Wielki wyciek w niemieckim wywiadzie - dosłownie

Wielki wyciek w niemieckim wywiadzie - dosłownie
PAP/EPA

Gazeta "Berliner Zeitung", która w czwartek opisała zdarzenie, podkreśla, że kompleks budynków w północnej części Berlina uważany był za najlepiej strzeżony plac budowy w Niemczech. Pracownicy wywiadu, obecnie rezydujący w Pullach pod Monachium w Bawarii, mają przeprowadzić się do nowej siedziby w przyszłym roku.

Do włamania doszło we wtorek - pisze "Berliner Zeitung". Woda lała się przez wiele godzin, niszcząc między innymi wentylację i instalację elektryczną.

"Nie wiemy, w jaki sposób sprawcy dostali się na teren (budowy)" - oświadczył rzecznik policji. W budowie prestiżowego obiektu uczestniczy tysiąc firm. Wszyscy pracownicy byli sprawdzani pod kątem bezpieczeństwa. Plac budowy jest dobrze zabezpieczony. Jak podkreśla policja, do tej pory nie stwierdzono włamania.

Niejasny jest też motyw sprawców. Rozpatrywany jest między innymi motyw zemsty. "Być może jakiś wykonawca nie otrzymał wypłaty" - pyta redakcja. Zdaniem jednego ze śledczych sprawcom nie chodziło o kradzież kranów, lecz o wyrządzenie jak największych szkód.

Policja nie wyklucza pobudek politycznych. Radykalna lewica krytykuje działania BND, wytykając służbom współpracę z USA. Jak przypomina "Berliner Zeitung", w przeszłości kilkakrotnie dochodziło do zalewania budów przez lewackich przeciwników nowych inwestycji w mieście.

Budowa centrali BND w Berlinie miała zakończyć się w 2011 roku, jednak jak większość dużych inwestycji w Niemczech ma wieloletni poślizg. Koszt budowy wzrósł w tym czasie z zakładanych 720 mln euro do ponad miliarda euro.

Z Berlina Jacek Lepiarz (PAP)