Drużyna Gortata wreszcie wygrywa

Drużyna Gortata wreszcie wygrywa
PAP/EPA

Po dziewięciu kolejnych przegranych poza własną halą "Czarodzieje" przerwali w poniedziałek tę złą passę. Zakończyli też na pięciu serię zwycięstw Hornets.

Gortat utrzymuje strzelecką formę, w kolejnym spotkaniu był bardzo skuteczny. Grał 28 minut, trafił dziewięć z 11 rzutów z gry i obydwa wolne, zebrał pięć piłek w obronie i dwie ofensywne, miał także dwa przechwyty i faul. Raz został zablokowany przez rywali.

Dwucyfrową zdobycz punktową dla Wizards uzyskali także John Wall – 15 i dziewięć asyst, Bradley Beal - 14 i Francuz Kevin Seraphin – 12 i siedem zbirek.

W ekipie gospodarzy wyróżnili się Mo Williams - 19, Al Jefferson – 14 i Lance Stephenson – 12.

Wizards znakomicie rozpoczęli spotkanie z drużyną, której właścicielem jest słynny Michael Jordan. Pierwszą kwartę wygrali 35:21, w drugiej ich przewaga wzrosła w pewnym momencie do 19 punktów (42:23). Do przerwy prowadzili 58:46.

W drugiej połowie ani przez chwilę nie byli zagrożeni przez rywali. Znakomicie dysponowani w ataku (trafili 52 procent rzutów z gry, Hornets – 32 proc.), zakończyli mecz przy najwyższej, 26-punktowej różnicy.

Na początku lutego dwukrotnie przegrali z Charlotte 87:94 i 88:92, teraz wyraźnie dominowali - szczególnie w punktach zdobywanych z szybkiego ataku (20:0), spod kosza (54:24) i w zbiórkach (49:37). Stracili tylko 69 pkt, czyli najmniej w tym sezonie.

Gortat, który w poprzednich dwóch meczach z Hornets zdobył w sumie 12 punktów, teraz zagrał popisowo, myląc się tylko przy dwóch rzutach. Dorobek mógł być jeszcze większy, ale ostatniej kwarcie, przy przesądzonym wyniku, polski środkowy w ogóle nie wyszedł na parkiet, podobnie jak inni podstawowi gracze zespołu ze stolicy.

Z bilansem 36 wygranych i 28 porażek Wizards są na piątym miejscu w Konferencji Wschodniej. Hornets (28-34) zajmują ósmą lokatę.

Następny mecz "Czarodzieje" rozegrają w czwartek u siebie z Memphis Grizzlies, wiceliderami na Zachodzie. (PAP)