Jemen: kolejny dzień operacji przeciwko szyickim rebeliantom

Jemen: kolejny dzień operacji przeciwko szyickim rebeliantom

Operacja powietrzna, która rozpoczęła się w nocy ze środy na czwartek, jest prowadzona przez Arabię Saudyjską i jej sojuszników - państwa Zatoki Perskiej, a także Egipt, Sudan, Maroko i Jordanię. Stany Zjednoczone poinformowały, że nie są bezpośrednio zaangażowane w tę operację, ale wspierają ją logistycznie i wywiadowczo. Samoloty bojowe atakują w Jemenie pozycje szyickiej milicji Huti, walczącej o obalenie prezydenta Abda ar-Raba Mansura al-Hadiego.

Do Adenu zawinął w niedzielę okręt chińskiej marynarki wojennej, by ewakuować z Jemenu chińskich dyplomatów i robotników - poinformował agencję Reutera przedstawiciel kapitanatu portu.

W sobotę okręty Arabii Saudyjskiej ewakuowały z Adenu dziesiątki zagranicznych dyplomatów.

Zapowiadając operację w Jemenie, Arabia Saudyjska potwierdziła, że chce odeprzeć "agresję" Iranu, który oskarża o wspieranie rebelii Huti i o chęć "dominacji" w regionie. W sobotę na szczycie Ligi Arabskiej w egipskim Szarm el-Szejk Hadi oświadczył wprost, że za ofensywą Huti stoi Iran. Teheran nie przyznaje się do wspierania szyickich rebeliantów.

Dyplomaci z krajów Zatoki Perskiej twierdzą, że operacja militarna w Jemenie może potrwać do sześciu miesięcy i że można się spodziewać akcji odwetowych Iranu.

Walka o władzę między Hadim a ugrupowaniem Huti trwa od kilku miesięcy. Huti są wspierani przez szyicki Iran, a prezydent Hadi przez kraje Zatoki Perskiej, w tym sunnicką Arabię Saudyjską.

Na szczycie Ligi Arabskiej zgodnie podkreślono w niedzielę, że interwencja w Jemenie pod wodzą Arabii Saudyjskiej będzie kontynuowana, dopóki Huti "nie wycofają się i nie złożą broni". W komunikacie końcowym napisano m.in., że "Jemen był na krawędzi przepaści", a ponieważ wszelkie środki zmierzające do znalezienia pokojowego rozwiązania zostały wyczerpane, konieczne było podjęcie skutecznych działań, by "położyć kres zamachowi stanu" dokonywanemu przez Huti.

(PAP)