Sąd: oświadczenie lustracyjne Komorowskiego prawdziwe

Orzeczenie wydał Sąd Okręgowy w Warszawie. Wnosili o nie zgodnie prokurator pionu lustracyjnego IPN oraz pełnomocnik prezydenta (który składa obecnie wizytę w Japonii - PAP).

Sędzia Izabela Szumniak powiedziała w uzasadnieniu orzeczenia, że nie ma żadnych dowodów wskazujących na związki Komorowskiego ze służbami specjalnymi PRL.

Prezydent napisał sądowi, że z uwagi na obowiązki służbowe "nie skorzysta z prawa do udziału w rozprawie". Wyraził zarazem zgodę na prowadzenie sprawy pod jego nieobecność. Sąd nie uznał jego obecności za niezbędną.

Wcześniej sąd oddalił wniosek IPN, do którego przyłączył się pełnomocnik prezydenta, by sprawę umorzyć, skoro już w 2010 r. zapadło prawomocne orzeczenie, że złożył on prawdziwe oświadczenie lustracyjne, gdy kandydował na urząd prezydenta po śmierci Lecha Kaczyńskiego w katastrofie smoleńskiej. SO orzekł wtedy o prawdziwości oświadczenia Komorowskiego. IPN po kwerendzie swych archiwów nie miał wątpliwości, że nie współpracował on ze służbami PRL.

W piątek prokurator pionu lustracyjnego IPN Bartosz Tymosiewcz wnosił początkowo, aby sąd umorzył postępowanie wobec faktu, że w 2010 r. ten sam sąd uznał za prawdziwe oświadczenie Komorowskiego. "To klasyczny przykład +powagi rzeczy osądzonej+" - dodał prokurator. Według niego orzekanie dwa razy w tej samej sprawie jest niedopuszczalne.

Pełnomocnik prezydenta mec. Grzegorz Wójtowicz przyłączył się do wniosku IPN. "W 2010 r. prawomocnie rozstrzygnięto już prawdziwość oświadczenia" - zauważył.

Sąd uznał, że nie ma znaczenia, który raz dana osoba kandyduje, aby wydać wyrok merytoryczny, nie zaś umorzyć sprawę jako już osądzoną.

Prok. Tymosiewicz powiedział PAP, że zastanowi się, czy w tym zakresie składać apelację od piątkowego wyroku. Mec. Wójtowicz podkreślił, że tak czy inaczej poza sporem są "okoliczności faktyczne" - czyli brak związków Komorowskiego ze służbami PRL.

Po wyroku w 2010 r. Komorowski mówił, że zna swoje życie oraz wie, iż nie mogło być co do tego wątpliwości. Zarazem powiedział, że jest "gorzkim doświadczeniem, iż także obecnie trzeba badać przeszłość kandydatów na najwyższe urzędy w państwie".

Z archiwów IPN wynika, że Komorowski w latach 70. i 80. był inwigilowany jako opozycjonista. SB badała jego związki z KOR, ROPCiO, KPN oraz Klubem Służby Niepodległości. Badano też jego udział w "opracowywaniu, przygotowywaniu do druku i drukowaniu nielegalnych wydawnictw" oraz w "antysocjalistycznych zgromadzeniach i manifestacjach".

W sprawie przeciw Komorowskiemu wykorzystywano tajnych współpracowników oraz podsłuch, obserwację, skrycie przeglądano też jego korespondencję. SB inwigilowała także jego matkę. Komorowski był internowany w stanie wojennym.

W 1980 r. został on skazany na na miesiąc aresztu za udział w niepodległościowej manifestacji 11 listopada 1979 r. przed Grobem Nieznanego Żołnierza. Wyrok skazujący wydał sędzia Andrzej Kryże (wiceminister sprawiedliwości w rządzie koalicji PiS-LPR-Samoobrona).

Od 2007 r. IPN prowadzi śledztwo w sprawie tej "zbrodni komunistycznej". "To dowód PiS-owskiej hipokryzji, gdy jako twarz moralnej odnowy polskiego sądownictwa lansuje się sędziego, który nie rozliczył się z przeszłości i skazywał działaczy opozycji antykomunistycznej" - mówił w 2007 r. Komorowski.

W piątek w sąsiedniej sali SO odbyła się sprawa autolustracyjna twórcy KPN 84-letniego Leszka Moczulskiego. W 1999 r. wystąpił on o to do ówczesnego Sądu Lustracyjnego. Został prawomocnie uznany za kłamcę lustracyjnego. W 2011 r. Trybunał w Strasburgu uznał jego skargę na Polskę, po czym Sąd Najwyższy uchylił wyrok. W 2013 r. jego sprawę wznowiono przed SO.

Kandydaci na prezydenta RP są lustrowani z urzędu przez sądy okręgowe właściwe dla miejsca ich zamieszkania. Prawomocny wyrok o złożeniu niezgodnego z prawdą oświadczenia powoduje m.in. pozbawienie danej osoby możliwości wyboru na urząd prezydenta.

(PAP)