Komorowski: chcę spokojnej pracy dla nas wszystkich

Komorowski: chcę spokojnej pracy dla nas wszystkich
PAP/Marcin Bielecki

Wszędzie widać, jak Polska się zmienia; nie z powodu ludzi, którzy się awanturują - zaznaczył Komorowski, gdy jego wystąpienie zakłóciła grupa osób, wznosząc nieprzyjazne okrzyki.

Komorowski podziękował wszystkim, którzy popierają jego kandydaturę w wyborach prezydenckich oraz propagowaną przez niego "ideę zgody i bezpieczeństwa". Dziękował też tym, którzy - jak mówił - "przyszli się awanturować".

"Dzięki waszej obecności, waszej aktywności widać, jaki jest wybór - czy chcemy Polski zgody i bezpieczeństwa, czy Polski awantury i Polski agresji, to po prostu widać" - mówił prezydent.

Wśród zebranych na rynku ok. 400-500 osób (szacunki policji) znalazła się głośna grupa przeciwników prezydenta, popierających innego kandydata w wyborach - Janusza Korwin-Mikkego. Mieli m.in. transparenty z hasłami: "Gdzie nasze pieniądze z OFE", "Bronek obudź się". Wznosili okrzyki: "gdzie jest szogun", "złodzieje", "raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę", "precz z komuną".

"Stanowicie świetne tło uzasadniające tezę, że Polsce jest potrzebna i zgoda, i bezpieczeństwo" - zwrócił się do nich prezydent.

"Z demokracji można korzystać mądrze albo głupio; tak, aby to służyło Polsce albo i jej szkodziło. To od nas zależy, kto będzie Polską rządził i budował demokrację: czy ci, którzy chcą awantury, chcą tylko i wyłącznie wojny wewnętrznej, czy też ci, którzy chcą spokoju, ładu i pracy" - mówił Komorowski.

"Ja w swoim życiu przeżyłem wiele; nie tacy mnie straszyli, nie z takimi wygrywałem. Więc wygramy i tym razem" - tymi słowami prezydent zakończył spotkanie z mieszkańcami miasta.

Wcześniej w gmachu filharmonii wziął udział w uroczystej sesji Rady Miasta Koszalina - w 25. rocznicę samorządności polskiej.

Pobyt w Koszalinie Bronisław Komorowski zakończy wizytą w Centrum Szkolenia Sił Powietrznych.

(PAP)