Wielka Krokiew ma 90 lat

Wielka Krokiew ma 90 lat
CC BY-SA 1.0

Wielka Krokiew została usytuowana na północnym zboczu góry Krokiew w tatrzańskim reglu. Inicjatorem powstania skoczni i jej projektantem był ówczesny zakopiański planista, artysta, społecznik i dyrektor Szkoły Przemysłu Drzewnego w Zakopanem Karol Stryjeński.

Historyk z Muzeum Tatrzańskiego Wojciech Szatkowski przypomniał, że przed powstaniem Wielkiej Krokwi u podnóża Tatr były dwie małe skocznie: na Kalatówkach (powstała w 1910 r.) i w Dolinie Jaworzynki, istniejąca od 1921 r. do początku lat 30. - to na niej oddano rekordowy wówczas skok na odległość 36 metrów. Obie skocznie przyczyniły się do wielkiego zainteresowania skokami narciarskimi i były inspiracją do budowy legendarnej Wielkiej Krokwi.

"Skocznia w Jaworzynce pokazała, że w skokach narciarskich jest wielki potencjał, który trzeba rozwijać. Ówczesny architekt opracowujący plany przestrzenne Zakopanego, Karol Stryjeński, uważał, że skoro Norwegowie maja skocznię, na której można osiągać skoki do 60 metrów, to Polacy nie mogą być gorsi" - powiedział PAP Szatkowski.

W odrodzonej Polsce Stryjeński chciał stworzyć obiekt na miarę światową. Wówczas powstała w Zakopanem Spółka Park Sportowy, która zajęła się budową nowej skoczni. Stryjeński miał do pomocy szwedzkiego inżyniera, który wiedział jak wybudować taki obiekt. W 1922 r. na naturalnym, wylesionym wówczas, zboczu Krokwi, zaczęła powstawać Wielka Odskocznia - takiej wówczas używano nazwy.

W pracach budowlanych brało udział wojsko. Żołnierze za pomocą materiałów pirotechnicznych profilowali zbocze. Według kosztorysu budowa Wielkiej Krokwi kosztowała 20 tys. 300 ówczesnych złotych, z czego najwięcej kosztowało opłacenie robotników cywilnych (10 tys. 660 zł), a na materiały budowlane wydano 1 tys. 130 zł. Za 4,5 tys. zł zakupiono parcele pod budowę skoczni.

"Liczył się zapał, a w ówczesnym Zakopanem był on powszechny. To było miasto narciarzy, a więc budowa skoczni była dla zakopiańczyków czymś prestiżowym i motywującym. Sytuacja nie była całkiem różowa. Gdy brakowało pieniędzy Stryjeński zdecydował się na sprzedaż cegiełek, z których dochód przeznaczano na budowę. Trzeba wziąć po uwagę, że Polska wówczas odradzała się po odzyskaniu niepodległości, a w dodatku działo się to niedługo po zakończeniu wojny polsko-bolszewickiej" - zwrócił uwagę historyk z Muzeum Tatrzańskiego.

W dniu otwarcia Wielkiej Krokwi, 22 marca 1925 r. panowały złe warunki pogodowe - była odwilż i padał deszcz. W takich warunkach odbył się inauguracyjny konkurs skoków, w którym wzięło udział 19 skoczków. Pierwszym rekordzistą zakopiańskiej skoczni został Wojciech Gąsienica-Sieczka, który skoczył na odległość 36 metrów. W pierwszym konkursie na Wielkiej Krokwi brał udział późniejszy mistrz narciarski Bronisław Czech, zajmując pierwsze miejsce w grupie juniorów.

Skoki zaczynały zdobywać serca Polaków. Krokiew w następnych latach była przebudowywana i niedługo pobito na niej kolejne rekordy. Później z roku na rok ustanawiano kolejne. Na Wielkiej Krokwi w międzywojniu wychowały się pokolenie wielkich mistrzów klasy światowej: Bronisław Czech czy Stanisław Marusarz, który w 1948 r. ustanowił nowy rekord zakopiańskiej skoczni skacząc na odległość 85 m.

Nieżyjący już olimpijczyk Marian Woyna-Orlewicz opowiadał, że w początkach skoków na Wielkiej Krokwi nikt nie przejmował się warunkami pogodowymi, wiatrem, śniegiem - po prostu skakano. Było dużo wywrotek i kontuzji. Woyna-Orlewicz wspominał, że wówczas na stadion Wielkiej Krokwi górale wywozili nawóz, bo były to pola rolne. "Rekordzista Wielkiej Krokwi z 1927 r. Józef Lankosz, skacząc pomiędzy hałdy nawozu, lądując nie ominął jednej z nich i wpadł prosto w gnój" - relacjonował opowiadanie Woyny-Orlewicza Wojciech Szatkowski.

W początkach istnienia Wielkiej Krokwi, skoczkowie skakali w odmiennym stylu niż dziś. "Skakano w stylu aerodynamicznym, który polegał na tym, że po wybiciu z progu zawodnik kładł się do przodu i rękoma wykonywał okrężne ruchy. Później ten styl został unowocześniony poprzez rozkładanie rąk, podobnie jak ptak rozkłada skrzydła" - opowiadał Szatkowski.

Pierwsze zawody o randze międzynarodowej na Wielkiej Krokwi odbyły się w 1929 r. - były to mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym. Kolejne zorganizowano pod Tatrami 19 lutego 1939 r. i to wydarzenie zgromadziło na Wielkiej Krokwi całą ówczesną światową elitę skoczków. Przed wybuchem II wojny światowej skoki narciarskie osiągnęły wysoki poziom. W czasie niemieckiej okupacji Polakom nie można było skakać na Krokwi. Niemcy przeprowadzili w Zakopanem konfiskatę nart, można było jeździć tylko na krótkich nartach, długości około 150 cm.

Pierwszy przekaz radiowy z Wielkiej Krokwi przeprowadzono w 1927 r. Później, podczas mistrzostw świata FIS w Zakopanem 10 lutego 1939 r., przekaz radiowy z Wielkiej Krokwi w czterech językach emitowano w całej Europie.

82-letni dziś Władysław Gąsienica-Roj, krewny Marusarza, jako sześcioletni chłopiec oglądał konkurs skoków podczas zawodów FIS w 1939 r. "W tych mistrzostwach świata w Zakopanem Polskę reprezentowało rodzeństwo Marusarzy: Maria, Jan i Stanisław. Helena z powodu złamanej ręki nie mogła wystartować. Pamiętam, jak mocno kibicowałem wujkowi Staszkowi, jak tata mówił, że on powinien wygrać. Potem dowiedziałem się, że ostatecznie był piąty, ale i tak wszyscy bardzo się cieszyliśmy. To było moje pierwsze wspomnienie tej skoczni, na którą z radością wracałem jako zawodnik, a teraz oczywiście jako zawsze wierny kibic" - podkreślił były dwuboista i sędzia FIS.

Początkowo Wielka Krokiew nosiła imię Karola Stryjeńskiego, a w 1989 r. patronem obiektu został Stanisław Marusarz. Doskonale ten dzień pamięta córka wybitnego sportowca, olimpijczyka, Magdalena Marusarz-Gądek. "75-letni wtedy tata był ogromnie wzruszony. Powiedział, że to było dla niego jak wymarzony złoty medal. Bardzo żałował, że pogoda uniemożliwiła mu oddanie skoku. Był do tego naprawdę przygotowany, ale niestety zrobiło się bardzo niebezpiecznie, sypał gęsty śnieg i wiał silny wiatr" - wspominała.

Dodała, że Marusarz był niezwykle mocno związany z Wielką Krokwią. "Nieraz wspominał, że w 1924 roku, mając 12 lat, w tajemnicy przed rodziną skakał w Jaworzynce, rok później na tym samym obiekcie został mistrzem Polski juniorów i gdy tylko kilka tygodni później Wielka Krokiew została ukończona, to także cichaczem z bratem Janem i kuzynem Andrzejem natychmiast zakradli się tam, żeby poskakać. Od tamtego dnia obdarzył ten obiekt prawdziwą miłością i zawsze mówił, że ta skocznia jest najpiękniejsza i najlepsza na świecie" - sięgała pamięcią córka sportowca.

Wojciech Fortuna, mistrz olimpijski w skokach narciarskich z Sapporo w 1972 r., wspomina, że miał trzynaście lat, gdy pierwszy raz oddał skok na Wielkiej Krokwi (1965).

"Wcześniej mój trener Jan Gąsiorowski pozwalał mi tylko patrzeć jak skaczą inni. Tego dnia gdy wreszcie, po trzech latach moich treningów w Wiśle-Gwardii, pozwolił, tak mi się spodobało, że skoczyłem aż dziesięć razy! I co za duma, bo na oczach ówczesnej kadry! Oczywiście to nie były skoki kontrolowane, ponieważ jeszcze wtedy nie byłem obyty z szybkością, tylko skocznia mnie 'wyrzucała', więc osiągałem około 80 m, ale do dziś pamiętam tę radość, wręcz uniesienie, że mogę i potrafię" - powiedział.

Oczywiście nie obyło się bez upadku. "Ale już na mniejszych obiektach wielokrotnie zdrowo mnie 'przetarzało', więc po prostu pozbierałem się i skoczyłem jeszcze kilka razy. Adrenalina oczywiście buzowała, ale radość całkowicie zagłuszyła ewentualny lęk, chociaż nie pamiętam, żebym specjalnie go wcześniej odczuwał" - podsumował Fortuna.

Na Wielkiej Krokwi z roku na rok ustanawiano kolejne rekordy, a Puchar Świata przeprowadzany na tym obiekcie cały czas cieszy się wielką sympatią kibiców z całego świata. Adam Małysz w 2002 r. ustanowił rekord Wielkiej Krokwi skokiem na 136,5 m, a aktualnym rekordzistą zakopiańskiej skoczni jest szwajcar Simon Amman, który w 2010 r. skoczył na odległość 140,5 m.

(PAP)