Przywódca Nocnych Wilków o zakazie wjazdu: To prowincjonalny cyrk

- Przez całą wojnę moja babcia nie mogła znaleźć mojego dziadka. Ja zjeździłem wszystkie cmentarze w Rosji, szczególnie w Rosji i Sewastopolu, wszędzie tam gdzie on żył. Nigdy jednak nie byłem na europejskich cmentarzach, może on gdzieś tam spoczywa. Chciałem go poszukać, ale mi nie pozwolili. To już moja osobista historia niezwiązana z tymi wszystkimi obchodami. Uważam, że to podłość, tak jakby specjalnie chcieli nas poniżyć. Ludzie, którzy nas nie przepuszczają sami siebie poniżają. Oni po prostu nie puścili nas na cmentarze. Ja już sam nie wiem jak to komentować, samo sobie odpowiedzcie na to pytanie. Musicie wiedzieć, że my nie zrezygnujemy z naszego rajdu. Wszystko to przypomina tani spektakl, ten wasz specnaz, oddziały specjalne policji i pograniczników, którzy przyjechali na granicę. Taniocha. Taki prowincjonalny teatrzyk nam tu zrobili, Kiedy ktoś napuszcza siły specjalne na bezbronnych ludzi, cóż oni chcięli nam pokazać? Klauny w dekoracjach taniego teatru prowincjonalnego. Taniocha – mówił w wywiadzie dla Superstacji Aleksander Załdostanow.