Czy Jan Bury wysługiwał się policją? Szefowa MSW żąda wyjaśnień

RMF FM podało dziś, że z jednego z wątków w śledztwie ws. afery podkarpackiej wynika, że Bury mógł wykorzystywać policję do politycznej walki. Według radia szef klubu parlamentarnego PSL przekazał w połowie 2013 r. Schosslerowi (nadzorującemu w policji pion kryminalny i Centralne Biuro Śledcze Policji, wówczas CBŚ - PAP) informacje dotyczące nieprawidłowości w firmie należącej do rodziny Lucjana Kuźniara, samorządowca, który w maju 2013 r., kiedy jeszcze był związany z PO-PSL, poparł kandydaturę senatora PiS Władysława Ortyla na stanowisko marszałka województwa podkarpackiego. Schossler z rozmowy z Burym miał sporządzić notatkę i przekazać te informacje wiceszefowi CBŚ Rafałowi Derlatce; następnie trafiły one do Zarządu CBŚ w Rzeszowie.

RMF FM zasugerowało ponadto, że Bury nie mógł się pogodzić z tym, że Kuźniar poparł kandydata PiS. Według RMF jest nagranie rozmowy lidera PSL i nadinsp. Schosslera, w którym polityk "najpierw zaczął się żalić na zdrajcę, a potem zasugerował, by znaleźć coś na Kuźniara".

Pytany o sprawę rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski powiedział PAP, że "z informacji i materiałów, którymi policja dysponuje, nie wynika, by nadinsp. Schossler przekroczył swoje uprawnienia bądź nie dopełnił obowiązków". "Opis sytuacji przedstawiony w materiale reporterów RMF zawiera spekulacje i insynuacje, które trudno komentować w kontekście prowadzonego postępowania" - dodał.

"Zgodnie z zasadą apolityczności policji zdecydowanie oświadczamy, że nie włączamy się w żadne działania, które miałyby mieć charakter polityczny. Dziś niestety nie możemy odnieść się do postawionych w materiale RMF zarzutów, gdyż podawanie jakichkolwiek informacji byłoby łamaniem prawa związanego z zachowaniem tajemnicy służbowej i tajemnicy prowadzonego postępowania, tym bardziej, że zależy nam, by ci, którzy łamią prawo, ponieśli za to surowe konsekwencje" - oświadczył Mariusz Sokołowski.

Dodał, że jest przekonany, że prowadząca sprawę prokuratura wyjaśni ją drobiazgowo, "nie dając pola do jakichkolwiek spekulacji".

Z kolei szef PSL Janusz Piechociński pytany w środę przez dziennikarzy o sprawę opisaną przez radio RMF odpowiedział, że należy poczekać na potwierdzenie lub zaprzeczenie tej informacji. "Mamy artykuł, ale nie mamy potwierdzenia poza tym, że były jakieś rozmowy między politykiem a jednym z ważnych funkcjonariuszy państwowych" - mówił wicepremier.

Według niego służby powinny zweryfikować, czy rozmowa miała miejsce i czego dotyczyła. Szef PSL stwierdził, że w Polsce zbyt łatwo stawia się zarzuty. "Lepiej jest poczekać z komentarzami" - dodał. Dopytywany, czy w razie potwierdzenia informacji dojdzie do dymisji Burego z funkcji szefa klubu parlamentarnego ludowców, prezes PSL odpowiedział: "zawsze decyzje są wtedy, gdy są potrzebne".

Wątki w sprawie tzw. afery podkarpackiej badają dwie prokuratury: warszawska i katowicka.

Stołeczna prokuratura bada sprawę korumpowania urzędników przez biznesmenów z Leżajska oraz powoływania się na wpływy m.in. w resorcie infrastruktury i rozwoju. Zarzuty w tym śledztwie postawiono pięciu osobom. Dotyczą one tzw. płatnej protekcji (czyli powoływania się na wpływy w instytucjach publicznych i obietnicy załatwienia w niej sprawy w zamian za korzyść osobistą lub majątkową) i podżegania osoby publicznej do przyjęcia łapówki. Badane są "zdarzenia o charakterze korupcyjnym związanym z działalnością przedstawicieli spółki Maante z siedzibą w Leżajsku". Korzyścią majątkową miały być m.in. pieniądze i kilogramowa sztabka złota wartości blisko 130 tys. zł.

W lipcu 2014 r., CBA na polecenie warszawskiej prokuratury, przeszukało biuro poselskie i pokój poselski Burego, przeszukań dokonano także m.in. u wiceministra infrastruktury i rozwoju posła Zbigniewa Rynasiewicza, prokurator apelacyjnej z Rzeszowa Anny Habało (odwołanej pod koniec marca tego roku przez prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta), dwóch b. rzeszowskich prokuratorów, a także b. szefa rzeszowskiej delegatury UOP i u ks. płk. Roberta Mokrzyckiego z kurii biskupa polowego (ksiądz został zawieszony w czynnościach przez biskupa Józefa Guzdka, a po wyjaśnieniu sprawy wrócił do sprawowania posługi kapłańskiej).

Śledztwo katowickie dotyczy wyłudzenia wielomilionowych kwot z państwowych agencji m.in. z Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, które dysponują środkami europejskimi; podejrzanych jest łącznie 11 osób.

Według RMF, katowicka prokuratura bada wątek odręcznej notatki na firmowym papierze jednego z rzeszowskich hoteli, sporządzonej przez Schosslera, który spotkał się tam z posłem Burym. Jak mówi informator radia, do spotkania doszło w weekend na początku lipca 2013 roku. To właśnie wtedy od lidera ludowców wiceszef policji miał dostać szczegóły dotyczące nieprawidłowości w firmie Kuźniarów - twierdzi RMF FM. (PAP)