Siemoniak: wyboru śmigłowców nie można było odkładać

Siemoniak: wyboru śmigłowców nie można było odkładać
fot. PAP

Minister obrony, który był w dowództwie wielonarodowego korpusu w Szczecinie, był pytany o wtorkową decyzję MON, które zakwalifikowało do prób śmigłowiec oferowany przez Airbus Helicopters. Siemoniak powtórzył, że oferty pozostałych firm - zakładów lotniczych z Mielca i Świdnika - nie spełniły wymogów.

"Stanąłem przed takim dylematem, czy idziemy dalej i testujemy jeden śmigłowiec, jedną ofertę, która spełnia wymogi, mając na względzie to, że za 3-4 lata stanęlibyśmy przed kwestią luki, jeśli chodzi o część śmigłowców. Tej sprawy nie można odkładać" - zaznaczył wicepremier.

Zapewnił, że skoro wojsko ma do wymiany 200 śmigłowców, a w obecnym przetargu mowa jest o 50 maszynach, to MON jest otwarte na współpracę podczas kolejnych postępowań także z pozostałymi zakładami. "Niemniej jednak zawsze kolejność będzie taka, że to wojsko będzie mówiło, czego potrzebuje, a inni się mają dostosować. Nie może być tak, że nam się mówi, co mamy kupić. Liczę na to, że w tych następnych postępowaniach będziemy mieli jak najwięcej dobrych ofert. Też chcielibyśmy wybierać spośród wielu na każdym etapie" - wyjaśnił Siemoniak.

Zakup śmigłowców dla wojska będzie w piątek po południu tematem spotkania Siemoniaka ze związkowcami z branży lotniczej, w tym z Mielca i Świdnika. Wicepremier, pytany o tę rozmowę powiedział, że spodziewa się merytorycznej dyskusji, bo ma dobre doświadczenia ze współpracy ze związkami zawodowymi.

"Bardzo liczę na to, że ta dyskusja będzie merytoryczna, ale z takim poszanowaniem swoich ról. To rząd, to władze państwowe podejmują decyzje najwłaściwsze z punktu widzenia polskich interesów bezpieczeństwa, a nie przedstawiciele poszczególnych zakładów czy poszczególnych związków" - powiedział Siemoniak.

Zgodnie z decyzją zaakceptowaną we wtorek przez rząd, MON zamierza kupić od europejskiej firmy Airbus Helicopters 50 śmigłowców w różnych wersjach. Oferty dotyczące maszyn Black Hawk z Mielca i AW149 ze Świdnika zostały odrzucone ze względów formalnych. W przypadku pierwszej maszyny chodziło o brak uzbrojenia, w przypadku drugiej - o zbyt długi termin dostawy.

Popisanie kontraktu na śmigłowce jest planowane na jesień tego roku. PZL Mielec (należące do amerykańskiej firmy Sikorsky) i PZL Świdnik (wchodzące w skład włosko-brytyjskiej grupy AgustaWestland), a także tamtejsze samorządy lokalne, wyraziły rozczarowanie wyborem MON. Protest zapowiedziała Solidarność przemysłu lotniczego, która wcześniej apelowała, by w przetargu uwzględniono interesy polskich producentów wiropłatów.

Grupa Airbus jest obecna w Polsce, nie ma jednak zakładu związanego z produkcją śmigłowców. Zadeklarowała uruchomienie montażu w Łodzi i włączenie polskich firm w łańcuch dostaw koncernu. MON oczekuje tu korzyści dla wojskowych zakładów lotniczych.

Minister pytany był także o plany związane z ewentualną dzierżawą okrętów podwodnych dla polskiej marynarki wojennej. „Za wcześnie spekulować, jakie okręty i kiedy będziemy kupować; to będzie sprawa ważna za rok” – odpowiedział szef resortu obrony. Jak dodał, kwestią istotną dla marynarki jest to, „w jaki sposób utrzymać załogi od momentu, kiedy stare okręty będą musiały wychodzić, do momentu, kiedy pojawią się nowe”. Na pewno będziemy oczekiwać od wszystkich oferentów propozycji w tym zakresie – zaznaczył.

„Powinniśmy walczyć, by prawda historyczna przebijała się do mieszkańców innych krajów” - powiedział wicepremier komentując informacje o wyprodukowaniu przez amerykańską firmę gry karcianej, w której jest mowa o "nazistowskiej Polsce". To zadanie stojące przed polską dyplomacją i ambasadorami – dodał. Jego zdaniem, użycie zwrotu o "nazistowskiej Polsce" "jest „bulwersujące, obrzydliwe i nie do zaakceptowania” oraz wynika to "z nieuctwa i niewiedzy".

(PAP)