Polsko-węgierska gra przyjaźni

"Chciałbym wyrazić satysfakcję, że w ramach Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej również gramy razem w szachy. W każdej grze jest tak, że ktoś wygrywa, ktoś przegrywa, ale w szachach jest tak, ze zawsze się mądrze wygrywa i nigdy się głupio nie przegrywa" - powiedział, zwracając się do uczestników, Bronisław Komorowski.

Janos Ader wyznał, że zastanawiał się nad tym, co zrobić, aby uatrakcyjnić turniej.

"Pomyślałem, że najlepiej będzie, jeśli przywiozę wam niespodziankę, konkretniej gościa - niespodziankę. Poprosiłem więc Judit Polgar, która przez wiele lat prowadziła na światowej liście rankingowej kobiet i gdyby latem zeszłego roku nie zakończyła aktywnej kariery sportowej, do dziś byłaby numerem jeden" - powiedział prezydent Węgier.

Urodzona w Budapeszcie najwybitniejsza zawodniczka w historii królewskiej gry przyznała, że szachy to jej drugi język ojczysty.

"Mam taką nadzieję, że tym wszystkim młodym ludziom, którzy tutaj grają, szachy będą towarzyszyć w życiu do końca, bo przez to będą mogli zwiedzać wiele krajów, zyskać wielu nowych przyjaciół" - podkreśliła była mistrzyni świata.

Obaj prezydenci przeszli wśród stolików uczestników turnieju. Prezydent Komorowski pytał dzieci m.in., jaki ruch chcą wykonać jako pierwszy. Zaznaczył, że rozpoczynając grę zawsze warto mieć parę pomysłów na jej przeprowadzenie.

W trzech rundach po trzy zwycięstwa odniosło 22 zawodników. Przy zastosowaniu punktacji pomocniczej liderem jest mistrz Polski Radosław Wojtaszek (MTS Kwidzyn). Na drugiej pozycji plasuje się pochodzący z Ukrainy Igor Kowalenko, który od 2013 roku reprezentuje barwy Łotwy.

W sobotę rozegranych zostanie w sumie pięć rund, a pozostałe cztery - w niedzielę.

(PAP)