Historyczna klęska Cracovii w PP - "dziś zostaliśmy zamordowani"

Historyczna klęska Cracovii w PP - dziś zostaliśmy zamordowani
PAP/Marcin Bielecki

"Dzięki dobrej grze w Pucharze Polski miasto Stargard stało się znane w kraju, a Błękitni zapisali się złotymi literami w historii sportu stargardzkiego" - mówił przed meczem spiker na stadionie.

Ćwierćfinał Pucharu Polski, działacze i zawodnicy Błękitnych określali jako największe wydarzenie w 70-letniej historii klubu. Najbardziej doświadczony zawodnik drużyny Robert Gajda zapowiadał, że jeszcze ważniejszy będzie półfinał. Dodał, że jego zespół nie przestraszy się rywala z ekstraklasy.

Trener stargardzian Krzysztof Kapuściński spodziewał się, że na etapie ćwierćfinału nie ma co liczyć na to, że Cracovia wystawi słabszy skład niż w lidze i miał rację. Robert Podoliński zmienił jedynie obsadę bramki (Krzysztof Pilarz w ogóle nie został wpisany do meczowej osiemnastki), nie przyjechał też na Pomorze Zachodnie Bartosz Kapustka, a na ławce usiadł Deniss Rakels. Poza nimi ósemka piłkarzy wyszła od pierwszych minut na boisko przeciwko Lechowi Poznań.

Tak wynik meczu skomentowali dla PAP-u trenerzy obu drużyn: 

Robert Podoliński (trener Cracovii): "Zwycięstwo gospodarzy zasłużone. Mordowaliśmy się w tym Pucharze Polski i mordujemy się dalej. Dziś zostaliśmy zamordowani. Nie wyobrażam sobie, byśmy w rewanżu zagrali drugi taki sam mecz. Mam spory materiał do analizy, bo zachowanie moich zawodników przy straconych bramkach jest dla mnie niezrozumiałe. Cały mecz powinniśmy zagrać tak, jak na zespół ekstraklasy przystało. Byliśmy zbyt wolni. Dopiero pod koniec meczu zagraliśmy szybciej piłką, ale dostaliśmy dwie nieszczęśliwe bramki po idiotycznym zachowaniu obrońców".

Krzysztof Kapuściński (trener Błękitnych): "To historyczny mecz i historyczne zwycięstwo. Udowodniliśmy, że możemy zbudować drużynę z zawodników z regionu i własnych wychowanków. Pokazaliśmy bardzo dobrą grę i stawiliśmy opór zespołowi z ekstraklasy. Jedyne nad czym ubolewam, to utrata dwóch zawodników bo nie zagrają za kartki ani Fadecki ani Liśkiewicz. W Krakowie poprzeczka będzie zawieszona wyżej. W hurraoptymizm jednak nie możemy popadać, bo to dopiero jeden wygrany mecz". 

 

Bramki: 1:0 Radosław Wiśniewski (89), 2:0 Sreten Sretenovic (90+3-samobójcza).

Żółte kartki: Błękitni - Wojciech Fadecki, Maciej Liśkiewicz. Cracovia - Marcin Budziński.

Czerwona kartka za drugą żółtą: Błękitni - Wojciech Fadecki (84), Cracovia - Marcin Budziński (81).

Sędzia: Zbigniew Dobrynin (Łódź). Widzów: 3 000.

Błękitni: Marek Ufnal - Łukasz Kosakiewicz, Maciej Liśkiewicz, Tomasz Pustelnik, Ariel Wawszczyk - Wojciech Fadecki, Piotr Wojtasiak (69. Bartosz Flis), Bartłomiej Poczobut, Rafał Gutkowski (81. Bartłomiej Zdunek) - Robert Gajda (74. Radosław Wiśniewski), Kamil Zieliński

Cracovia: Krystian Stępniowski - Sreten Sretenovic, Mateusz Żytko, Adam Marciniak, Dialiba Boubacar - Dariusz Zjawiński (60. Deniss Rakels), Damian Dąbrowski, Piotr Polczak, Marcin Budziński, Mateusz Wdowiak - Erik Jendrisek (76. Przemysław Kita).(PAP)