TVN kończy współpracę z Durczokiem ze skutkiem natychmiastowym

"Komisja ustaliła, że trzy osoby zostały narażone na niepożądane zachowania. Jako zadośćuczynienie TVN S.A. zaoferuje tym osobom kwoty do wysokości 6-krotności ich miesięcznego wynagrodzenia" - napisano w komunikacie.

Wynikiem prac Niezależnej Komisji Badającej Zarzuty Mobbingu i Molestowania w TVN - czytamy - jest też decyzja Zarządu TVN S.A. o wzmocnieniu istniejących procedur, zapobiegających niepożądanym zachowaniom. Chodzi o dopilnowanie, by TVN S.A. był bezpiecznym i stabilnym środowiskiem pracy, respektującym godność każdego człowieka, poprzez włączenie zasad przeciwdziałania niepożądanym zachowaniom do regulaminu pracy, w związku z czym stanowią one integralną część warunków zatrudnienia.

Kolejne działanie, które ma być wprowadzone ze skutkiem natychmiastowym, to ponowne zapoznanie pracowników z wytycznymi, jak należy reagować w przypadku, który może okazać się niepożądanym zachowaniem. Zadecydowano także o poinformowaniu pracowników o sposobach raportowania przypadków niepożądanego zachowania, którego byli obiektem lub świadkiem.

Według komunikatu podczas wtorkowego posiedzenia Zarząd TVN przyjął do wiadomości decyzję ws. Durczoka. Prezes TVN Markus Tellenbach przedyskutował treść raportu z Zarządem TVN S.A. na wtorkowym posiedzeniu. "Jestem zadowolony z prac Komisji i akceptuję jej ustalenia. Jestem przekonany, że po dogłębnej analizie przeprowadzonej przez Komisję, TVN pozostanie atrakcyjnym pracodawcą, dzięki obowiązującej w spółce polityce +zero tolerancji+ dla niepożądanych zachowań. W imieniu Zarządu Spółki, przepraszam osoby narażone na niepożądane zachowania w miejscu pracy" - powiedział Tellenbach, cytowany w komunikacie.

Jak poinformowano, Komisja rozmawiała z 37 obecnymi i byłymi pracownikami i współpracownikami redakcji "Faktów TVN", w wyniku czego "zidentyfikowała przypadki niepożądanych zachowań, włącznie z mobbingiem i molestowaniem seksualnym". Łącznie na badaniu sprawy, Komisja spędziła ponad 60 godzin - podano.

Po opublikowaniu komunikatu Durczok oświadczył: "W związku z komunikatem prasowym TVN dotyczącym wyników prac Komisji nie mogę odnieść się do jego treści ani w żaden sposób go skomentować. Nie są mi bowiem znane wyniki ustaleń Komisji ani ewentualne oskarżenia osób przez nią przesłuchiwanych". Reprezentujący Durczoka mecenas Jacek Dubois przypomniał, że dziennikarz dwa tygodnie temu, oddając się do dyspozycji stacji, złożył deklarację, iż w obecnej sytuacji jego dalsze kierowanie redakcją Faktów nie jest możliwe.

"Nasz klient (...) będzie bronił swojego dobrego imienia oraz dochodził swoich praw na drodze sądowej wobec wydawcy tygodnika Wprost, jego autorów oraz ewentualnych innych osób. Pierwsze pozwy zostaną złożone w najbliższych dniach" - oświadczył Dubois, cytowany w komunikacie.

Rzeczniczka TVN Emilia Ordon odmówiła dodatkowego komentarza w sprawie porozumienia Spółki TVN z Kamilem Durczokiem, oraz wyników prac komisji.

Komisja została powołana 13 lutego po artykule tygodnika "Wprost", który napisał o molestowaniu seksualnym w jednej ze stacji telewizyjnych. Opublikowano relację anonimowej, "znanej dziennikarki", która była molestowana przez byłego przełożonego, "bardzo popularną twarz telewizyjną, szefa zespołu w jednej ze stacji". W artykule mowa była również o mobbingu i dyskryminacji. Nie podano jednak żadnych nazwisk, nie wyjaśniono też, o jaką stację chodzi. W mediach pojawiały się spekulacje, że chodzi o szefa "Faktów" TVN Kamila Durczoka. On sam temu zaprzeczył.

Kontrolę w TVN wszczęła też Państwowa Inspekcja Pracy. Jak poinformowała Maria Kacprzak-Rawa z Okręgowej Inspekcji Pracy w Warszawie, postępowanie nadal trwa i przed jego zakończeniem PIP nie udziela komentarzy. (PAP)