Kenia: początek trzydniowej żałoby narodowej po ataku islamistów

Kenia: początek trzydniowej żałoby narodowej po ataku islamistów
EPA/DANIEL IRUNGU

Pamięci ofiar - 142 studentów, trzech policjantów i trzech żołnierzy - poświęcone zostały nabożeństwa wielkanocne w całym kraju; flagi przed urzędami publicznymi opuszczono do połowy masztu.

Prezydent Kenyatta w wystąpieniu w sobotę przestrzegł przed somalijskimi radykałami działającymi także w Kenii oraz zapowiedział, że winni ataku na kampus zostaną ukarani za "bezsensowną rzeź", a władze kenijskie "jak najsurowiej" odpowiedzą na ten akt terroru.

Wcześniej w sobotę bojownicy Al-Szabab wydali oświadczenie, w którym zapowiedzieli kolejne krwawe zamachy w Kenii. "Żadne środki ostrożności czy bezpieczeństwa nie zapewnią wam ochrony ani nie zapobiegną kolejnemu atakowi i rozlewowi krwi w waszych miastach" - głosi komunikat skierowany do mieszkańców Kenii. Al-Szabab zapowiada w nim "długotrwałą i straszliwą" wojnę, która sprawi, że kenijskie miasta "spłyną krwią".

W odpowiedzi policja w Garissie ułożyła ciała czterech zabitych napastników jedno na drugim, twarzami w dół, a następnie obwiozła je po mieście w furgonetce. Funkcjonariusze twierdzili, że miało to na celu ułatwienie identyfikacji zabitych; część mijanych przez samochód osób obrzuciło ciała kamieniami, inni wykrzykiwali pod ich adresem obelgi.

W zamieszkanej przez ludność somalijską dzielnicy Nairobi odbyła się demonstracja przeciw Al-Szabab. Jej uczestnicy apelowali też o zjednoczenie się ich kraju.

MSW poinformowało, że wśród pięciu osób aresztowanych w związku z atakiem na kampus znajduje się ochroniarz zatrudniony przez uniwersytet, obywatel Tanzanii. Władze zaoferowały też nagrodę w wysokości 215 tys. dol. za schwytanie dowódcy Al-Szabab i prawdopodobnego organizatora ataku w Garissie, Mohameda Mohamuda.

Zamaskowani i uzbrojeni napastnicy z Al-Szabab wtargnęli w czwartek rano na teren uniwersytetu w Garissie, na południowym wschodzie Kenii, w odległości ok. 200 km od granicy z Somalią. Strzelając na oślep i rzucając granaty, zabili 148 osób i ranili co najmniej 79. Jak przekazali bojownicy, atak na kampus to odwet za wysłanie przez Kenię wojsk do Somalii w ramach sił pokojowych Unii Afrykańskiej, które w walce z Al-Szabab wspierają słabe władze w Mogadiszu.

Był to najtragiczniejszy w skutkach atak na terytorium Kenii od 1988 r., gdy w przeprowadzonym przez Al-Kaidę zamachu bombowym na ambasadę USA w Nairobi zginęło ponad 200 osób.

(PAP)