychodów i nie może sięgnąć po pieniądze zewnętrzne”.

Dzień wcześniej, podczas poniedziałkowej konferencji prasowej, prezes JSW akcentował, że spółka wskutek strajku poniosła duże straty produkcyjne i sprzedażowe, a także bardzo duże straty prestiżowe. Wstrzymanie wydobycia na czas strajku (dotąd nie wydobyto już 530 tys. ton) spowodowało wstrzymanie sprzedaży ok. 445 tys. ton węgla, a utracone przychody w stosunku do planu techniczno-ekonomicznego na okres I kw. wyliczono na ok. 130 mln zł.

Zagórowski sygnalizował też, że w proteście bierze udział 9 tys. osób na ponad 26 tys. Absencja związana z chorobami i urlopami sięga ok. 38 proc., podczas gdy zazwyczaj sięga ok. 20 proc. W poniedziałek zarząd napisał do załogi kolejny list otwarty, w którym wezwał związki „do natychmiastowego zaprzestania akcji strajkowej i wznowienia przerwanych w piątek rozmów”. 

Związkowcy z Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego odpowiadali, że prezes zaprosił ich na rozmowy z jego udziałem wiedząc, że to na ich żądanie przez ostatni tydzień trwały negocjacje bez niego. Podtrzymywali żądanie odwołania Zagórowskiego. Przed siedzibą spółki odbyła się kolejna już demonstracja ws. tego kluczowego dla protestujących postulatu; druga, podczas której doszło do starć części uczestników z policją.

Strajk w JSW rozpoczął się 28 stycznia w następstwie ogłoszenia przez zarząd planu oszczędnościowego uzasadnianego potrzebą poprawy kondycji firmy. W ub. tygodniu w spółce trwały rozmowy związkowców i zarządu - z udziałem mediatora, b. wicepremiera i b. ministra pracy Longina Komołowskiego. Jego efektem był parafowany w piątek, kierowany do rady nadzorczej JSW protokół uzgodnień i rozbieżności.

Protokół zakłada m.in. czasowe zawieszenie niektórych postanowień porozumienia zawartego przed debiutem giełdowym spółki oraz innych dotychczas obowiązujących w JSW dokumentów (regulacji i porozumień). Związkowcy podali, że dokonane w nim ustępstwa płacowe przekładają się na obniżenie zarobków górników o 7-10 proc.(PAP)