Donieck: liczba ofiar wybuchu w kopalni wzrosła do 16

"Znaleziono już 16 ciał" - powiedział w rozmowie z agencją Interfax-Ukraina.

Kilka godzin wcześniej władze obwodu donieckiego podały, że liczba ofiar eksplozji wzrosła do dziesięciu. 23 górników uznawano wówczas za zaginionych. Jeszcze przed południem mówiono, że ofiara jest tylko jedna.

Donieck znajduje się na terytoriach kontrolowanych przez wspieranych przez Rosję separatystów. Jest on "stolicą" tzw. Donieckiej Republiki Ludowej (DRL). Ukraina nie ma tam swych oficjalnych przedstawicieli, a separatyści nie zezwolili jej na przysłanie w miejsce katastrofy wyspecjalizowanych ratowników górniczych.

Doniecka administracja obwodowa z tymczasową siedzibą w Kramatorsku informowała wcześniej, że 16 górników zostało hospitalizowanych. W chwili eksplozji, która nastąpiła o godz. 5.20 (godz. 4.20 w Polsce), pod ziemią znajdowało się 230 górników.

Premier Arsenij Jaceniuk oświadczył w południe na posiedzeniu rządu, że separatystyczne władze DRL nie wpuściły na swoje terytorium 60 ratowników, którzy jechali tam, by pomóc w akcji poszukiwawczej.

"Rosyjscy terroryści nie dali im możliwości dotarcia do miejsca katastrofy, by pomóc w ratowaniu ludzi" - powiedział.

Potwierdził to minister energetyki i przemysłu węglowego Wołodymyr Demczyszyn. "Zaproponowaliśmy sześć brygad ratunkowych, czyli stosunkowo duże siły, jednak ze strony DRL nadeszła informacja, że nasza pomoc jest niepotrzebna i że poradzą sobie sami albo poproszą o pomoc ratowników z Rosji" - przekazał.

Ukraińskie kopalnie ze względu na dużą koncentrację metanu należą do najniebezpieczniejszych na świecie; z reguły są one niedoinwestowane i oszczędzają na systemach bezpieczeństwa. Co roku ginie tam ponad 300 osób.

W ostatnim dziesięcioleciu w kopalni im. Zasiadki doszło do trzech dużych katastrof. We wrześniu 2006 roku w wyniku eksplozji metanu zginęło tam 13 górników, a 62 zostało rannych. W listopadzie 2007 roku w podobnej katastrofie zginęło 101 osób.

W grudniu 2009 roku w kopalni im. Zasiadki nastąpiła seria wybuchów, która trwała dwa tygodnie i zabiła 106 górników. Ratownicy górniczy zalali wówczas wodą sztolnie, gdzie dochodziło do eksplozji.

Z Kijowa Jarosław Junko (PAP)