Turecka afera podsłuchowa

Turecka afera podsłuchowa

Wśród oskarżonych jest kilku byłych najwyższych urzędników największych instytucji publicznych, Rady ds. Badań Naukowych i Technologicznych (Tubitak) i Dyrekcji Telekomunikacji (TIB).

Prokurator zarzucił oskarżonym, że ułatwili założenie podsłuchów w zwykłych i zastrzeżonych telefonach najwyższych dostojników państwowych i dowódców wojskowych.

Wśród podsłuchiwanych mieli być obecny prezydent Recep Tayyip Erdogan i były prezes Trybunału Konstytucyjnego Hasim Kilic.

Oskarżonym zarzuca się "szpiegostwo polityczne i wojskowe", utworzenie organizacji o charakterze przestępczym, naruszanie tajemnicy rozmów telefonicznych oraz udział w "zamachu na jedność i integralność Państwa".

Na tej podstawie prokuratura domaga się dla wszystkich 28 oskarżonych najwyższego wymiaru kary, to jest dożywocia.

Według prokuratury podsłuchy telefoniczne założono z inicjatywy przebywającego w USA islamskiego kaznodziei Fethullaha Gulena, do 2013 roku bliskiego sojusznika Erdogana, który miał wielu zwolenników i współpracowników zarówno w policji, jak i sądownictwie.

Na podstawie informacji uzyskanych dzięki podsłuchom kilku prokuratorów wszczęło w 2013 roku operację antykorupcyjną na wielką skalę przeciw różnym skompromitowanym osobistościom politycznym, która zagroziła rządowi ówczesnego premiera Erdogana.

Erdogan podejmując przeciwnatarcie, które nabrało wielkiego impetu, gdy został prezydentem kraju, zadeklarował jako cel nadrzędny aparatu państwowego wydanie walki z "siecią podsłuchową", którą określił jako "państwo równoległe".(PAP)