Kopacz udzieliła poparcia Komorowskiemu: Polacy chcą takiego prezydenta

"Gramy o zwycięstwo. Zrobię wszystko, by było to zwycięstwo w pierwszej turze" - zadeklarowała szefowa rządu.

"Na te wyjątkowo trudne czasy mamy dobrego prezydenta. Przy Bronisławie Komorowskim Polska będzie w bezpiecznych rękach" - mówiła.

"Bronku, miliony Polaków życzą ci zwycięstwa. Wiesz dlaczego? Bo dobrze życzą Polsce. Ja z całego serca, jak i cały rząd i cała Platforma, życzymy ci go po stokroć" - dodała.

Kopacz przekonywała, że Komorowski jest naturalny i nie musi niczego udawać. "Polacy znają go od wielu lat. Całe jego życie świadczy o tym, jakie wartości są dla niego najważniejsze - zdolność do dialogu, umiejętność słuchania i rozumienia ludzi o różnych poglądach, przekonaniach" - mówiła. "To nie była prezydentura wojny ze wszystkimi. To była prezydentura umiaru, która także w opozycji widziała partnera, a nie wroga" - podkreśliła premier.

To była także - przekonywała - prezydentura niezależna. "Jedyną instancją, której prezydent Komorowski, kończąc pierwszą kadencję, może zameldować wykonanie zadania, jest polski naród" - dodała.

"Nasz prezydent budzi zaufanie i buduje zgodę" - zaznaczyła Kopacz. "Prosimy o kolejne pięć lat" - zwróciła się do Komorowskiego.

Kopacz kilka razy nawiązywała do PiS. "Jarosław Kaczyński boi się Bronisława Komorowskiego i dlatego postanowił schować się za kolejnym technicznym kandydatem" - mówiła szefowa rządu. Ale - wskazywała - "to nie są czasy na debiutantów i polityków kierowanych z drugiego siedzenia". Polacy - dodała - chcą prezydenta takiego jak Komorowski, czyli rozważnego, doświadczonego i samodzielnego. "Jego główny kontrkandydat nie jest ani rozważny, ani doświadczony, a tym bardziej samodzielny" - wyliczała.

Według niej w sytuacji niepokoju za wschodnią granicą, gdy kwestionuje się niezależność i granice "jednego z naszych najważniejszych sąsiadów", potrzebna jest konsekwencja i jasna deklaracja proeuropejska. "My jesteśmy konsekwentnie proeuropejscy" - zaznaczyła.

"Z ust polityków PiS-u zbyt często słyszymy jawnie antyeuropejskie wypowiedzi. Zbyt często słyszymy kwestionowanie integracji europejskiej. Zbyt często słyszymy te słowa, byśmy mogli oddawać władzę w Polsce ludziom tej formacji" - podkreśliła Kopacz. "Nie możemy pozwolić sobie na to, by na czele państwa polskiego stali ludzie, którzy muszą sobie dodawać międzynarodowego znaczenia odrzucaniem propozycji spotkań, których nigdy nie otrzymali" - dodała.

Według niej warto postawić pytanie, jacy ludzie w Warszawie odbiorą telefon, kiedy w środku nocy przyjdzie reagować na naprawdę poważny kryzys. "Nie miejmy złudzeń. Jeśli będą to ludzie Kaczyńskiego, a ster rządów spoczywać będzie w ich rękach, to przyznam państwu szczerze - ciarki przechodzą po plecach" - powiedziała.

"My nie odmawiamy naszym kolegom z PiS-u patriotyzmu, chcemy wierzyć, że mają szczere intencje, ale nie chcemy by patriotyzm - zwłaszcza młodemu pokoleniu - kojarzył się z zaściankiem, zacofaniem i kłótnią" - zaznaczyła premier.

Wśród licznie zgromadzonych na konwencji byli m.in. marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, szef MSZ Grzegorz Schetyna, b. szef MSZ Władysław Bartoszewski, prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz i b. przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek.

Prezydentowi towarzyszyła jego małżonka Anna. Na początku zaprezentowano specjalny film podsumowujący kadencję Komorowskiego. Poparcia urzędującemu prezydentowi udzielił m.in. aktor Wojciech Pszoniak. "Gdybym się dzisiaj dowiedział, że Bronisław Komorowski został wybrany na prezydenta, a nie wiedziałbym jakiego kraju, to pomyślałbym, że to wspaniały kraj, wspaniali ludzie, którzy wybrali takiego prezydenta" - powiedział Pszoniak.

Komorowski wjechał do sali, gdzie odbyła się konwencja, jednym z 16 "bronkobusów", które mają podróżować po Polsce. W sali dominowały biel i czerwień.

Konwencja odbywała się w warszawskiej hali Expo XXI. Jeszcze w sobotę prezydent Komorowski ma rozpocząć dwutygodniowy objazd "bronkobusem" po Polsce. W pierwszej kolejności uda się na spotkania z wyborcami w Piasecznie pod Warszawą, następnie pojedzie do Starachowic (woj. świętokrzyskie). Na niedzielę z kolei zaplanowano wizyty prezydenta w Nowym Targu i Krakowie (woj. małopolskie).

(PAP)