Prezydent Komorowski na marszu w Tunezji

"Dzisiejszy marsz solidarności z ofiarami i przeciwko terroryzmowi jest sygnałem, że Polska uczestniczy w każdej postaci w działaniach zmierzających do usuwania zagrożenia terrorystycznego i sama płaci za to cenę. W szczególny sposób składaliśmy hołd polskim ofiarom. Podkreśliliśmy, że Polska w pełni rozumie zaniepokojenie i zaangażowanie krajów europejskich w kierunku południowym, skąd płynie zagrożenie terroryzmu" - powiedział Komorowski po marszu przeciw terroryzmowi w trakcie briefingu przed Muzeum Narodowym Bardo, w którym doszło do zamachu.

W zamachu terrorystycznym, do którego doszło 18 marca, zginęło 20 zagranicznych turystów, w tym trzech Polaków. Do ataku przyznało się dżihadystyczne ugrupowanie Państwo Islamskie (IS).

"Chcielibyśmy również, żeby świat europejski dostrzegał również to co Polska dostrzega na co dzień, czyli zagrożenie dla świata Unii Europejskiej płynące ze wschodu" - dodał prezydent.

Komorowski zaznaczył, że Polska musi uczyć się wrażliwości na zjawiska dotąd nam nieznane i które obecnie poznajemy w bolesny sposób. "Jednocześnie staramy się uczyć cały świat zachodni wrażliwości na zjawiska, które nas niepokoją. Świat nie jest bezpieczny, ale dzięki solidarności z ofiarami i solidarności w walce ze złymi zjawiskami na świecie możemy czuć się trochę bezpieczniej" - powiedział.

Prezydent Polski i inni przywódcy państw wzięli udział w ostatnim etapie marszu: od parlamentu do Muzeum Narodowego Bardo. Na terenie muzeum odsłonięto tablicę z nazwiskami wszystkich ofiar. Pod nią delegacje złożyły kwiaty.

W marszu wzięły udział tłumy Tunezyjczyków. Większość miała narodowe flagi; część trzymała kartonowe tabliczki, na których były imiona zabitych. Zostały złożone w muzeum Bardo.

Tunezyjczycy, z którymi rozmawiała PAP zapewniali, że ich kraj jest, mimo ostatnich wydarzeń, bezpiecznym miejscem. Przypominali, że zamachy wydarzyły się na przykład w Londynie czy Madrycie; zachęcali, żeby cały czas odwiedzać Tunezję. (PAP)