Drugi pilot rozmyślnie rozbił Airbusa - miał depresję?

Drugi pilot, 28-letni Andreas Lubitz, tuż przed katastrofą przebywał sam w kokpicie. Kapitan przekazał mu kontrolę nad maszyną, wychodząc do toalety. Nie zdołał potem wrócić do kokpitu, ponieważ drugi pilot uniemożliwił mu otwarcie drzwi. Według Robina drzwi do kokpitu można było zablokować tylko ręcznie.
 
Lubitz świadomie zaczął obniżać wysokość lotu i odmówił otwarcia drzwi do kabiny. Według prokuratora był przytomny do chwili uderzenia samolotu o ziemię i sam rozpoczął manewr obniżania wysokości. Nie reagował na wezwania kontroli obszaru powietrznego. Nie nadał sygnału "mayday". Nie powiedział ani słowa, od kiedy kapitan wyszedł z kokpitu. Nic nie wiadomo na razie o motywach, jakimi się kierował.
 
"To oczywiste, że drugi pilot wykorzystał nieobecność kapitana. Czy mógł wiedzieć, że wyjdzie on (z kokpitu)? Za wcześnie jeszcze, żeby to stwierdzić" - powiedział Brice. 
Jednocześnie prokurator zaznaczył, że nie był to akt terroru.
 
Czy drugi pilot cierpiał na depresję? Przemawia za tym tajemnicza przerwa w jego szkoleniu. Szef Lufthansy Carsten Spohr poinformował w czwartek w Kolonii, że Lubitz miał w szkoleniu na pilota "dłuższą przerwę".    
"Sześć lat temu, podczas szkolenia, doszło do dłuższej przerwy" - wyjaśnił szef Lufthansy dodając, że po zaliczeniu wszystkich wymaganych testów kandydat na pilota kontynuował szkolenie. Zastrzegł jednak, że nie może ujawnić powodu przerwania szkolenia ze względu na tajemnicę lekarską.
Z drugiej strony Spohr zapewniał, że "Pilot był na sto procent zdolny do lotów, bez żadnych ograniczeń".
 
"Samobójstwo pilota spowodowane depresją jest w przypadku katastrofy Airbusa A320 wersją mało prawdopodobną" - uważa  wiceprezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego prof. Janusz Heitzman. Jego zdaniem - "jeśli potwierdziłaby się ta wersja - bardziej prawdopodobna byłaby choroba psychiczna".
 
(źr. PAP)