Ławrow poucza: nie wolno dzielić Ukrainy

Ławrow poucza: nie wolno dzielić Ukrainy
PAP/EPA

Ławrow mówił o tym wywiadzie dla trzech największych stacji radiowych w Rosji - Echo Moskwy, Goworit Moskwa i Sputnik. Pytania zadawali mu redaktorzy naczelni tych rozgłośni - Aleksiej Wieniediktow, Siergiej Dorenko i Margarita Simonjan.

Szef dyplomacji Rosji oznajmił, że Ukrainy nie można dzielić na kawałki. "Nie wolno pozwolić, by rozrywano ją na kawałki, a takie głosy rozlegają się w niektórych krajach Europy, które w wyniku II wojny światowej ustąpiły część swoich terytoriów obecnemu państwu ukraińskiemu" - powiedział Ławrow. Zapytany, czy chodzi o Polskę, odpowiedział: "Nie tylko".

Minister dodał, że "mieszkają tam i Polacy, i Rumuni, i Czesi, i Słowacy". "Aby Ukraina była stabilna; aby była przyjazna wobec nas, wobec Europy w żadnym wypadku nie wolno rozrywać jej na części" - wskazał.

Oświadczył również, że w interesie Rosji leży nie rozrywanie Ukrainy na części, lecz zachowanie jej neutralnego statusu. "W naszych interesach nie leży rozrywanie Ukrainy na części. W naszym interesie jest zachowanie jej neutralności, przede wszystkim w sensie wojskowo-politycznym" - oznajmił.

Podkreślił, że integralność Ukrainy jest niezbędna dla zachowania pokoju i bezpieczeństwa w Europie. Według niego rozłam na Ukrainie doprowadzi do tego, że NATO będzie próbować skierować ten kraj przeciwko Rosji.

"Chcemy, by na Ukrainie panował pokój i spokój. Aby tak było, należy zachować Ukrainę jako integralne państwo" - powiedział Ławrow, zaznaczając, że władze w Kijowie muszą jednak wypełnić swoje zobowiązania, w tym przeprowadzić reformę konstytucyjną.

Ławrow oznajmił, że o ewentualnym przystąpieniu USA do "formatu normandzkiego", zajmującego się uregulowaniem konfliktu ukraińskiego, powinien decydować prezydent Francji Francois Hollande, który - jak zaznaczył - był inicjatorem tych rozmów. W ten sposób odniósł się do wypowiedzi ambasadora USA w Federacji Rosyjskiej Johna Teffta, który poprzedniego dnia zasugerował, że amerykański prezydent Barack Obama mógłby włączyć się do rozmów w "formacie normandzkim", jeśli zostanie zaproszony.

"Format normandzki został zainicjowany przez prezydenta Francji Francois Hollande'a, dlatego sprawa ta powinna być adresowana do niego" - powiedział. Szef dyplomacji rosyjskiej zarazem podkreślił, że Stany Zjednoczone mogłyby odegrać nieocenioną rolę w kwestii wypełniania porozumień mińskich.

"Porozumienia mińskie z 12 lutego są najlepszym, jak dotąd, kompromisem, co wszyscy przyznają. Czy dokument ten byłby taki, jeśli w procesie negocjacyjnym uczestniczyłby Barack Obama, tego nie wiem. A dokument jest dobry. Trzeba go koniecznie wypełniać. I tutaj Stany Zjednoczone mogą odegrać nieocenioną rolę" - zaznaczył.

Ławrow dodał, że "jeśli USA popierają wypełnienie w całości porozumień mińskich, to mają potężną dźwignię oddziaływania na stronę, która tych porozumień nie wypełnia".

"Format normandzki" tworzą Francja, Niemcy, Rosja i Ukraina. Pierwsze spotkanie przywódców tych czterech państw odbyło się w czerwcu 2014 roku w Normandii przy okazji 70. rocznicy lądowania aliantów.

Minister oświadczył też, że strategicznym celem USA jest przeszkodzenie rozwojowi partnerstwa Rosji z Unią Europejską, zwłaszcza z Niemcami. "Dla nich (USA) ważne jest, aby ktoś zawsze od nich był uzależniony. W wypadku kryzysu ukraińskiego - by nie pozwolić nam i UE pogłębić partnerstwa, a jeszcze lepiej odrzucić wstecz perspektywy takiego partnerstwa, zwłaszcza między Rosją i Niemcami" - powiedział.

Szef dyplomacji rosyjskiej podkreślił, że nie ma żadnych wątpliwości, że jest to strategicznym celem Stanów Zjednoczonych. "To nie są moje domysły. Mam źródła, którym ufam" - podkreślił.

Ławrow zauważył, że "doszło już do tego, że w jednym z państw wschodnioeuropejskich, które wyzwalała Armia Czerwona, amerykańscy emisariusze domagają się od rządu przyspieszenia demontażu pomników bohaterom II wojny światowej". Minister odmówił sprecyzowania, którego konkretnie kraju to dotyczy.

Zapytany, czy partnerstwo Rosji i Niemiec, o którym mówił, oznacza, że Polska znów będzie dzielona, minister odparł, że "otwarte partnerstwo Rosji i Niemiec jest potrzebne, nie po to, aby znów dzielić ziemie i terytoria, lecz po to, by potrząsnąć Unią Europejską; by w Unii Europejskiej gorę wzięła linia obrony własnych interesów, interesów państw, które ją tworzą; by nie oddawano polityki UE w ręce polityków, którzy wykonują polecenia zza oceanu".

Odpowiadając na inne z pytań, minister spraw zagranicznych Rosji nie wykluczył amnestionowania ukraińskiej pilotki Nadii Sawczenko, przetrzymywanej w jednym z moskiewskich aresztów śledczych pod zarzutem udziału w zabójstwie dwóch rosyjskich dziennikarzy pod Ługańskiem, w strefie konfliktu na wschodzie Ukrainy.

Ukraińska lotniczka nie przyznaje się do winy i twierdzi - tak samo jak władze w Kijowie - że separatyści uprowadzili ją do Rosji. W październiku 2014 roku 33-letnia Sawczenko została wybrana na deputowaną do Rady Najwyższej Ukrainy, a następnie włączona do delegacji tego kraju w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy.

Ławrow zauważył, że Sawczenko została aresztowana pod zarzutem popełnienia ciężkiego przestępstwa. Zdaniem ministra w jej przypadku można ewentualnie mówić o zastosowaniu amnestii, przewidzianej w porozumieniach mińskich. "Wszelako, aby amnestionować człowieka, trzeba najpierw doprowadzić sprawę do sądu. To sąd powinien podjąć decyzję. Jeśli sąd uzna ją za winną, to wówczas zapewne będzie ona podlegać amnestii" - wskazał.

Z Moskwy Jerzy Malczyk (PAP)