Merkel: UE może zaostrzyć sankcje

Merkel: UE może zaostrzyć sankcje
PAP/EPA

Konflikt na wschodniej Ukrainie był jednym z głównych tematów spotkania niemieckiej kanclerz z Komisją Europejską. Jak poinformowała Merkel na konferencji prasowej, rozmowy dotyczyły przede wszystkim tego, jak realizować wynegocjowane 12 lutego w Mińsku porozumienie o zawieszeniu broni, w tym jak wzmocnić misję Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) oraz wesprzeć Ukrainę w reformach.

"Sankcje oczywiście też były tematem rozmów, ale głównym tematem było konstruktywne działanie na przyszłość. Najważniejsze jest to, by zakończyć rozlew krwi w tym regionie poprzez stabilne zawieszenie broni. Mamy zawieszenie broni, ale bardzo niestabilne i trzeba je wzmocnić. Oczywiście jeżeli ustalenia z Mińska będą poważnie łamane, to Rada Europejska i Komisja Europejska są gotowe do przygotowania czy nawet przyjęcia dalszych sankcji" - powiedziała kanclerz Niemiec.

Dodała, że jest związek między obowiązywaniem obecnych sankcji wobec Rosji a pełnym wdrożeniem porozumienia z Mińska. "Ukraina powinna odzyskać dostęp do granicy z Rosją. Integralność terytorialna Ukrainy zostanie odtworzona dopiero wtedy, gdy ukraińscy funkcjonariusze znów będą mogli patrolować całą granicę rosyjsko-ukraińską" - powiedziała Merkel.

Przypomniała, że takie stanowisko potwierdzono w trakcie wtorkowej wideokonferencji, w której oprócz niej wzięli udział przywódcy: USA, Wielkiej Brytanii, Francji i Włoch oraz szef Rady Europejskiej.

Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker powiedział z kolei, że opowiada się za tym, by "kanały komunikacji" z Rosją pozostały otwarte. Przyznał jednak, że nie spełniono warunków do zwołania w najbliższym czasie szczytu UE-Rosja.

Tematami wizyty niemieckiej kanclerz w Komisji Europejskiej były również m.in.: program inwestycyjny dla UE o wartości 315 mld euro, unia energetyczna, budowa wspólnego rynku cyfrowego, a także zawierane przez UE umowy o wolnym handlu, w tym negocjacje w sprawie umowy o partnerstwie handlowym i inwestycyjnym z USA (TTIP).

Merkel opowiedziała się za zakończeniem negocjacji w najważniejszych politycznych punktach umowy z USA jeszcze w tym roku. "W Niemczech stwierdziliśmy, że chcemy TTIP, że chcemy już w tym roku stworzyć ramy polityczne dla tej umowy. Rada Europejska to poparła. Chcemy, by Komisji się to udało" - powiedziała.

Dodała, że szybkie zakończenie negocjacji będzie korzystne dla miejsc pracy i wzrostu gospodarczego w UE, szczególnie biorąc pod uwagę tempo prowadzonych równolegle przez USA rozmów z regionem Pacyfiku.

Merkel podkreśliła, że pośpiech w sprawie TTIP nie może oznaczać rezygnacji przez Unię z jej własnych standardów. Należy też znaleźć "właściwą równowagę" w budzącej kontrowersje sprawie klauzuli dotyczącej ochrony inwestorów i mechanizmu rozwiązywania sporów państwo-inwestor (ISDS) - dodała. "Niemcy zazwyczaj czerpały korzyści z takich klauzul. Trzeba tu znaleźć właściwą równowagę (...) Ale tam, gdzie jest wola polityczna zawarcia takiej umowy, powinna być też wola pokonania takich i innych trudności" - powiedziała Merkel.

Procedura rozwiązywania sporów ma pozwalać inwestorowi z zagranicy dochodzić swoich praw przed międzynarodowym arbitrażem i skarżyć państwo, w którym ulokował inwestycję, jeśli np. pogorszono mu warunki do działania. Organizacje pozarządowe wskazują, że w UE i USA są niezawisłe sądy, natomiast arbitraż jest zagrożeniem np. dla norm środowiskowych, których zaostrzenie firmy są w stanie zaskarżać w ramach ISDS.

Negocjacje umowy o wolnym handlu między UE a USA prowadzi w imieniu państw członkowskich KE. Do tej pory odbyło się osiem rund rozmów. Kolejne dwie zaplanowano jeszcze przed wakacjami.

USA prowadzą jednocześnie negocjacje z państwami po drugiej stronie Pacyfiku, m.in. z Chinami. Transpacyficzne porozumienie postrzegane jest jako konkurencyjne wobec mającego przynieść korzyści USA i Europie TTIP.

Z Brukseli Anna Widzyk (PAP)