Pierwsze zarzuty za zajścia w Legionowie

Pierwsze zarzuty za zajścia w Legionowie
PAP/Jacek Turczyk

Jak powiedziała PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Renata Mazur, do wtorkowego południa cztery osoby usłyszały zarzut "czynnego udziału w nielegalnym zbiegowisku, wiedząc, że jego uczestnicy wspólnymi siłami dopuszczają się gwałtownego zamachu na osoby lub mienie, naruszenie nietykalności policjantów i uszkodzenie mienia". Grozi za to do 3 lat więzienia. Osoby te zostały objęte policyjnym dozorem. Trwają przesłuchania kolejnych.

Protesty mają związek z wydarzeniami z 9 marca w Legionowie; w trakcie interwencji policji wobec grupy osób podejrzewanych o przestępstwa narkotykowe jeden z mężczyzn usiłował połknąć foliowe zawiniątko, które miał przy sobie. 19-latek zadławił się i przestał oddychać, został przewieziony przez wezwaną karetkę do szpitala, gdzie po kilku godzinach zmarł. Jak podała prokuratura, w trakcie sekcji zwłok biegli znaleźli w tchawicy mężczyzny foliowe zawiniątko z suszem roślinnym, którym okazała się marihuana. Według osób protestujących przed legionowską komendą, to policjanci przyczynili się do śmierci mężczyzny.

Komenda Główna Policji - jak powiedział PAP jej rzecznik insp. Mariusz Sokołowski - jest zainteresowana jak najszybszym, szczegółowym wyjaśnieniem sprawy. "Liczymy na szybkie działanie prokuratury. Na dzisiaj wstępne wyniki sekcji zwłok tego 19-latka i zeznania neutralnych świadków nie wskazują na to, żeby policjanci przekroczyli swoje uprawnienia" - powiedział Sokołowski.

"Na ciele tego 19-letniego mężczyzny nie znaleziono żadnych obrażeń, które mogłyby świadczyć o tym, że użyto wobec niego przemocy. Zadławienie nie było wynikiem działań policji" - dodał.

Zdarzenie to było przyczyną protestów w mieście. W niedzielę wieczorem przed komendą policji w Legionowie zgromadziło się kilkaset osób chcących zamanifestować solidarność z rodziną zmarłego 19-latka i zaprotestować przeciwko sposobowi przeprowadzenia przez policjantów interwencji. Część spośród zgromadzonych zapaliła znicze.

 

Po godzinie grupa chuliganów zaczęła rzucać w budynek komendy butelkami i kamieniami. "Doszło do zbicia szyby w budynku oraz wystąpiło powszechne zagrożenie życia i zdrowia ludzkiego. Dopiero wówczas w celu zabezpieczenia budynku i przywrócenia porządku przed wejście do obiektu skierowano policjantów" - powiedział PAP rzecznik stołecznej policji st. asp. Mariusz Mrozek.

Jak dodał, funkcjonariusze zostali zaatakowani przez chuliganów, którzy rzucali w nich kamieniami, butelkami, puszkami. Kilku policjantów odniosło obrażenia. Chuligani uszkodzili elewację budynku oraz kilka radiowozów. Na miejsce skierowano dodatkowe siły policji. Mrozek przypomniał, że funkcjonariusze w celu przywrócenia porządku używali siły fizycznej, pałek służbowych, ręcznych miotaczy pieprzu oraz kajdanek zastosowanych wobec osób zatrzymanych. Zatrzymano 8 osób.

W poniedziałek wieczorem przed legionowską komendą zebrało się około 200 osób, które skandowały obraźliwe hasła pod adresem policji. W pewnym momencie uczestnicy zaczęli rzucać butelkami w stronę wejścia głównego, na chodnik i ulicę. Grupa około 30 osób przemieściła się ul. Jagiellońską. Agresywne osoby zaczęły rzucać w kierunku policjantów kamieniami, butelkami i innymi niebezpiecznymi przedmiotami. Jeden z policjantów został uderzony rozbitą butelką w twarz. Został przewieziony do szpitala - relacjonował Mrozek.

Zatrzymano 13 osób, w tym trzy kobiety. 11 spośród zatrzymanych osób było nietrzeźwych, jedna osoba posiadała przy sobie narkotyki. Prawdopodobnie w środę zostaną przesłuchani przez prokuraturę.

Prokuratura prowadzi także postępowanie ws. działania służb medycznych wobec 19-latka.(PAP)