Akcja w kopalni: w nocy ratownicy posunęli się o 24 metry

Na miejsce przetransportowano już kombajn, który ma drążyć nowy chodnik, by dotrzeć do górników.

Wstrząs spowodował ogromne zniszczenia w wyrobisku, m.in. jego znaczne zaciśnięcie i wypiętrzenie podłoża. Ratownicy zmierzający po górników muszą też usuwać rumowisko skalne i zniszczone części maszyn. Dlatego rozpoczęto przygotowania do wydrążenia nowego chodnika, który pozwoli szybciej dotrzeć do zaginionych.

„W nocy ratownicy posunęli się o ok. 24 metry, czyli będą w tej chwili orientacyjnie 182-185 m od wejścia do wyrobiska, w którym są górnicy. Tempo posuwania zależy od warunków, jakie tam są, i utrudnień. Nikt nie wie, co będzie za kilka metrów, co będzie w ciągu dnia” – powiedział podczas porannej konferencji prasowej w Rudzie Śląskiej rzecznik Katowickiego Holdingu Węglowego Wojciech Jaros.

Nowy chodnik ma wydrążyć kombajn, który trzeba było przetransportować do ruchu Śląsk z katowickiej części kopalni Wujek. „Wszystkie elementy kombajnu są już zwiezione na dół do kopalni, zacznie się montaż w wyrobisku. Tam jest ciasno, ponieważ to jest na tym obszarze oczyszczonym przez ratowników. Tam są przenośniki, którymi jest wycofywany kamień i węgiel, lutniociągi, czyli rurociągi doprowadzające powietrze” – mówił Jaros.

W normalnych warunkach montaż kombajnu zajmuje ok. tygodnia. W tej sytuacji prowadzący akcję liczą, że uda się to w ciągu 2-3 dni. „Na tyle, na ile będzie to możliwe w wyrobisku, kombajn przesunie się do przodu i 100 m od wejścia do wyrobiska wgryzie się w ścianę, która jest pomiędzy dwoma wyrobiskami” – wyjaśnił rzecznik.

Rozważane jest też wywiercenie otworu z powierzchni do miejsca, gdzie mogą przebywać górnicy. Można by spuścić nim kamerę dla ocenienia sytuacji, podawać wodę i żywność.

Jaros przyznał, że trudno obecnie oczekiwać gwałtownego przełomu, ale ratownicy robią wszystko, co możliwe w istniejących warunkach naturalnych i technicznych.

Wstrząs i akcja ratownicza wyłączyły jedną ścianę z wydobycia. Ruch Śląsk wydobywa obecnie węgiel na dwóch ścianach – na poziomie 865 m i 1050 m.

Do wstrząsu doszło w sobotę, krótko po północy, na skutek odprężenia górotworu na głębokości 1050 m. Z zagrożonego rejonu wycofano górników. Podczas prowadzonego zgodnie z procedurami w takich sytuacjach sprawdzania liczby pracowników okazało się, że dwóch z dwudziestu znajdujących się w zagrożonym rejonie, nie zgłosiło się.

(PAP)